Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 25 lutego. Imieniny: Almy, Cezarego, Jarosława
26/01/2021 - 14:20

Kulig za samochodem zakończył się tragedią. To się może wydarzyć również u nas

Chyba nie ma osoby, która w dzieciństwie nie uczestniczyłaby w kuligu. Dla każdego dziecka to wielka frajda. Niestety zimowe zabawy na śniegu, choć przyjemne, nie zawsze są bezpieczne, a chwila radości może obrócić się w niewyobrażalną tragedię. Tak właśnie było w Adamowie koło Elbląga.

Kierowca ciągnął za samochodem trzy worki foliowe, na których siedziały dzieci. Niestety na zakręcie doszło do nieszczęścia. Nastolatki siedzące na ostatnim worku, wypadły z drogi i uderzyły w drzewo. Jedna z nich ze złamaną ręką trafiła do szpitala. Mniej szczęścia miała druga nastolatka, która miała poważne obrażenia głowy. Lekarze walczyli o jej życie, ale niestety byli bezsilni. Zmarła w szpitalu.

Ta tragedia wydarzyła się kilka dni temu w Adamowie koło Elbląga, ale równie dobrze mogło do niej dojść u nas na Sądecczyźnie, gdzie także organizowane są kuligi za samochodami. Policjanci przypominają, że ciągniecie sanek za autem na drodze publicznej jest zabronione, a organizatorowi takiego kuligu grozi mandat i punkty karne.

- Na drogach publicznych obowiązuje kategoryczny zakaz ciągnięcia za pojazdem osoby na nartach, sankach, wrotkach lub innym podobnym urządzeniu. Zatem kulig za samochodem jest niedozwolony, a jego organizacja jest wykroczeniem, za które kierowca może zostać ukarany mandatem od 20 do 500 złotych i 5 punktami karnymi. Jeśli sprawa trafi do sądu, jego organizator może otrzymać jeszcze wyższą grzywnę – przestrzega podkom. dr Iwona Grzebyk-Dulak z sądeckiej policji.

Na tym jednak nie koniec, ponieważ jeśli podczas kuligu za samochodem dojdzie do wypadku, którego skutkiem będzie ciężki uszczerbek na zdrowiu lub śmierć, sprawcy grozi kara do ośmiu lat więzienia.

- Przepisy ruchu drogowego ograniczają się jedynie do dróg publicznych. Poza nimi kulig jest dozwolony, co nie oznacza, że bezpieczny. Przepisów ruchu drogowego nie stosuje się np. na drogach polnych i leśnych, jednak część z nich ma status dróg publicznych, a na części obowiązuje zakaz poruszania się pojazdami mechanicznymi – dodaje policjantka.

Taka zabawa na śniegu może skończyć się poważnymi obrażeniami, a nawet śmiercią, a żeby tak się stało, naprawdę nie trzeba wiele. Wystarczy chwila nieuwagi, zbyt duża prędkość, gwałtowne hamowanie, niewidoczna nierówność, kamień czy konar drzewa ukryty pod śniegiem, żeby doszło do tragedii, której nie da się już cofnąć. (r.gajewski@sadeczanin.info Film Sądeckie Drogi, Fot. KMP Elbląg)







Dziękujemy za przesłanie błędu