Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 5 kwietnia. Imieniny: Ireny, Kleofasa, Wincentego
18/03/2020 - 14:30

Rośnie nam w Nowym Sączu narodowa, tenisowa kadra

Wiktor Jeż z Nowego Sącza, zawodnik STT FAKRO wygrał halowy turniej z serii Tenis Europe do lat 12. Sukces jest tym większy, że w rywalizacji uczestniczyło ponad trzydziestu zawodników z Polski i Europy. W grze podwójnej nie miał sobie równych.

To był duży turniej tenisowy, wielu zawodników z całej Europy, jak gra się na tego typu imprezie?
-
Turniej był duży dobrze obsadzony. Zawsze, kiedy przyjeżdżają obcokrajowy mam szanse skonfrontować się z innymi zawodnikami, bo kolegów z Polski  dobrze już znam. Takie nowe doświadczenia i nowe wyzwania są ciekawe, każdy gra inaczej, ma swój styl, swoją technikę, a ty musisz sobie z tym poradzić i znaleźć sposób na wygraną.

Ile trzeba trenować, aby liczyć się na tego typu imprezach? Jak wygląda Twój dzień?
-
Trenuję codziennie. Średnio dwie godziny spędzam na korcie, do tego dochodzi trening ogólnorozwojowy oraz obowiązkowe rolowanie i rozciąganie. Kilka razy w tygodniu mam też sparingi z innymi zawodnikami lub dużo starszymi, dobrze grającymi amatorami. No i oczywiście wyjeżdżam na turnieje.

Kiedy zaczęła się twoja przygoda z tenisem ?
-
Gram w tenisa odkąd pamiętam. Już jako czterolatek odbijałem małą rakietką i specjalną piłką z moim tatą w domu, takie były początki. Potem zajęcia tenisowe w grupie na korcie, stopniowo zwiększane, potem treningi indywidualne, sparingi, treningi ogólnorozwojowe i pierwsze starty w turniejach. Tata,  zaraził mnie  pasją do tenisa . Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez tenisa, bez treningów, tenis to moje życie.

Wygranie  tej rangi turnieju to  nie lada osiągnięcie. Jaką drogę musiałeś przebyć, aby go zdobyć
-
Moim partnerem w deblu był Hubert Plenkiewicz, zawodnik AG Tenis Chorzowska w Radomiu. Byliśmy parą rozstawioną z numerem jeden. W 1/8 mieliśmy tzw. „wolny los”, w 1/4 pokonaliśmy Dawida Kiełb i Mikołaja Owramko, w 1/2 naszymi przeciwnikami byli Antoni Kasperski i Jan Sadzik. W finale zmierzyliśmy się z Aleksandrem Błusiem i Juliuszem Stańczykiem, z którymi wygraliśmy po trzysetowej walce  63 , 46 w supertiebraku 10/3

A jak twój występ wypadł w singlu?
-
Nie miałem dobrego losowania, trafiłem do grupy, z trudnymi przeciwnikami. Już jako pierwszy mecz grałem z aktualnym Mistrzem Polski  Olkiem  Błusiem . Miałem również bardzo zły układ gier . Pierwszy mecz w turnieju musiałem właśnie grać z Olkiem który trenuje na tych kortach  i czuję lepiej nawierzchnię  . Mecz był bardzo zacięty .

Pierwszego seta przegrałem o włos 57 w gemach , drugi wygrałem 63  i o zwycięstwie decydował supertiebtrek który jak wszyscy mówią jest loterią  .Nie ułożył się po mojej myśli od samego początku i przegrałem 10 /1 . Dwa mecze pozostałe wygrałem , z Janem werblińskim 6/0, 6/1 i z bardzo mocno grającym Francuzem 4/6 , 6/3 , 10/3  super tie break'u. O tym że grupa była bardzo trudna i wyrównana świadczą że mecze między mną a Olkiem i Francuzem ,rozstrzygnęły   się w supertiebraku .   Żeby wyjść z grupy musiałbym wygrać wszystkie 3 mecze lub liczyć na porażkę Olka z Francuzem , więc trochę zabrakło  szczęścia .

Plany na przyszłość?
-Moim celem są imprezy w Europie, chciałbym wystartować w 10  turniejach Tenis Europe do końca sezonu. Teraz odłożyłem rakietę na tydzień, mam tylko treningi ogólnorozwojowe, ale zaraz zabieram się z powrotem za grę. Muszę przygotować się solidnie do sezonu na kortach otwartych i do startów w Europie. Mam tylko nadzieję, że obecna sytuacja z koronawirusem nie przekreśli moich planów, może tylko odsunie je w czasie.

[email protected]







Dziękujemy za przesłanie błędu