Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 25 września. Imieniny: Aureli, Kamila, Kleofasa
18/11/2012 - 09:51

Na rower z Ryglewiczem. Jesienna wycieczka przez Żeleźnikową Wielką

Doskonała wycieczka na krótki trzy-czterogodzinny wypad za miasto (mam na myśli Nowy Sącz). Cała trasa prowadzi wałem i lokalnymi drogami, a więc bezpiecznie. No najważniejsza jest mnogość oszałamiających widoków. Trzeba pamiętać, że o tej porze roku (połowa listopada) zmierzch przychodzi dość wcześnie, a więc wyruszamy odpowiednio wcześniej. Dodam jeszcze, że podczas tej wycieczki towarzyszył mi gończy polski, co widać na niektórych zdjęciach.
Wycieczkę można rozpocząć pod Basztą Kowalską jadąc wałem przeciwpowodziowym w górę Dunajca natomiast ja z racji zamieszkiwania w dzielnicy Wólki rejestrację trasy zacząłem od mostu na potoku Dąbrówka (dzielnica Tłoki). Ten fragment wału zabezpiecza niżej położone tereny Wólek i Tłoków, prze zalaniem wodą z potoku, ale również ewentualną „cofką” wysokiej wody w Dunajcu. Kilkaset metrów dalej skręcamy w lewo i zaczynamy kilkukilometrową jazdę w górę doliny Dunajca. Jadąc podziwiamy po prawej pojedyncze szczyty Beskidu Wyspowego, na wprost Pasmo Radziejowej i Przehyby (przy dobrej pogodzie również Tatry), a bardziej na lewo tereny przemysłowe Dąbrówki i Biegonic i wznoszące się wyżej wzgórza i będące „wstępem” do Pasma Jaworzyny Krynickiej. Jadąc warto też zwrócić uwagę na wybudowaną przy stopniu wodnym na Dunajcu małej elektrowni wodnej, oraz widoczne już pylony nowego mostu na Dunajcu. Dojeżdżamy do końca wału i rozjeżdżoną, pokrytą węglowym pyłem, drogą dojeżdżamy nad brzeg Popradu tuż obok nowego, wybudowanego w miejsce zniszczonego w ostatniej powodzi, mostu kolejowego. Od tego miejsca szutrową drogą, jedziemy kilkaset metrów wzdłuż brzegów Popradu. Kolejny odcinek to ścieżka poprowadzona brzegiem Popradu, ale wcześniej warto zwrócić uwagę na wznoszącą się po lewej stronie Winną Górę. Po kilkuset metrach dojeżdżamy do mostu na Popradzie na drodze krajowej i przejechawszy pod nim po kolejnych kilkuset metrach wyjeżdżamy na asfaltową lokalną drogę do Myślca. Potok, a znajdujemy się przy jego ujściu do Popradu to Żeleźnikowski Potok. A więc ruszamy. Mijamy odchodzącą w lewo, wyłożoną betonowymi płytami drogę do Łaz Biegonickich i wśród rzadko rozrzuconych domów jedziemy w górę potoku. Dojeżdżamy do mostu, zaraz za nim zaczyna się Myślec. Opuszczamy dolinę potoku i asfaltową drogą rozpoczynamy dość ostrą wspinaczkę na wzgórze na którym położony Myślec. Mamy do pokonania około 100 metrów różnicy wysokości, ale warto, bo kiedy już wyjedziemy na grzbiet, wystarczy pójść kilkadziesiąt metrów polną drogą w prawo, by zobaczyć w dole dolinę Popradu, Stary Sącz z wznoszącą się nad nim zalesioną Miejską Górą i masywem Radziejowej. Droga prowadzi teraz wzdłuż zwartej zabudowy Myślca, aż dojeżdżamy do rozwidlenia dróg z charakterystyczną zabytkową kapliczką. Odchodząca w lewo wąska droga, ostro schodzi w dolinę Żeleźnikowskiego Potoku, by następnie połączyć się z główną drogą prowadzącą przez Żeleźnikową Wielką, natomiast my jedziemy lekko w prawo, dalej grzbietem w kierunku widocznej już linii lasu. Tuż przed kolejne rozwidlenie, skąd jadąc w prawo dojechalibyśmy do Zagórza Myśleckiego i dalej do Popowic, natomiast my skręcamy lekko w lewo. Jadąc skrajem lasu w dole mamy dolinę Żeleźnikowskiego Potoku i zabudowania Żeleźnikowej Wielkiej. Bardzo atrakcyjny widokowo fragment, kończy się dość ostrym zjazdem kamienistą drogą w dolinę potoku, a na główną drogę wyjeżdżamy tuż obok wybudowanego w stylu neogotyckim, na początku XX wieku, kościoła pw. Św. Michałą Archanioła.
Znajdujemy się w centrum wsi. Skręcamy w prawo i zaczynamy jazdę w górę doliny Żeleźnikowskiego Potoku. Mijamy budynek szkoły podstawowej, kolejne odejścia lokalnych dróg, ostatni przystanek autobusów miejskich i wąską asfaltową drogą dojeżdżamy do ostatnich gospodarstw położonych nad potokiem. Znajdujemy się na granicy lasu. Przed nami najtrudniejszy odcinek, bo na długości około kilometra musimy pokonać ponad 100 metrową różnicę wysokości. Droga serpentynami prowadzi wśród łąk i pastwisk, a my mamy coraz ładniejszy widok na Żeleźnikową Wielką i położony hen daleko Nowy Sącz. Rejestrator pokazuje 600 m n.p.m. kiedy wyjeżdżamy na główny grzbiet. Tędy przebiega zielony szlak PTTK na Makowicę i dalej w Pasmo Jaworzyny Krynickiej. Trzeba się tu zatrzymać, na chwilę odpoczynku, ale głównie po to aby zachwycić się cudownym widokiem Gór Grybowskich, najbardziej na zachód wysuniętego pasma Beskidu Niskiego.
Jest późna złota jesień (3 listopad), a zalesione stoki mienią się w słońcu wszystkimi kolorami. Dzisiaj wyżej nie będziemy, zaczynamy długi zjazd (ale nie szaleńczy) nie zapominając, że jest to wycieczka turystyczno-krajoznawcza, a widoki jakie nam towarzyszą są niepowtarzalne.
Mijamy kolejne skrzyżowania (w prawo do Żeleźnikowej Małej i Nawojowej, w lewo do Żeleźnikowej Wielkiej) aż dojeżdżamy do ulicy Ruchu Ludowego. To znaczy że jesteśmy w Nowym Sączu, a to niewielkie wzniesienie po lewej w kierunku którego skręcamy to Majdan słynący z przepięknej panoramy Nowego Sącza. Aktualnie w drodze trwają roboty kanalizacyjno wodne, więc ostrożnie zjeżdżamy w dół na duży wyasfaltowany plac, będący pętlą autobusową. Mamy aż trzy drogi do wyboru, w prawo ulicą Majdan do Poręby, w lewo do Żeleźnikowej Wielkiej (wyjedziemy obok cmentarza). My decydujemy się jechać na wprost do Łaz Biegonickich. I znowu zjazd, z krótkim podjazdem. Dojeżdżamy do głównej drogi z Biegonic przez Łazy Biegonickie do Żeleźnikowej Wielkiej. Tu skręcamy w lewo, ale po kilkudziesięciu metrach, zjeżdżamy z niej w prawo w lokalną drogę. Dość gęsta zabudowa należy do Łaz Biegonickich. Droga łagodnie opada w dół, a my zanim wjedziemy w las zatrzymujemy się dla pięknej panoramy Starego Sącza. Ostatni fragment jedziemy ostro w dół po betonowych płytach, ale to już zaledwie kilkadziesiąt metrów, bo zjazd kończy w dolinie Żeleźnikowskiego Potoku, gdzie nie tak dawno przecież byliśmy. Przed nami ostatni już odcinek znaną trasą do punktu startu. Podczas tej wycieczki przejechałem 26,5 km ( w tym 14 km stanowi pętla).
Marek Ryglewicz






Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe