Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 30 listopada. Imieniny: Andrzeja, Maury, Ondraszka
30/05/2015 - 17:47

Piłka nożna. Sandecja wywalczyła utrzymanie! Była niespodzianka

Miejscowi zaskoczyli wszystkich już przed pierwszym gwizdkiem, gdy okazało się, że na ławce trenerskiej zamiast awizowanego Janusza Świerada, pojawił się… Robert Kasperczyk. Niedawno jeszcze trener drugoligowej Limanovii.
Goście przyjechali do Nowego Sącza po zwycięstwo. Doskonale było to widać po ofensywnym ustawieniu drużyny Dźwigały i systemie 3-4-3.

Po pięciu minutach gry padł pierwszy strzał na bramkę, z dystansu uderzał Kuźma, ale zrobił to niecelnie i futbolówka poszybowała nad poprzeczką. Trzy minuty później znów było groźnie pod bramką gości, ale mocne i dość trudne uderzenie Szczepańskiego, zdołał wybronić Kryczka.

W jedenastej minucie faul Kuźmy na Piesio w polu karnym, nie mógł zakończyć się inaczej, bramkę dla przyjezdnych zdobył Tarnowski strzałem w lewy róg.

- Co wy robicie? Naszą Sandecję hańbicie! – informowali kibice na jednym z transparentów.

Sandecja jednak nie odpuszczała, co szybko przyniosło pozytywny skutek. Po jednym ze stałych fragmentów gry, bramkę główką zdobył Szarek! 1-1.

Wraz z upływem kolejnych minut, gra wyrównała się i akcje były rozgrywane głównie w środku pola. W trzydziestej ósmej minucie pachniało bramką dla gospodarzy, ale Cichocki zdołał wybić piłkę z linii bramkowej. Jeszcze trzy minuty później groźnie w obrębie jedenastki gości główkował Szufryn, ale piłka przeleciała tuż nad spojeniem słupka z poprzeczką. Po chwili ostrym faulem potraktował Bartkówa Wiktorski, który przez kilka lat miał okazję trenować w szkockim Glasgow Rangers, stąd twarda gra nie jest mu obca.

Druga połowa rozpoczęła się od strzału z dystansu piłkarza gości, ale Kozioł nie miał problemów z wyłapaniem piłki. W pięćdziesiątej minucie w idealnej sytuacji znalazł się Kuźma, jednak golkiper gości wygrał ten pojedynek. Sto osiemdziesiąt sekund później dobrze spisał się Kozioł, wyłapując płaski strzał z dystansu. - Trener zrób jakąś zmianę na boisku. Słońce zaszło i śpią – żądał od Kasperczyka jeden z miejscowych kibiców.

W sześćdziesiątej trzeciej minucie strzał z dystansu oddał Makuch. Ku niezadowoleniu sądeckich kibiców, piłka nieznacznie minęła bramkę. A trzeba przyznać, że gdyby padł gol, byłoby to piękne trafienie.

W siedemdziesiątej minucie pięknym uderzeniem z około 25 metrów popisał się Szarek, bramkarz zdołał jednak sparować piłkę na rzut rożny. Warto podkreślić piękną akcję Sandecji, której piłkarze wymienili w międzyczasie około siedmiu podań, w skrócie akcja szła jak po sznurku.
Cztery minuty później dość niefrasobliwie zachował się Kozioł wychodząc z bramki. Do piłki dopadł bowiem Mikita, ale na szczęście dla gospodarzy nie potrafił jej skierować między opuszczone słupki.

Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie i dzięki wygranej GKS-u Katowice nad GKS-em z Tych, Sandecja zdobywając dziś „oczko” zapewniła sobie utrzymanie w pierwszoligowej stawce.

- Utrzymaliśmy się. Nareszcie! Nowy Sącz zasługuje na pierwszą ligę! - komentowali piłkarze Sandecji po ostatnim gwizdku sędziego. - Najważniejsze, że pierwsza liga została w Nowym Sączu - przyznał na konferencji prasowej Robert Kasperczyk.

Sandecja Nowy Sącz – Dolcan Ząbki 1-1 (1-1)
0:1 Tarnowski 12, 1:1 Szarek 16

Żółte kartki: Sobotka, Bębenek - Wiktorski, Osoliński.

Sandecja: Kozioł – Bartków, Szarek, Szufryn, Bębenek - Nather, Kuźma (60 Urban), Makuch, Sobotka, Szczepański (80 Danek) – Dudzic (63 Niane).

Dolcan: Kryczka – Cichocki, Długołęcki, Jakubik, Klepczarek – Tarnowski, Wiktorski (46 Mikita), Osoliński, Bajdur, Świerblewski (82 Gołębiewski) – Piesio.

Sędziował: J.Matyszek

Remigiusz Szurek
Fot. (RSZ)










Dziękujemy za przesłanie błędu