Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 20 stycznia. Imieniny: Fabioli, Miły, Sebastiana
30/11/2020 - 20:15

Mistrzyni Polski Justyna Migacz: dla mnie hip-hop wygrał z tańcem towarzyskim

- Dobry trener to nie tancerz, który zdobył wszystkie nagrody świata, tylko człowiek, który potrafi dotrzeć do innych i wydobyć z nich to, co najlepsze – mówi Justyna Migacz, której podopieczni z zespołu ADeeM 21 listopada w Raszynie wytańczyli Mistrzostwo Polski. Dziś młoda, inspirująca kobieta opowiedziała nam o tym, jak wygląda jej praca.

Zespół jechał do Raszyna po mistrzostwo czy byłyście przygotowane na każdy scenariusz i każdą ewentualność?

- Rok temu pierwszy raz pojechaliśmy na Mistrzostwa Polski PZSC i odnieśliśmy pierwsze sukcesy. W tym roku zawody miały odbyć się w kwietniu, jednak wtedy było to niemożliwe. Część planu jaki miałam dla trzech naszych reprezentacyjnych zespołów udało się zrealizować, jednak później, przez okres, kiedy treningi musiały odbywać się online, nie było łatwo. Niedługo później zapadła decyzja: jedziemy na zawody. Dziewczyny były zmotywowane i nastawione na ciężką pracę. Podczas treningów motywowało nas jedno: Orlando. Bo to właśnie tam odbywają się Mistrzostwa Świata, ale żeby dostać nominację trzeba wygrać w Polsce, ponieważ tylko jeden zespół może reprezentować nasz kraj na międzynarodowej scenie.

Skąd czerpiesz inspiracje podczas przygotowywania choreografii?

- Od wielu lat obserwuję wiele formacji na zawodach, a moja tablica na instagramie jest przepełniona filmikami tancerzy… Myślę że to kwestia tego, że cała tym żyję i daje się pochłonąć. Na treningach też często czerpię inspirację od swoich podopiecznych. Wystarczy, że ktoś zrobi jeden charakterystyczny krok, a w mojej głowie pojawiają się myśli, jak można go wykorzystać.

Znalezienie dobrego tancerza jest trudne?

- W pewnym sensie tak. Wiele osób zapisuje się na taniec i ma do tego predyspozycje, jednak to nie wszystko. Należy pamiętać o tym, że taniec to też sport i żeby być dobrym tancerzem, trzeba być dobrym sportowcem. Wiąże się to z ciężką pracą, poświęceniem czasu i zaangażowaniem. Dlatego nie każdy, komu z łatwością przyjdzie nauka choreografii, zostanie mistrzem w tańcu. Pamiętam, kiedy przyszła do mnie na zajęcia młoda dziewczynka, kilkunastoletnia, która zdecydowanie zwróciła moją uwagę. Po roku treningów pojechała z nami na pierwszy obóz, gdzie ponownie mnie zaskoczyła i ukończyła go z wyróżnieniem. Obecnie po kilku latach ciężkich treningów Alicja Sekułowicz wywalczyła podium na Mistrzostwach Polski IDO. Innym przykładem dobrej tancerki, która została dostrzeżona w odpowiednim czasie, jest moja siostra, Natalia Migacz. Od najmłodszych lat jest ukierunkowana na maksymalny rozwój. Zaczynała jak ja – od tańca towarzyskiego – jednak już w podstawówce okazało się, że Natalia będzie tańczyła break dance. Każdy z naszych tancerzy z Centrum Tańca ADeeM ma swoją historię. Jak widzę ich postępy, zawsze przypomina mi się ich pierwszy trening.

Wspominałaś o ciężkiej pracy, umiejętności poświęcenia czasu i zaangażowaniu. Co jest największym obciążeniem psychicznym dla tancerza?

- Obecnie? Myślę, że to, co się dzieje na świecie. To, że z dnia na dzień może się okazać, że jedynym miejscem do treningu będzie dla tancerzy ich własny pokój.

Jakie emocje można wyrazić tańcząc hip-hop?

- Zdecydowanie wszystkie. Hip-hop ma wiele twarzy. To nie tylko rap i przekleństwa z czym wiele osób go kojarzy. W Centrum Tańca ADeeM już na grupach początkujących uczymy interpretować muzykę i uwrażliwiamy na dźwięki.

Jako trenerka wyznaczasz reguły, ale jednocześnie sama im podlegasz. To trudne? W jaki sposób odbija się to na Twojej pracy?

- Reguły są w życiu potrzebne i dobry sportowiec ich przestrzega. Jako, że założycielami Centrum Tańca ADeeM są moi rodzice, to od dziecka byłam uczona dyscypliny i ciężkiej pracy. Dokładnie tego samego chce nauczyć teraz wszystkich moich podopiecznych. Sportowcy w swoim życiu mają dużo wyrzeczeń, ale trzeba zaznaczyć, że robią to, bo kochają tańczyć.

Jak oceniasz zainteresowanie tańcem w porównaniu do lat, w których sama stawiałaś w tym sporcie pierwsze kroki?

- Wydaje mi się, że zainteresowanie samym tańcem jest duże, ale niekoniecznie tym tańcem profesjonalnym. Kiedy światem włada TikTok, każdy myśli, że już jest tancerzem. A w rzeczywistości na treningu jest dużo ciężej. Kiedy ja zaczynałam tańczyć, czyli 18 lat temu, stawiałam wtedy pierwsze kroki w przedszkolnej grupie tańca towarzyskiego. Na poważnie zaczęłam trenować w szkole podstawowej i zaczęłam startować na turniejach tańca. Wtedy popularnością cieszył się właśnie taniec towarzyski. I był to pierwszy styl tańca, którego uczono w Centrum Tańca ADeeM. Jednak świat rozwijał się dalej i do mody wszedł taniec nowoczesny. Dla mnie hip-hop wygrał z tańcem towarzyskim i tak zajmuję się nim do dzisiaj.

Co w pracy trenerki i choreografa daje Ci największą satysfakcję?

- Uczenie i przekazywanie wiedzy bardzo mnie cieszy. Ogromną satysfakcję czuję, kiedy widzę, że dzięki moim wskazówkom nasi tancerze się rozwijają. A łzy szczęścia mam w oczach zawsze, kiedy widzę postępy. Jestem na tym miejscu, ponieważ czuje powołanie, czuję że z podopiecznymi łączy mnie wyjątkowa więź, dzięki której się wszyscy rozwijamy. Dobry trener to nie tancerz, który zdobył wszystkie nagrody świata tylko człowiek, który potrafi dotrzeć do innych i wydobyć z nich to co najlepsze. Dążę do tego, aby być właśnie takim trenerem. Miałam też zawsze dobre wzory do naśladowania, gdyż obserwowałam jak zajęcia taneczne prowadzi moja mama. Od najmłodszych lat jej w tym pomagałam i teraz dzięki temu posiadam ogromne doświadczenie. Jeśli chodzi o teorię tańca i zależności jakie zachodzą w ciele podczas niego, tą wiedzę czerpałam od taty, który od lat jest sędzią w tańcu towarzyskim.

Czego życzyć zespołowi, który kilka dni temu zdobył Mistrzostwo Polski?

Dalszych sukcesów i znalezienia sponsorów. Wyjazd do Orlando na mistrzostwa wiąże się z ogromnymi kosztami. O marzenia trzeba walczyć. Oby szczęście też nam sprzyjało. (k.kos@sadeczanin.info, fot. ADeeM)







Dziękujemy za przesłanie błędu