Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 9 lutego. Imieniny: Bernarda, Eryki, Rajmunda
22/11/2022 - 03:30

Ta kapliczka okryta jest mroczną legendą. Kobieta urządziła swoim sługom piekło na ziemi

Kapliczka za dworem w Świdniku skrywa w sobie tajemnice poprzednich właścicieli. O tym miejscu krąży mroczna legenda.

Murowana kapliczka znajduje się w Świdniku w gminie Łukowica (powiat limanowski). Kapliczka położona jest na terenie dworku, który był własnością rodziny Wielogłowskich herbu Starykoń. Obecnie jest to teren prywatny.

Wokół budynku krąży przejmująca legenda o poprzedniej właścicielce – bogatej mieszkance świdnickiego dworu. Choć uwielbiali ją szlachcice, mieszkańcy wsi nie pałali jednak do niej sympatią.

Kobieta miała okrutne przyzwyczajenia. Nie szanowała swoich służących, którzy żyli w skrajnej nędzy. Mieszkanka dworku nie płaciła im za pracę i kazała odrabiać pańszczyznę w dni wolne. Jej zachowaniu przyglądał się syn.

Świdnicka pani kochała swojego syna. Obdarzyła go całą miłością, gdyż był jedynakiem. Pewnego razu postanowiła nawet pozbyć się ojca chłopca, aby móc wychowywać potomka według swoich zwyczajów. Jak głosi miejscowa legenda, bogata pani wynajęła zbójów z Łukowicy, żeby zabili ojca, kiedy ten będzie wracał z dworu w Przyszowej. Ciało miało zostać zakopane obok starej lipy za dworem.

Mieszkanka dworu zapewniała swojemu synowi okrutną rozrywkę. Kazała sprowadzić strzały i łuki, aby chłopiec nauczył posługiwać się bronią. Kobieta kazała swojemu słudze wspinać się na lipę za dworem. Kiedy ten już prawie znajdował się na szczycie, matka wołała syna, aby przegonił jakiegoś dziwnego ptaka z drzewa.

Chłopiec strzelał z łuku do skutku, nieświadomy, że celuje w żywego człowieka. W końcu polubił ten rodzaj rozrywki. Życie wdowy i syna przebiegało spokojnie. Wszystko zmieniło się, kiedy młodzieniec dostał wezwanie na wojnę.

Matka liczyła, że uda jej się uchronić syna przed wojenną tułaczką dzięki majątkowi. Ale generałowie okazali się być nieprzekupni. W czasie wojny ważny był każdy żołnierz. Syn musiał w końcu opuścić dwór.

- Początkowo w czasie wojny chłopak miał wiele szczęścia. Ponieważ trafił na pierwszy front, zabił wielu żołnierzy. Miał wprawę w strzelaniu do ludzi. Jednakże w pewnym momencie szczęście go opuściło. Został zabity przez swojego kompana w trakcie kolejnej walki, gdyż ten żołnierz wziął go za wroga – taki ciąg wydarzeń przedstawiają obecni właściciele Dworku w Świdniku.

Gdy wdowa dowiedziała się o śmierci syna, popadła w skrajną rozpacz. Nie miała nawet siły, żeby znęcać się nad sługami. Cały czas spędzała w starym fotelu pod lipą.

- Pewnego wieczora, kiedy tak siedziała, wieśniacy pracujący na pobliskim polu, zauważyli stado kruków – zwiastunów czyjejś rychłej śmierci. Kruki pofrunęły wprost do dworu, obniżyły lot nad starą lipą i obsiadły śpiącą na fotelu kobietę. Po chwili wszystkie chwytając poręcze siedziska, porwały staruchę do wielkiej dziury w lipie i zaniosły ją wprost do piekła – głosi legenda.

Mieszkańcy wsi, dla których świdnicka pani nie była łaskawa, cieszyli się, że wreszcie dobiegła końca ich męka. Na pamiątkę tego wydarzenia postawili w tym miejscu kapliczkę ku czci Matki Boskiej.

Niektórzy mówią też, że pod murowaną kapliczką spoczywają prochy pomordowanych w czasie kontrreformacji arian. Za kapliczką miał stać zbór ariański z XVI wieku. Dziś nie ma po nim śladu.

Dworek w Świdniku został wyremontowany i dziś jest perłą miejscowości. Murowaną kapliczkę można znaleźć na tyłach budynku, prowadzi do niej alejka brzóz. Zdjęcia z wnętrza kapliczki można zobaczyć w galerii zdjęć poniżej. ([email protected], fot. SKS)

Miejsce z mroczną legendą. Dwór i kapliczka w Świdniku




O kapliczce w Świdniku krąży nieprawdopodobna legenda o okrutnej pani. Kapliczkę można znaleźć obok dworku w Świdniku (gmina Łukowica, powiat limanowski). (Fot. SKS)






Dziękujemy za przesłanie błędu