Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 9 lutego. Imieniny: Bernarda, Eryki, Rajmunda
25/11/2022 - 13:50

Strażak z Ukrainy: ludzie są najważniejsi, bo wszystko inne odbudujemy…

Pięćdziesięciu ukraińskich strażaków przyjechało do Nowego Sącza, aby wziąć udział w szkoleniu, które pomoże im jeszcze sprawniej nieść pomoc w kraju dotkniętym wojną. Udało nam się porozmawiać z Dmytrem Liutenko, który jest strażakiem w Kijowie i każdego dnia, narażając własne życie, śpieszy z pomocą poszkodowanym rodakom.

Jak w tej chwili wygląda sytuacja na Ukrainie?

- W tej chwili życie na Ukrainie powoli wraca do normalności. Bardzo dużo ludzi wraca do kraju. Wojna bardzo nas zaskoczyła. Wcześniej jako strażacy nie musieliśmy wykonywać niektórych zadań, które musimy wykonywać teraz, ale bardzo szybko dostosowaliśmy się do tej sytuacji. W związku z tym, że jesteśmy z Kijowa, nie brakuje nam ani wyposażenia ani rąk do pracy. Mamy w mieście trzydzieści jednostek strażackich. Bardzo dziękujemy Polakom za to, że nam pomagają, wysyłając pomoc humanitarną i dając dach nad głową naszym rodzinom. Dziękujemy za wszystko co dla nas robią Polacy. 

Zobacz też Strażacy z Ukrainy przyjechali do Nowego Sącza. Biorą udział w ważnym szkoleniu [FILM]

Z jakimi zadaniami muszą się mierzyć strażacy z Ukrainy? Z pewnością są one inne teraz w czasie wojny, aniżeli wcześniej w czasie pokoju.
- Zadania, z którymi teraz musimy się mierzyć, są o wiele bardziej skomplikowane niż wcześniej. Bardzo często wyjeżdżamy na akcje zaraz po ostrzale i zawsze jest ryzyko, że ten ostrzał znowu się powtórzy, dlatego oprócz tego, że mamy swoje bardzo ciężkie wyposażenie, to musimy nosić jeszcze specjalne kaski i kamizelki kuloodporne, które są bardzo ciężkie.

W ten sposób staramy się dostosować do tej wyjątkowej sytuacji, która nas spotkała. Przyjechaliśmy do Nowego Sącza na tygodniowe szkolenie. Tutaj uczymy się między innymi, jak wyciągać osoby poszkodowane spod gruzów. Od początku wojny mieliśmy na Ukrainie już około sto wyjazdów do zawalonych budynków. Często ostrzeliwane są obiekty, w których składowane były niebezpieczne materiały, co dodatkowo stwarza dla nas ryzyko.

Czy ktoś z Pana rodziny uciekł przed wojną z Ukrainy i znalazł schronienie w Polsce?
- Z mojej rodziny nikt nie wyjechał z Ukrainy. Wszyscy pozostali w kraju. Moja małżonka również pracuje w straży pożarnej, ale wśród znajomych są osoby, które opuściły Ukrainę i znalazły schronienie między innymi w Polsce. Są bardzo zadowoleni. Nikt nie narzeka. Bardzo się cieszą. Mówią, że dostali ogromne wsparcie od Polaków i za to bardzo dziękujemy

Czego teraz najbardziej potrzebują Ukraińcy?

- Potrzebne nam jest wsparcie. Mamy ludzi z ogromnym doświadczeniem, którzy wiedzą co robią. Wierzymy w to, że zwyciężymy. Powoli idziemy do przodu. W tej chwili jest nam potrzebne tylko wsparcie. Ludzie są najważniejsi. Wszystko inne jesteśmy w stanie odbudować albo kupić. Najważniejsze, aby ocalić ludzi, bo wszystko inne odzyskamy.

[email protected] Fot. RG







Dziękujemy za przesłanie błędu