Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 19 czerwca. Imieniny: Gerwazego, Protazego, Sylwii
20/03/2023 - 09:00

Pruski zwrot, czyli szorstka przyjaźń Niemców z Polakami

Pierwszy kwartał roku 2023 przyniósł ciekawe spostrzeżenia z zakresu polityki informacyjnej, co może zwiastować bardzo burzliwy rok w relacjach polsko – niemieckich, które są już i tak dość szorstkie.

Po rozszerzeniu Unii Europejskiej o nieniemieckie kraje Europy Środkowej, polityka wschodnia Berlina skoncentrowała się na zacieśnianiu więzi z Rosją. Pomysł był prosty; rosyjskie surowce i niemiecka technologia miały się uzupełniać w celu uzyskania wzrostu gospodarczego w obu krajach i budowy stabilnych ram kooperacji nie tylko w naszym regionie ale i w całej Europie.

Współpraca ta z niepokojem była obserwowana przez Warszawę i inne kraje regionu. W latach 2007-2015 rząd polski prowadził politykę ugodową względem dwóch wielkich sąsiadów ze wszystkimi konsekwencjami dla regionu. Po za gratyfikacjami finansowymi nie przyniosło to jednak większych korzyści Polsce.

Wydarzenia na Ukrainie na przełomie 2013 i 2014 roku, kryzys uchodźczy 2015 oraz wyniki wyborów w Polsce zmieniły relacje na linii Warszawa – Berlin. Niemcy straciły bezwolnego współpracownika w Europie. Od tego czasu relacje polsko-niemieckie zaczęły przypominać „szorstką przyjaźń”.

Wydawało się że w Berlinie postanowiono przeczekać zarówno Trumpa w Waszyngtonie, jak i Kaczyńskiego w Warszawie. W 2021 po zwycięstwie demokratów w USA, wyglądało, że przyjęta strategia przynosi efekty. Nowy prezydent Biden zaczął swoje urzędowanie od ciągu gestów pod adresem Berlina i pośrednio Moskwy; zgoda na dokończenie Nordstream II, przecieki do gazet o roli Niemiec w Europie, jako reprezentanta Ameryki, spotkanie z Putinem w Genewie.

W tym czasie agencje wywiadowcze obserwowały już pierwsze przygotowanie do tego, co miało się wydarzyć w roku następnym. W roku 2021 nastąpiła nawet swoista izolacja Warszawy; do Polski powrócił wcześniejszy premier i objął ponownie przywództwo w największej partii opozycyjnej, zmienił się niemiecki ambasador, a USA ostentacyjnie nie miały w Warszawie przedstawiciela w randze ambasadora.

Wszystko to wyglądało na swoiste votum nieufności dla obozu rządzącego Polską. Końcówka roku 2021 to sztuczny kryzys migracyjny na granicy polsko-białoruskiej i materializująca się groźba wojny.

Kiedy doszło do najazdu rosyjskiego, wszystkie kalkulacje stały się bezwartościowe wobec nowej rzeczywistości. Postawa armii ukraińskiej, polityków i społeczeństwa w pierwszej fazie wojny oraz zdecydowane wsparcie ze strony Polski i Anglosasów sprawiły, że nie można było przejść do porządku dziennego nad kolejną agresją Putina.

Teraz z kolei Niemcy znalazły się w defensywie oskarżane o finansowanie zbrojeń rosyjskich, w najlepszym razie lekkomyślność i sprowokowanie kryzysu energetycznego. Zadeklarowano pomoc, ale do jesieni była ona dosyć symboliczna. Ociągano się z sankcjami na ropę i gaz. W zamian za to przyjęto kolejne pakiety działań na rzecz zielonej transformacji, bardzo niekorzystne w krótkim czasie dla polskiej gospodarki.

W ostatnich dniach widać, że coś się w niemieckiej polityce zmieniło. Prawdopodobnie został opracowany plan powrotu do roli „głównej siły w Europie”. W tym celu należy obniżyć rolę Polski, która niewspółmiernie wzrosła w wyniku wydarzeń z ostatniego roku. Przełom lutego i marca obfitował w ciekawe wydarzenia w sferze informacyjnej.

Niemcy w końcu werbalnie ogłosiły się sojusznikiem Ukrainy, nagłaśniając swoje wsparcie i wyolbrzymiając je poprzez specyficzną metodę liczenia, która zaniżała polskie donacje i zdecydowanie zawyżała niemieckie. Natychmiast swoją obecną pozycję Berlin wykorzystał do dyskredytowania Polski. Były ambasador w Polsce wyraził się, że polskie „pięć minut” nie będzie trwało wiecznie.

Z kolei obecny ambasador oskarżył Polskę o finansowanie rosyjskich zbrojeń w kontekście importu ropy i gazu. Prasa niemiecka zaczęła pisać o „mordercach” z granicy. Zaatakowano nawet polskich wikipedystów o wybielanie polskiej roli w holokauście. Prawdopodobnie w najbliższym czasie będziemy świadkiem kolejnych ataków tego typu w celu osłabienia polskich roszczeń reparacyjnych oraz pozycji gospodarczo-politycznej polski.

Czy to się uda? Wiele zależy od wyników jesiennych wyborów w Polsce, sytuacji na Ukrainie i na Białorusi oraz postawy Stanów Zjednoczonych. Niewątpliwie w najbliższym czasie zostaną odkryte zamysły serc wielu. (Łukasz Augustyniak, fot. Pixabay)







Dziękujemy za przesłanie błędu