Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 20 stycznia. Imieniny: Fabioli, Miły, Sebastiana
26/11/2020 - 08:50

„Powrót na Sądecczyznę”: Historia na deser – jak łączyć przyjemne z pożytecznym

Gawędziarski język, specyficzny klimat opowieści, erudycja autora – to tylko kilka elementów, za które czytelnicy cenią „Powrót na Sądecczyznę” Antoniego Kroha. W tym roku dzieło, stanowiące subiektywny przegląd najważniejszych wydarzeń z regionu na przestrzeni wieków, zostało wydane specjalnie dla osób słabowidzących, aby ułatwić dostęp tej pozycji wszystkim czytelnikom. Czy warto przeczytać „Powrót na Sądecczyznę”? Przeczytajcie najważniejsze recenzje.

Powrót na Sądecczyznę, A. Kroh. Fot. Sądeczanin

Czytaj więcej: "Powrót na Sądecczyznę" w nowym wydaniu. Dużą czcionką dla osób słabowidzących

Recenzja Sławomira Wróblewskiego:

Przygotowywana przez Antoniego Kroha książka pt. „Powrót na Sądecczyznę” to niezwykle interesująca, nietypowa pozycja. Jej autora nie trzeba bliżej przestawiać, jest pisarzem znanym, poczytnym, cenionym i nagradzanym. Dla porządku przywołać można takie choćby wartościowe pozycje w jego dorobku, jak „Sklep potrzeb kulturalnych”, „Starorzecza” czy najnowsza książka „Za tamtą górą. Wspomnienia łemkowskie”.

Prezentowana praca poświęcona jest kolejnemu miejscu na mapie naszego kraju, z jakim na jakąś część swego życia związał się autor. Tym razem Antoni Kroh na warsztat wziął Nowy Sącz i Sądecczyznę, a książka stanowi przegląd dziejów miasta i regionu. Nie jest to jednak typowa praca historyczna. Co zrozumiałe, z racji na profesję autora, odnajdziemy tu również sporo wątków etnograficznych. Wiele miejsca Kroh poświęca miejscowym dziełom sztuki; omawiając zabytki gotyku czy renesansu przedstawia je w szerszym kontekście kulturowym polskim i europejskim. Nie zapomina również o sądeckiej przyrodzie, wiążąc ją zresztą w ciekawy sposób z twórczością lokalnych artystów.

„Powrót na Sądecczyznę” to dzieło z pogranicza gatunków – pracy popularno-naukowej i kunsztownego eseju. Stanowi swojego rodzaju subiektywny przegląd najważniejszych lub może bardziej nawet najciekawszych – zdaniem autora – momentów z historii ziemi sądeckiej i elementów jej dorobku kulturalnego. Kroh prowadzi nas na literacki spacer po dziejach tego niezwykłego, położonego na styku krain i kultur regionu.

Swoją podróż rozpoczyna od opisania granic dawnej i dzisiejszej Sądecczyzny – które wbrew pozorom okazują się nie być wcale takie oczywiste, ani łatwe do określenia. Następnie przechodzi do dość szerokich i barwnych rozważań o walorach przyrodniczych regionu. Potem następują już właściwe rozdziały poświęcone sądeckiej przeszłości – od czasów pierwszych Słowian, gdy nad Kotliną Sądecką górował wiślański gród w Naszacowicach, przez średniowiecze i wielkie dzieło księżnej Kingi, „złoty wiek” Nowego Sącza, pamiętne wydarzenia potopu szwedzkiego i konfederacji barskiej, czasy Galicji z jej autonomią, aż po wiek XX z jego walkami o niepodległość, hitlerowską okupacją, Polską Ludową i „Solidarnością”.

Po drodze autor nie stroni od wątków z pozoru pobocznych, bez których jednak opisywana historia nie byłaby pełna. Są to tak różne zagadnienia jak choćby zagadkowa sprawa metodiańskich początków chrześcijaństwa w ziemi sądeckiej, wielowiekowe trans-graniczne kontakty ze Spiszem, początki uzdrowisk i turystyki, kultura ludowa, działalność lokalnych osobowości, jak święty pustelnik X wieku Andrzej Świerad, XIX-wieczny proboszcz nowosądeckiej fary – z pochodzenia Czech i wielki oryginał – ks. Jan Machaczek, nadzwyczajny wybitny wiejski fotograf Wojciech Migacz, znany szeroko artysta Władysław Hasior, czy wreszcie budowniczy niezwykłego mostu w Znamirowicach rolnik Jan Stach, ponadto wiele jeszcze innych rozmaitości.

Osobnym zagadnieniem, szczególnie lubianym przez autora i również tu z wielkim znawstwem przez niego opisanym jest wielokulturowość dawnej ziemi sądeckiej, z jej pięknymi kartami, ale i z trudnymi rozdziałami jak tragiczne losy tutejszych Żydów i Łemków czy niełatwy ostatni rozdział o dziejach mniejszości niemieckiej.

Autor pisze barwnym językiem. Czytanie jego opowieści wciąga bez reszty. Znajdziemy tu wszystko, co najlepsze u Kroha. Jego styl jest lekki, powiedzieć można gawędziarski, a przy tym elegancki, miejscami wyrafinowany, okraszony do tego niejedną barwną anegdotą i solidną porcją humoru. Zarazem otrzymujemy z lektury sporą dawkę historycznych faktów – tych najistotniejszych w dziejach regionu, jak i tych słabiej znanych, a nadto nieco zupełnie na serio formułowanych niebanalnych spostrzeżeń odnoszących się do istotnych aktualnych spraw. Historyczne wydarzenia służą autorowi za podstawę do refleksji nad przeszłością i teraźniejszością.

„Powrót na Sądecczyznę” przedstawia się zatem jako kolejna interesująca pozycja w dorobku autora. Na jej wartość składają się z jednej strony walory literackie, a z drugiej dydaktyczna treść, bowiem bez wątpienia książka służyć może popularyzacji wiedzy o przeszłości i kulturze ziemi sądeckiej. Zapewne trafi ona głównie do lokalnego czytelnika, jednak nazwisko autora gwarantuje i szersze nią zainteresowanie. Służyć może zatem zarówno wzmacnianiu regionalnej tożsamości kulturowej, jak i promocji tytułowej Sądecczyzny poza jej granicami. Biorąc pod uwagę wszystkie przedstawione wyżej okoliczności bez wątpienia praca Antoniego Kroha zasługuje na zainteresowanie.

Czytaj więcej na kolejnej stronie.







Dziękujemy za przesłanie błędu