Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 19 lipca. Imieniny: Alfreny, Rufina, Wincentego
22/03/2019 - 22:30

Norwegia: inscenizacja polityczna, czy rzeczywisty cios w demokrację?

Niespodziewany zwrot w sprawie serii ataków na Tora Mikkela Warę. Służby zatrzymały konkubinę norweskiego ministra sprawiedliwości. Laila Berthussen najprawdopodobniej jest odpowiedzialna za ostatnie podłożenie ognia pod samochód polityka. Przypadek jest absolutnie bezprecedensowy. Czy w związku z tym polityczna przyszłość Wary stanęła właśnie pod olbrzymim znakiem zapytania?

Od grudnia ubiegłego roku trwa kampania pogróżek pod adresem szefa resortu sprawiedliwości. W trakcie pierwszego incydentu, na samochodzie i domu Wary pojawiła się swastyka i słowo „rasista”. Usiłowano również podłożyć ogień pod samochodem polityka. Kolejne seria zdarzeń miała miejsce po nowym roku.

Najpierw podpalono śmietnik na posesji ministra. Następnie pod autem należącym do Wary znaleziono materiały łatwopalne. Zaś na początku marca Wara znalazł w swojej domowej skrzynce pocztowej adresowany do niego list, który miał zawierać groźby werbalne. Ostatnim elementem serii ataków było podpalenie samochodu, do którego doszło w ubiegły weekend. Opinia publiczna stanęła murem za ministrem.

Głosy wsparcia dla Wary i jego rodziny płynęły z każdej strony norweskiej sceny politycznej. Niejako motywem przewodnim stało się stwierdzenie, że celem ataków jest nie tylko minister sprawiedliwości, ale również norweska demokracja i tamtejsze wartości. Pojawiło się kilka hipotez dotyczących ewentualnych motywów oraz potencjalnych autorów pogróżek. Brakowało jednak konkretnych ustaleń, a śledztwo prowadzone przez Policyjną Służbę Bezpieczeństwa objęto tajemnicą.

Tymczasem sprawa serii ataków przybrała nieoczekiwany obrót. W czwartkowe popołudnie Policyjna Służba Bezpieczeństwa zatrzymała  Lailę Bertheussen, wieloletnią partnerkę Tora Mikkela Wary. Postawiono jej zarzut z tytułu artykułu 225 B, który dotyczy podejrzenia popełnienia czynu karalnego. Z informacji norweskiej prasy wynika, że może chodzić o składanie fałszywych zeznań.

Potwierdzono, że do zatrzymania doszło w związku z niedzielnym incydentem, podczas którego podpalono samochód należący do Wary. Policja zajmuje stanowisko, że Bertheussen chciała sprawić wrażenie, iż ogień pod samochodem Wary został podłożony przez jednego lub więcej nieznanych przestępców.

Jak poinformowała szefowa PST Benedicte Bjørnland, Bertheussen została zatrzymana jedynie w związku z ostatnimi wydarzeniami z 10 marca. Nie można jednak wykluczyć korelacji między nim, a poprzednimi incydentami, o czym wspominało PST zaraz po niedzielnej próbie podpalenia auta ministra.

Bertheussen nie przyznaje się do winy

Reprezentujący Bertheussen mecenas John Christian Elden zupełnie nie zgadza się z zarzutami, które zostały postawione jego klientce. Uważa on ponadto, że PST uciekło się do najprostszego rozwiązania próbując wyjaśnić serię gróźb wobec ministra sprawiedliwości. Elden poinformował, że Bertheussen współpracowała podczas przesłuchania odpowiadając na pytania śledczych. Stanowczo jednak odmówiła przyznania się do winy. Jej zdaniem trop, który podjęła Policyjna Służba Bezpieczeństwa jest niczym innym, jak brnięciem w ślepy zaułek.

Całkowicie odmienną optykę przedstawia reżyserka spektaklu „Ways of seeing” Pia Maria Roll. Niektóre sygnały wskazywały na siłę sprawczą przedstawienia wystawionego przez Teatr Black Box w Oslo, podczas którego wyemitowano nagrania ukazujące domy znanych Norwegów, w tym i nieruchomość ministra sprawiedliwości. Zresztą sama Bertheussen w grudniu ubiegłego roku złożyła zawiadomienie na policję na autorów sztuki. Roll nie ma wątpliwości, że cała sprawa nosi znamiona inscenizacji. I bynajmniej nie dotyczy to jedynie zeszłotygodniowego podpalenia samochodu Wary. Reżyserka przywołuje również przykład listu z pogróżkami, który został wysłany na domowy adres polityka na początku marca. Jej zdaniem list wyraźnie nawiązywał do „Ways of seeing” i został napisany z błędami, które mogłyby sugerować, że autorem gróźb są imigranci.

Szok dla całego gabinetu

Premier Erna Solber oświadczyła, że wiadomość o zatrzymaniu partnerki ministra sprawiedliwości była szokiem dla całego jej gabinetu. PST poinformowało ją o czynnościach wobec Bertheussen na godzinę przed zatrzymaniem. To ona również wezwała Warę i zakomunikowała mu o czynnościach podjętych wobec jego partnerki. Jednocześnie premier stwierdziła, że jest to prawdziwa tragedia dla Wary i jego rodziny. Minister poprosił o czasowe zwolnienie z pełnionych obowiązków, by móc zadbać o swoją rodzinę. Jego wniosek został uwzględniony. Na decyzję w sprawie przyszłości Wary w gabinecie Solberg trzeba będzie poczekać.

Ataki wymierzone w ministra zostały wcześniej jednogłośnie potępione przez całą scenę polityczną w Norwegii. Zostały również nazwane poważnym zamachem na demokrację. Siv Jensen liderka Partii Postępu Frp, ugrupowania do którego należy Wara zwróciła się z apelem do dziennikarzy, by ci ostrożnie podchodzili do relacjonowania tej sprawy.

Brak formalnych przesłanek do odwołania ministra

Jak podkreślają zgodnie norwescy prawnicy specjalizujący się w zagadnieniach ustrojowych, nie istnieje żaden przepis, który nakazywałby zdymisjonowanie Tora Mikkela Wary. Eksperci są zatem zdania, że po okresie urlopowania minister mógłby bez żadnych formalnych przeszkód kontynuować swoją pracę. Zwłaszcza, że nie dopuścił się on żadnych zabronionych czynów i nie toczy się wobec niego żadne postępowanie. Jednak w obliczu zaistniałych okoliczności dalsze szefowanie resortowi może okazać się niezwykle trudne. Choćby  z uwagi na fakt, iż Wara jako minister sprawiedliwości jest de facto organem nadzorującym nie tylko wymiar sprawiedliwości, ale również Policyjną Służbę Bezpieczeństwa, powrót do wykonywania funkcji mógłby potencjalnie przysporzyć wielu problemów. Jednak ewentualne odwołanie go ze stanowiska będzie w opinii ekspertów krokiem motywowanym wyłącznie politycznie. Premier Solberg nie podjęła jeszcze decyzji w przedmiotowej sprawie. Od 15 marca Tor Mikkel Wara został na własny wniosek urlopowany.

Polityczni hochsztaplerzy z przeszłości

Casus Wary sprowokował komentatorów życia politycznego do sięgnięcia po inne przypadki, gdy urzędujący politycy zamieszani byli w sprawy o charakterze explicite kryminalnym. W efekcie czego musieli ustąpić ze stanowiska. We współczesnej historii Norwegii mieliśmy do czynienia z dwiema sytuacjami, kiedy urzędujący ministrowie składali dymisję w związku z zarzutami o dopuszczenie się czynów karalnych. Astrid Gjertsen pełniąca obowiązki minister konsumenta i administracji odeszła z urzędu w 1986 r. po tym, jak sfałszowała rachunki za taksówkę na ok. 35 tysięcy koron.

W 1989 r. Einfrid Halvorsen z Arbeiderpartiet podała się do dymisji po tym, jak wyszło na jaw, że zdefraudowała 90 000 koron z kasy jednego ze związków zawodowych, za który była odpowiedzialna w ramach swoich obowiązków członka Rady Ministrów. Zamieszany w sprawę był również jej mąż.

Sprawa Tora Mikkela Wary różni się jednak zasadniczo od pozostałych. Przede wszystkim minister nie dopuścił się czynu zabronionego. Poza tym u źródeł tego konkretnego przypadku legło utrzymujące się przez trzy miesiące zagrożenie wobec przedstawiciela władzy publicznej. Zarówno polityczni koledzy, jak i całe środowisko miało wystarczająco dużo powodów, by wierzyć, że ktoś chce uderzyć w ministra sprawiedliwości i jego polityczne otoczenie – ale również w demokrację samą w sobie. (Sergiusz Moskal)

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji





Dziękujemy za przesłanie błędu


lipcowy miesięcznik