Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 20 października. Imieniny: Ireny, Kleopatry, Witalisa
07/09/2021 - 09:15

Z posłem Mularczykiem o Putinie, Bidenie i Handzlu, czyli co ważnego się działo

O najważniejszych wydarzeniach mijających dni rozmawiamy z Arkadiuszem Mularczykiem, posłem PiS, wiceprzewodniczącym Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

Arkadiusz Mularczyk

Jakie były, zdaniem Pana, najważniejsze wydarzenia mijającego tygodnia? Poczynając od tych, rangi ogólnopolskiej i europejskiej.
- Na pewno kwestią o znaczeniu fundamentalnym było wycofanie się Stanów Zjednoczonych i Zachodu z Afganistanu i reperkusje, jakie się z tym wiążą choćby na granicy polsko-białoruskiej.

Uważa pan, że problem migracji będzie w Polsce narastał, a to, co dzieje się na granicy z Białorusią jest dopiero zapowiedzią większych kłopotów?
- Ameryka uznała, że musi wycofać się z Afganistanu, chcąc skutecznie rywalizować z Chinami na świecie. Wyjście sił NATO z Afganistanu na pewno przyczyni się do destabilizacji tego regionu i napływu uchodźców na Zachód.

Osłabł też wizerunek USA jako pewnego sojusznika. W efekcie wiele krajów zadaje sobie ważne pytanie, czy Amerykanie nie zostawią także ich. W naszym regionie nakłada się na to rezygnacja administracji Bidena z sankcji wobec Nord Stream. Ta próba odciągnięcia Niemiec i Rosji od Chin – bo tak to chyba Amerykanie interpretują - ma w mojej ocenie kluczowe znaczenie także dla Polski. To, co dzieje się obecnie jest ciągiem wydarzeń, wynikających właśnie z przejawów słabnięcia USA, niemożności kontrolowania przez Amerykanów wszystkich kluczowych regionów świata. My również to dziś odczuwamy.

Decyzje Bidena musimy oceniać z naszego punktu widzenia negatywnie; pokazują, że ponad naszymi głowami dokonuje się rozmowa o sprawach, które nas dotyczą i myślę, że właśnie wynikiem tych wszystkich działań jest to, co się dzieje na naszej granicy, czyli próba testowania przez Putina rękami Łukaszenki odporności i skuteczności naszego państwa. To sprawdzanie jak się zachowuje państwo, jak sprawne ma procedury szybkiego reagowania, co robią media, i jak zachowują się politycy.

Jakie wnioski wyciągnie Putin po tym stress teście polskich granic?
- Na pewno Rosjanie mieli możliwość pełnego zmapowania tego jak się zachowuje państwo. Sądzę, że rząd test przeszedł całkiem nieźle, bo doszło do bardzo szybkich i skutecznych działań, wprowadzenia stanu wyjątkowego w rejonie granicy, współpracy międzynarodowej z Litwą. Niestety, nasi przeciwnicy widzą też całą grupę środowisk politycznych i medialnych, które realizują ich linię i to jest również dosyć istotny wniosek jaki wyciągnęła Rosja, na pewno nanosząc na mapę polityczną Polski wiele osób i środowisk, na które może liczyć, które będą wspierały jej narrację.

Spora część środowisk politycznych w naszym kraju wykazała się kompletną niedojrzałością, brakiem troski o interes publiczny i państwowy, a co za tym idzie - bezpieczeństwo obywateli. Za wszelką cenę uprawiają politykę robienia na złość PiSowi. Zdemontowaliby nawet zasieki na granicy by pomóc podstawionym przez Łukaszenkę migrantom. Chcąc zaszkodzić rządowi, PiSowi pokazują kompletny brak wyobraźni, nie potrafią dostrzec, że stoimy w obliczu wyzwań globalnej polityki, których skutkiem jest możliwość osłabienie bezpieczeństwa dla całego naszego regionu.

Wracając na lokalne podwórko. Jakie wydarzenie w Małopolsce i na Sądecczyźnie uważa pan za istotne?
Ważne jest, że tak wiele samorządów wystąpiło o rządowe środki Polskiego Ładu, o jakich mówił premier Mateusz Morawiecki podczas swej wizyty na Sądecczyźnie i na spotkaniu z wójtami, burmistrzami i prezydentami. Premier zadeklarował też wtedy osobiste wsparcie dla wszystkich strategicznych inwestycji w regionie, czyli „sądeczanki” i połączenia kolejowego Podłęże - Piekiełko. Dzięki temu także wzrosła szansa, że otrzymamy duże środki na projekty inwestycyjne dla regionu, miast i gmin ważne i potrzebne dla mieszkańców, choćby na rozbudowę sieci wodociągów i kanalizacji, budowę nowych dróg i chodników, czy rozbudowę infrastruktury szkolnej i sportowej.

Niestety, nie wszyscy potrafią skorzystać z tej okazji dla dobra mieszkańców. Choćby prezydent Nowego Sącza, który złożył zupełnie nierealne wnioski - jak chociażby 180 milionów złotych na budowę obwodnicy wschodniej i 30 milionów na remont ratusza, a nie złożył wniosku na budowę mostu na rzece Kamienica, który wymaga pilnej odbudowy i o który proszą mieszkańcy dzielnicy Zawada i mieszkańcy i przedsiębiorcy gminy Kamionka i Grybów. Gdyby wszystkie miasta złożyły takie wnioski, jak Nowy Sącz nie wystarczyłoby 10 budżetów państwa i środków przeznaczonych na Polski Ład, jak ten, który mamy obecnie. Zamiast rozwiązywać realne problemy mieszkańców miasta i sąsiednich gmin, prezydent Nowego Sącza buja w obłokach. Na szczęście pozostałe miasta i gminy podeszły do tego racjonalnie, składając ważne dla mieszkańców wnioski na 5, 6 do 10 milionów złotych.

Za sprawą wicemarszałka Urynowicza dużo mówiło się o unieważnieniu tak zwanej uchwały antyLGBT. Sejmik ją utrzymał. Słusznie?
- Toczy się gra Unii Europejskiej, która próbuje narzucać nam różnego rodzaju rozwiązania czy pomysły, szantażując nas pozbawieniem pieniędzy. Jeśli zrezygnujemy z roli gospodarza we własnym kraju, okaże się, że dziś chodzi o taką uchwałę, jutro o inną, pojutrze o jeszcze inną. Pytaniem jest, czy godzimy się, żeby Polska poddawała się szantażowi UE, choć nie ma on żadnego umocowania w Traktatach unijnych.

Polska poddawana jest presji z Zachodu i Wschodu. To bardzo ważny czas, trudny dla Polski ale musimy też mieć świadomość, że jeżeli się poddamy, ulegniemy, to skutki będą takie, że nie będziemy gospodarzami w swoim kraju i że nasz kraj stanie się tylko elementem rozgrywek mocniejszych państw - czy to z Unii Europejskiej, czy Wschodu i Zachodu. Polska musi pokazać charakter i walczyć o swoją pozycję i wzmacniać swój status międzynarodowy.

Takich szykan Unia nie stosuje wobec Niemiec, Francji czy Holandii, domagamy się więc równego traktowania i to musi dotrzeć do elit europejskich, a przede wszystkim Berlina, że szantażem finansowym rządu polskiego i Polaków nie złamią. Nie możemy pozwolić sobie na to, żeby poprzez nacisk finansowy pozbawiono nas możliwości rządzenia w swoim kraju poprzez wybranych przez naród przedstawicieli. (rozmawiał: tomasz.kowalski@sadeczanin.info) Fot. A. Mularczyk







Dziękujemy za przesłanie błędu