Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 30 listopada. Imieniny: Andrzeja, Maury, Ondraszka
06/10/2020 - 15:00

Prognoza dla epidemii. Trzeba odwołać Sylwestra i Boże Narodzenie z rodziną

Najpierw był paniczny strach, totalny sanitarny reżim, puste ulice i zamrożona gospodarka. Potem wirus nieco odpuścił i zaczął się powrót do normalnego życia po nowemu. Nie na długo. Zaraza znowu zaatakowała. Na czarnej liście covidowych regionów jest Małopolska. Będzie jeszcze gorzej? Nowe rekordy dobowych zakażeń wkrótce będą wynosić 3-4 tysiące przypadków. Takie są przewidywania firmy, która analizuje dane o epidemii w Polsce.

Czy przed nami jeszcze długi marsz do końca tej przerażającej zarazy? Jeśli szybko nie pojawi się dostępna masowo szczepionka, druga fala epidemii będzie trwać do przełomu lutego i marca – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską  Ryszard Łukoś z firmy ExMetrix, która analizuje dane o epidemii w Polsce

Zdaniem eksperta, obecny wzrost zakażeń to początek nowej fali zachorowań. W porównaniu do poprzednich miesięcy, mamy pięciokrotny wzrost dobowych wyników.  Jednak, co podkreśla Łukoś, największym problemem może być nie tyle napór pacjentów z  COVID-19 na szpitale, ilość respiratorów czy miejsc w szpitalach,  co liczba personelu potrzebnego do zajęcia się ciężej chorymi. W tym Łukoś upatruje największe ryzyko.

Czytaj też To u nas jest ten wirusowy koszmar. Zakażeni lekarze, brakuje łóżek w szpitalu 

Jakie są przewidywania analityków monitorujących  dane o epidemii w Polsce?

Nowe rekordy dobowych zakażeń wkrótce będą wynosić trzy, cztery tysiące przypadków. Skąd te katastroficzne wizje?  Bo po zmianie strategii walki z COVID-19 do systemu wchodzą lekarze rodzinni.

- To oni mają najbliższy kontakt z pacjentami, a pierwsze dane pokazały, że dobrze celują ze swoimi skierowaniami na testy. Wkrótce to dzięki ich działaniom będzie wychwytywanych najwięcej przypadków zakażeń – zauważa w rozmowie wp.pl  Ryszard Łukoś i dodaje, że  według prognozy rozwoju epidemii opracowanej przez ExMetrix, do końca października może przybyć w Polsce ponad pięćdziesiąt zakażonych

Według analityków można przypuszczać, że  duże miasta zostaną zakwalifikowane do żółtych  koronawirusowych stref.  Fala nowych zakażeń wymusi  powrót do zaostrzonych rygorów sanitarnych, co będzie się wiązać  z powszechnym obowiązkiem noszenia maseczek i surowymi karami za nieprzestrzeganie obostrzeń.  Tak jest na przykład na Słowacji i w Czechach, gdzie jest stan  wyjątkowy i we Włoszech, gdzie za brak maseczki grozi czterysta euro kary.

 

Czytaj też Żółty Sącz, czerwona Limanowa. Zamkną nam cmentarze na Wszystkich Świętych?  

Jak wskazuje Łukoś,  długoterminowe prognozy epidemii, również te zagraniczne, przewidują kolejne szczyty zakażeń na okres świąt Bożego Narodzenia i sylwestrowych imprez.

- W tych dniach mobilność ludzi i częstotliwość spotkań jest największa. Nieuchronnie czekają nas kolejne wzrosty - przewiduje analityk - W diecezji katowickiej odwołano już tradycyjne odwiedziny księży podczas kolędy. To słuszny krok. Każdy z nas powinien rozważyć ryzyko spotkań z najbliższymi podczas świąt Bożego Narodzenia.  

Jak wynika z analizy danych o epidemii w naszym kraju, na razie mamy w Polsce dwa korzystne trendy.

Pomimo pięciokrotnego wzrostu zakażeń, nie ma identycznych rekordów w statystykach zgonów ani dużego wzrostu liczby osób wymagających leczenia w szpitalu. Umieralność maleje w porównaniu do tej z początku epidemii. Może to oznaczać, że wirus stopniowo mutuje ku łagodniejszej formie. Ponadto lekarze mają już większe doświadczenie w postępowaniu z najciężej chorymi, choć samego leku na COVID-19 ciągle nie mamy - podkreśla analityk.

Ministerstwo Zdrowia opublikowało wtorkowy raport dotyczący koronawirusa w Polsce. Znów przybyło przeszło 2200 nowych przypadków. Sytuacja w ogóle się nie polepsza. Niestety, jest też aż 58 kolejnych ofiar śmiertelnych - to najwyższa dzienna liczba zgonów od początku epidemii.

([email protected] wykresy exmetrix.com)







Dziękujemy za przesłanie błędu