Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 24 września. Imieniny: Dory, Gerarda, Maryny
03/07/2021 - 20:30

Bestialska zbrodnia w Gorlicach. Agnieszka w męczarniach umierała kilka godzin

Jej ciało znalazł w zaroślach, w pobliżu autobusowego przystanku, przypadkowy przechodzień. Musiała być ofiarą sadysty o niekontrolowanej agresji, który zadawał jej ciosy nożem. Umierała w męczarniach kilka godzin. Miała tylko czternaście lat. To potworne morderstwo zdarzyło się w Gorlicach dwadzieścia pięć lat temu. Teraz ta makabryczna historia powróciła za sprawą blogerów odsłaniających kulisy potwornych i niewyjaśnionych zbrodni. Do takich należy pełna zagadek śmierć Agnieszki.

To była miła, lubiana przez rówieśników grzeczna dziewczyna, która mieszkała z rodzicami i dwiema siostrami w jednym z bloków na gorlickim osiedlu przy ulicy Kościuszki. Jej ojciec pracował jako palacz w kotłowni centralnego ogrzewania w pobliskiej w Ropie. Tam też mieszkała babcia Agnieszki, którą nastolatka odwiedzała w każdy piątek. Zawsze  jechała  sama PKS-em. Dojście do przystanku zajmowało jej dziesięć minut.

W ten dzień też mówiła, że jedzie do babci, ale do domu już nie wróciła. W sobotę o siódmej rano kilkunastoletni chłopak znalazł zmasakrowane zwłoki znalazł w zaroślach, w pobliżu przystanku autobusowego w Szymbarku. To była Agnieszka. Musiała być ofiarą sadysty o niekontrolowanej agresji, który najprawdopodobniej nożem zadał jej ponad siedemdziesiąt ciosów. Jak wykazała sekcja, ani jedna z zadanych ran nie była śmiertelna. Dziewczyna umarła w męczarniach, z wykrwawienia, o czwartej nad ranem.

Co się wydarzyło na kilka godzin przed tą straszliwą zbrodnią? Z prokuratorskich akt Paulina Drożdż, autorka bloga "Polskie niewyjaśnione zbrodnie"  poskładała wydarzenia tamtego dnia. Sprawą zajmował się też Damian ze Strefy Mroku.

Według świadków, którzy razem z Agnieszką stali na przystanku PKS na Zawodziu, dziewczyna zachowywała się o tyle dziwnie, że przepuściła trzy kolejne autobusy zmierzające w kierunku Ropy. Żadna z przesłuchiwanych osób nie potwierdziła, że nastolatka wsiadła do jakiegokolwiek PKS-u. Niektóre źródła podają, że dziewczyna sprawiała wrażenie czekającej na tak zwaną okazję lub znajomego, z czego można wnioskować, że być może była z kimś umówiona.

Jedna z sąsiadek powiedziała później matce Agnieszki, że widziała jak dziewczyna rozmawia z obcym mężczyzną. Znajoma rodziny usłyszała, że nastolatka kilka razy odpowiedziała nieznajomemu „nie". W toku prokuratorskiego śledztwa ustalono, że tego dnia po południu była widziana na swoim osiedlu w towarzystwie młodego mężczyzny, dlatego jedna z hipotez zakłada, że to właśnie z nim dziewczyna miała spotkać się na przystanku. Więcej już nikt nie zobaczył Agnieszki żywej.

Zabójca ukrył dziewczynę przy drodze krajowej nr 28. Zwłoki Agnieszki były częściowo obnażone, dlatego jedna z hipotez zakłada seksualny charakter zbrodni, choć sekcja wykazała, że nastolatka nie została zgwałcona.

Najpierw sprawą morderstwa zajmowała się prokuratura w Gorlicach, potem w Nowym Sączu. Śledczy, którzy przesłuchali wielu świadków sporządzili też portret psychologiczny sprawcy okrutnej zbrodni. Jak wynika z analizy zabójstwa dopuścił się człowiek „przeciętny, impulsywny, być może w przeszłości karany, prawdopodobnie pod wpływem alkoholu, na co wskazuje charakter obrażeń odnotowany na zwłokach”.

Po dziesięciu dniach od znalezienia zmasakrowanego ciała policja aresztowała 28-letniego Piotra N., właściciela czerwonego Fiata 126p. W jego samochodzie odnaleziono łańcuszek. Siostra zamordowanej nastolatki nie miała wątpliwości, że  należał do Agnieszki. Pamiętała, że feralnego dnia wspólnie naprawiały zerwaną ozdobę. Jednak jak wynika z prokuratorskich akt,  inni członkowie rodziny nie mieli aż takiej pewności.

Piotr N. nie przyznawał się do winy i z braku innych dowodów śledztwo przeciwko podejrzanemu zostało umorzone. Kierowca czerwonego Malucha po ponad półrocznym areszcie wyszedł na wolność. Kilka dni później zjawił się w mieszkaniu rodziców dziewczyny i przysięgał, że nie jest odpowiedzialny za śmierć Agnieszki i to nie on zabrał do samochodu nastolatkę stojącą na przystanku PKS.

Ostatecznie śledztwo zostało umorzone. Powód? Niewykrycie sprawcy tej potwornej zbrodni i niemożność ustalenia motywu zabójstwa. Choć jedną z głównych hipotez było działanie z pobudek seksualnych, według prokuratury nie można wykluczać zabójstwa na tle rabunkowym lub zemsty.

Po zażaleniu rodziny Agnieszki sprawa trafiła do prokuratury w Krakowie, gdzie zostało wszczęte ponowne postępowanie. Niestety, pomimo nagłośnienia zbrodni w znanym telewizyjnym Magazynie Kryminalnym 997, nie udało się dopaść mordercy.  

Rodzice  nigdy nie pogodzili się z umorzeniem śledztwa. Matka Agnieszki prowadziła je na własną rękę.  Tragedia odbiła się na jej zdrowiu. Odeszła pięć lat po śmierci córki. Niedługo potem został pochowany ojciec zamordowanej nastolatki z Gorlic.

Czy po tylu latach uda się znaleźć zabójcę? Kim był? Przyjezdnym, a może nadal mieszka w Gorlicach lub jednej z pobliskich miejscowości? Jest jeszcze nadzieja, że zagadkę bestialskiego morderstwa popełnionego w 1995 roku rozwikła kiedyś krakowskie Archiwum X, czyli specjalna komórka w policji zajmująca się niewyjaśnionymi zbrodniami (jagienka.michalik@sadeczanin.info) fot.jm, zdjęcie ilustracyjne







Dziękujemy za przesłanie błędu