Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 28 maja. Imieniny: Augustyna, Ingi, Jaromira
27/03/2020 - 13:00

Zdalne nauczanie to udręka. Powód? Słabe łącza, dużo dzieci i mało laptopów

Pierwsze doświadczenia w edukacji zdalnej na Sądecczyźnie dają liczne powody do niepokoju. Kilka dni temu padł dziennik elektroniczny – system, z którego korzysta prawie połowa Polski, nie wytrzymał obciążenia. Problemy mają także szkoły w mniejszych miejscowościach.

Nauczyciele robią wszystko, aby zrealizować podstawę programową, ale w takiej formie na dłuższą metę może to być nierealne. Tydzień przeznaczony na przygotowania do uruchomienia systemu okazał się niewystarczający. Nie wszyscy mają szybki internet, a w domach, w których jest więcej niż jedno dziecko, są problemy z dostępem do komputera, bo rzadko kiedy każde dziecko ma własny.

Bez sprawnych łączy się nie uda. Zanika głos lub obraz, pojawiają się zakłócenia. E-dziennik jest przydatny do przesyłania komunikatów i materiałów dydaktycznych, jednak nie daje możliwości nauczania w czasie rzeczywistym na odległość.

- Jesteśmy tym totalnie zaskoczeni i wszyscy się tego uczymy: nauczyciele, rodzice i uczniowie – komentuje Małgorzata Skoczeń, dyrektor Szkoły Podstawowej w Mogilnie. Uczniom starszych klas rekomenduje się platformę Discord, popularną wśród użytkowników gier komputerowych. Nie wszyscy jednak znają ten system i w pierwszej kolejności muszą nauczyć się jego obsługi.

Czytaj też: Mamo, czy ty też umrzesz? Czyli jak rozmawiać z dzieckiem o koronawirusie

Niezłym rozwiązaniem jest kontakt przez aplikację Messenger. Wada? Umożliwia porozumienie nauczyciela z pojedynczym uczniem. W ten sposób można tylko przekazać indywidualnie uwagi do zadania domowego czy wyjaśnić zagadnienie niezrozumiałe dla dziecka. Nadzieja w rodzicach. Dorośli zaoferowali pomoc i zadeklarowali gotowość współpracy z wychowawcami. Trudno jednak, aby w pełni zastąpili nauczycieli swoich pociech.

Ministerstwo Edukacji Narodowej rekomenduje stronę zdalnelekcje.pl. W szkołach trwają również dyskusje nad narzędziem Google Classroom, dedykowanym placówkom oświatowym. Warunkiem jest dostęp do komputera dla wszystkich uczniów, a to nie zawsze jest możliwe. W rodzinach wielodzietnych sprzętem trzeba się dzielić, przez co nie każde dziecko może wziąć udział w zajęciach odbywających się w czasie rzeczywistym.

Inną sprawą jest dostęp do internetu. W niektórych domach jest on możliwy tylko z telefonu rodziców. Gdy idą do pracy, uczniowie są pozbawieni kontaktu ze szkołą online. Nauczyciele kształcą uczniów z różnych klas, których liczba niejednokrotnie przekracza 100. Sprawdzenie, skomentowanie i ocena w sposób zdalny prac tak licznej grupy stanowi dla wychowawców niemałe wyzwanie. Obecnie nie wiadomo jak efektywnie weryfikować umiejętności uczniów.

[email protected], fot. czytelnik







Dziękujemy za przesłanie błędu