Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 14 sierpnia. Imieniny: Alfreda, Maksymiliana, Selmy
08/12/2019 - 21:00

Zachowują to co ulotne - „Lachy” śpiewająco o tożsamości Sądeczan

Tradycja ojców i żywioł młodości. Tak w dużym skrócie można określić Regionalny Zespół Pieśni i Tańca „Lachy”, działający pod patronatem Towarzystwa Przyjaciół Regionalnego Zespołu Lachy. Tańcem łagodzą obyczaje, muzyką łączą pokolenia, a przy tym integrują wiele środowisk wokół wartości charakteryzujących tożsamość kulturową Sądeczan.

Zespół "Lachy". Fot. archiwum zespołu 
Z miłości do folkloru i w wielkiej przyjaźni zachowują dla przyszłych pokoleń to, co nieuchwytne. Ten artykuł to zaledwie niewielki wycinek tego, co dzieje się u „Lachów” przy Jagiellońskiej 31.

Wizytówka Sądecczyzny

 „Lachy” to zespół któremu zawdzięczamy nie tylko kultywowanie folkloru charakterystycznego dla Sądecczyzny, ale także odkrywanie regionalnej tożsamości. Mają  głębokie tradycje – jest to bowiem najstarszy zespół regionalny w Nowym Sączu i druga (po Teatrze Robotniczym im. B. Barbackiego) pod względem długości istnienia grupa artystyczna w mieście.

Promowana przez nich muzyka lachowska to melodie oraz tańce grupowe oparte na rytmie walca o charakterze lirycznym i dynamiczne z podkładem kontrabasu, klarnetu, trąbki i skrzypiec. Członkowie występują oczywiście w tradycyjnych strojach lachowskich, które nawiązują do dawnej mody panującej w regionie. – Niektóre z nich pamiętają początki istnienia Zespołu i mają przeszło 60 lat – zwraca uwagę Zuzanna Poręba – Prezes Towarzystwa Przyjaciół Regionalnego Zespołu „Lachy”.

Ich Muzyka, teksty, układy choreograficzne to efekt pracy instruktorów. – Opieramy się na tradycji, dawnych zwyczajach naszych dziadków i ojców. Pokazujemy jak ludzie żyli kiedyś. Część materiałów pochodzi z archiwum Zespołu, ale nie brakuje też własnej twórczości i inwencji instruktorów – wyjaśnia Zuzanna Poręba.

„Lachy” nieprzerwanie od 1956 roku pielęgnują dziedzictwo kulturowe Sądecczyzny, upowszechniają lokalne tradycje, łączą pokolenia i udowadniają, że nie jesteśmy góralami lecz lachami. – Promować Sądecczyznę to nas wielki zaszczyt! Próbujemy ocalić od zapomnienia zwyczaje, obrzędy i melodie naszych ojców – mówi Dorota Wolak-Tokarz z Nowego Sącza, która należy do Zespołu od 30 lat. – Miło jest patrzeć jak na twarzach osób nas oglądających pojawia się uśmiech, a w oku łza. Tego uczucia nie da się opisać – dodaje ze wzruszeniem. – Ta muzyka ma „to coś”! Jak się ją usłyszy to serce się raduje, a nogi same rwą się do tańca. Człowiek jest po prostu szczęśliwy – wyjaśnia fenomen Zespołu Zuzanna Poręba.

Trzy pokolenia na jednej scenie

Zespół "Lachy". Fot. archiwum zespołuMiłość do folkloru jest dziedziczna, o czym świadczy pokrewieństwo członków Zespołu.
– Sporo jest członków pokoleniowych. Tańczyli rodzice, rodzeństwo, teraz tańczą oni i ich dzieci – podkreśla prezes Towarzystwa. W rodzinie Zuzanny Poręby też są lachowskie korzenie, bo do Zespołu należy jej starszy brat, syn, trzej siostrzeńcy i dwie siostrzenice. Siostra, która obecnie jest członkiem Zarządu żartuje (przyprowadzając dzieci od 22 lat), że ma jeden z dłuższych staży siedzenia w szatni. Syn Zuzanny Poręby poznał w „Lachach” swoją żonę i oboje nadal aktywnie tu działają.

Z kolei małżeństwo Anna i Arkadiusz Kopieńscy członkowstwo zawdzięczają swoim dzieciom. Jako pierwsza do Zespołu trafiła ich córka Amelia, a to za sprawą cioci – instruktorki „Małych Lachów”. – Dzięki mojej siostrze Ewelinie (Kwiatkowskiej – przyp. red) Amelka miała kontakt z muzyką od kołyski, bo ciocia śpiewała jej lachowskie piosenki, a w wieku trzech lat przygarnęła do grupy, którą wtedy prowadziła – opowiada o początkach rodzinnej przygody z „Lachami” Anna Kopieńska.

Dwa lata później do Amelki dołączył jej czteroletni brat Filip. Dzieci na zajęcia przywoził tata i podczas prób cierpliwie czekał w szatni, wsłuchując się przy okazji w lachowską muzykę. – Osłuchałem się mocno, do tego stopnia, że na występach kojarzyłem wszystkie utwory i znałem cały układ – śmieje się Arkadiusz Kopieński. Z czasem małżeństwo zaczęło poznawać dorosłych członków Zespołu, bo siostra Anny gościła u siebie nie tylko krewnych, ale również rodzinę lachowską.

– Więzy się zacieśniały, a gdy członkowie Zespołu zobaczyli, że lubię sobie pośpiewać, potańczyć i pobaciarzyć, tym bardziej namawiali mnie do zapisu – opowiada mieszkaniec Koniuszowej. Na jednej z imprez, pod wpływem euforii podjął więc decyzję. – Słowo się rzekło. Obiecałem i po wakacjach przyszedłem na próbę. Od tamtego czasu minęło już trzy lata – wspomina z sentymentem Arkadiusz, który w tym roku został wiceprezesem Towarzystwa. Do męża, po dwóch latach dołączyła żona Ania.

Prezes „Lachów” podkreśla jednak, że aby należeć do grupy nie trzeba mieć znajomości. Zapisać może się każda przysłowiowa „osoba z ulicy”, która ma od 4 do „104” lat.  – Zapisy są zawsze we wrześniu. Nie przeprowadzamy castingów, bo nawet jeśli ktoś nie potrafi tańczyć, to zapałem i chęciami osiągnie umiejętności – przekonuje Zuzanna Poręba i wie co mówi, bo do Stowarzyszenia należy już 24 lata, jako jego prezes kieruje Zespołem trzecią kadencję, a sama tańczy w „Lachach” od dekady.







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)