Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 1 kwietnia. Imieniny: Chryzamtyny, Grażyny, Zygmunta
10/02/2020 - 11:50

Limanowianin na podium biegu "Turbacz Winter Trail 2020"

Niedziela okazała się szczęśliwa dla limanowskiego biegacza Janusza Gawrona, który stanął na starcie biegu górskiego "Turbacz Winter Trail 2020".

Podczas zmagań na trasach wspomnianego biegu, Janusz Gawron - członek grupy Brygada Beskidów, zajął III miejsce. Tym razem, znany z biegania długodystansowego zawodnik, podjął się zmierzenia, z krótką jak na jego możliwości, trasą, liczącą 10 km. Skąd ten wybór?

- Faktycznie, zwykle biegam długie dystanse, ale od czasu do czasu, ze względu na wysokie tempo krótkich biegów, lubię sobie "przewietrzyć płuca" - zdradza swoją motywację startu Gawron, dodając: - co do samej trasy, to oceniam ją jako siłowo ciężką. Ponad 500 metrów przewyższenia, w wymagającym kondycji kopnym śniegu, robi swoje.

Wydaje się nie dużo, jak na 10. kilometrową trasę, lecz tak naprawdę, połowa biegła pod górę, a druga, z małym wyjątkiem, wciąż w dół. Można, więc uważać, że większość tego przewyższenia pokonaliśmy na odcinku około pięciu kilometrów. Dodatkową atrakcją była przeprawa przez rzeczkę w końcowym etapie biegu 

Słuchając Janusza Gawrona, nie może dziwić fakt, iż pomimo słonecznej aury, organizator nie zapomniał o bezpieczeństwie zawodników. Ze względu na w pełni zimowe warunki panujące w pasmie Gorców, wymagał od każdej startującej osoby, posiadania wyposażenia obowiązkowego, w którego skład wchodziły: sprawny telefon komórkowy z naładowaną baterią i numerem telefonu podanym organizatorom, gwizdek alarmowy, folia NRC oraz odzież dostosowana do panujących warunków atmosferycznych.

A jak przebieg samej rywalizacji, wspomina, zdobywca "pudła"? - Dwóch pierwszych zawodników było poza zasięgiem. Ruszyli przed siebie, jak wystrzeleni z procy. Przez pierwsze trzy kilometry było tłoczno na trasie, lecz wraz z przewyższeniem robiło się coraz luźniej. Postanowiłem wyrwać się z tego tłumu i zaryzykować mocny bieg pod górę, co jak się później okazało było dobrą taktyką, bo od około czwartego kilometra biegłem już samotnie, aż do samej mety - z zadowoleniem komentuje Janusz Gawron.

(Karol Trojan) [email protected], fot. archiwum Janusza Gawrona







Dziękujemy za przesłanie błędu