Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 15 listopada. Imieniny: Amielii, Idalii, Leopolda
12/10/2019 - 11:45

Zdrowe włosy czy piękny kolor? Nie musisz wybierać!

Farbować czy nie? Większość kobiet przynajmniej raz zadała sobie to pytanie. Dojrzałe kobiety chcą przykryć siwiznę, a te młodsze ożywić nasz słowiański klasyczny „mysi blond”. Ale nie tylko, bo przecież kobieta zmienną jest. Lubimy eksperymentować, dobieramy kolor do wieku, charakteru. Zmiana koloru czy też fryzury bardzo często zwiastuje również poważne zmiany w naszym życiu...


Farbowanie, chociaż dostępne środki są coraz bezpieczniejsze i łagodniejsze, nadal może wpływać negatywnie na włosy, szczególnie wtedy, kiedy zabieg koloryzacji odbywa się w domu. Wizyta u fryzjera generuje koszty, wymaga czasu i wcześniejszego uzgodnienia wizyty. Ale niejednokrotnie farbowanie „do lustra” przynosi opłakane skutki w postaci rozdwajających się, wysuszonych i łamliwych końcówek, wypadających garściami włosów, matowej, niezdrowo wyglądającej czupryny... Brak kontroli nad rozjaśnianiem dodatkowo może się skończyć koniecznością zakupu peruki.

Jako osoba skąpo obdarzona przez naturę włosami, szukałam więc zdrowszych alternatyw. Farbowałam włosy szamponetkami, szamponami koloryzującymi, farbami bez amoniaku, farbami najdroższymi w drogerii... Z perspektywy czasu podziwiam mój skalp, że wytrzymał te wszystkie eksperymenty. W końcu, po parunastu latach znalazłam coś dla siebie.... mowa o hennie.

Na informacje na temat hennowania włosów natknęłam w internecie już parę lat temu. Skutecznie wystraszyła mnie jednak wiadomość, że w momencie powrotu do farb chemicznych ( gdyby coś poszło jednak nie tak z tą henną) moja przygoda z eksperymentowaniem może zakończyć się tym, że stanę się właścicielką zielonych włosów ( parę lat temu takie fanaberie na głowie w żadnym wypadku nie były w dobrym guście, a już tym bardziej po trzydziestce). Z podkulonym ogonem, zapominając o dobrodziejstwach hennowania włosów, stchórzyłam i  kupiłam kolejną farbę chemiczną. 

Człowiek w toku swojego życia do pewnych spraw musi dojrzeć i tak właśnie w te wakacje się stało. Dojrzałam na tyle, aby wrócić do tematu hennowania włosów. Przewertowawszy prawie cały internet, rozważywszy wszystkie za i przeciw, postanowiłam zaryzykować( zielone włosy już tak bardzo mnie nie przestraszyły, teraz takie kolory są łatwiej tolerowane). Zaopatrzyłam się w hennę, inne potrzebne do koloryzacji gadżety i zabrałam się do dzieła...

Zacznijmy jednak od wyjaśnienia czym jest ta sławna henna. Jest to barwnik uzyskany z liści i pędów rośliny lawsonia bezbronna. Oryginalna henna bez domieszek ma barwę czerwoną, efekt koloryzacji jest zależny od koloru wyjściowego. Na pewno nie zmieni radykalnie koloru włosów ciemnych, może pogłębić kolor, lub delikatnie go podkreślić. Więcej szczęścia będą miały szatynki i złotowłose blondynki, bowiem na ich włosach wyjdą przepiękne odcienie rudości. Dodatkowo, koloryzując włosy henną nigdy nie otrzymuje się takiego samego efektu.

Dalsza część artykułu na następnej stronie:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji





Dziękujemy za przesłanie błędu