Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 15 listopada. Imieniny: Amielii, Idalii, Leopolda
30/09/2019 - 16:25

GMO - przyszłość czy katastrofa? Debata w studiu TV Sądeczanin [WIDEO]

Poseł Jan Duda, Paulina Biernacka i Aldona Rogowska z Sądeckiej Kooperatywy Spożywczej oraz Józef Sułkowski wiceprezes Spółdzielni Ogrodniczej Ziemi Sądeckiej to uczestnicy debaty o GMO, którą zorganizowaliśmy w naszym studiu TV Sądeczanin. Czym jest GMO? I dlaczego nie tylko Sądecczyźnie, ale w całej Polsce konsumenci coraz baczniej pochylają się nad tym tematem a przede wszystkim czy Polski rząd jest w stanie dać opór liberalnym przepisom na temat GMO obowiązującym w Unii Europejskiej?

Żywność modyfikowana genetycznie – czy to konieczność, na którą skazaliśmy się sami degradując środowisko, zaburzając równowagę w przyrodzie, czy narzędzie do tego, by kosztem zdrowia naszego i kolejnych pokoleń zarobić więcej, łatwiej i szybciej? By ograniczyć ilość używanych pestycydów i zwiększyć odporność roślin na najróżniejsze choroby i szkodliwe wpływy zanieczyszczonego poważnie środowiska?

Dyskusja na temat GMO przetacza się od dłuższego czasu nie tylko przez Unię Europejską a dalej całą Europę o świat. Dlaczego zachwycając się sklonowanymi owcami czy wizją sklonowania mamuta, tak bardzo boimy się modyfikacji genetycznej żywności? Najpierw słów kilka na temat tego, jak destrukcyjnie działa ona nasze organizmy. Posłużmy się konkretami.

Po pierwsze lawinowo podnosi ilość alergii i alergików. Na przykład soja, której dołożono cechy najbardziej alergennego orzecha brazylijskiego zaczęła uczulać tak duże rzesz ludzi, że już zajmują się tym specjaliści. A stawka jest wysoka – bo soja jest w tak wielu produktach spożywczych, że trudno je zliczyć a ta zmodyfikowana doprowadziła już do śmierci dziecka.

Gdy żywność modyfikowana spożywana jest przez kobiety w ciąży dochodzi do zaburzeń rozwojowych płodu i zauważalnych zmian w jego genotypie, które przekazywane są kolejnym pokoleniom. Żywność GMO sprawa, że ludzie stają się otyli. Lekarze biją też na alarm, że przez spożycie produktów modyfikowanych człowiek staje się odporny na antybiotyki, a tym samym spada ich skuteczność co może doprowadzić do tego, że nie będzie nas czym leczyć. Że zostaniemy pozbawieni najsilniejszego oręża w walce z infekcjami. Łatwo sobie wyobrazić co to oznacza, szczególnie na terenach o zwiększonej zachorowalności czyli na przykład w tropikach. Podobnych – już udokumentowanych – zagrożeń jest zdecydowanie więcej.

Zmodyfikowane ziemniaki odporne na słynny i niesławny Roundup zatrzymują, kumulują w sobie część jego składników, które potem przy obróbce cieplnej zmieniają się w substancje wyjątkowo rakotwórcze.

Zobacz też: Wyborcza debata "Sądeczanina": kto wygrał? Przeczytaj, obejrzyj, zdecyduj

Z drugiej strony areał do upraw się kurczy, a ludzi do wyżywienia przybywa. Bo produkty GMO rosną szybciej, są odporniejsze na wahania pogody, nie wymagają tak wielu pestycydów. Bo rosną większe, obficiej i są trwalsze, łatwiejsze do przechowywania przez dłuższy czas (przy czym w części wyglądają na świeże a takimi w istocie nie są).
Dyskusję w naszym studiu rozpoczęliśmy od pytań skierowanych w stronę posła Jana Dudy, który zasiadał w komisji sejmowej procedującej ustawę o GMO w Polsce. Pytanie brzmiało: jak mają się polskie przepisy do tego, co dozwolone jest w Unii Europejskiej. Parlamentarzysta próbował przekonać zebranych, że Polska – na miarę możliwości unijnych – broni swoich obywateli przed produktami genetycznie modyfikowanymi. W jaki sposób? Zakazem ich uprawiania.

- Ten zakaz oczywiście nie jest zapisany wprost. Tam są określone, moim zdaniem absolutnie nie do spełnienia, warunki gdyby ktoś chciał takie rośliny uprawiać – obrazował poseł. – To jest jeden obszar. Drugi dotyczy żywności, która trafia na nasze półki wyprodukowana w oparciu o paszę z roślin genetycznie wyprodukowanych. Żyjemy na wspólnym europejskim rynku. Rośliny genetycznie zmodyfikowane, zwłaszcza białkowe, bo to jest najważniejsza grupa roślin są dopuszczone do obrotu na rynkach Unii Europejskiej co jest jednoznaczne z tym, że trafiają na nasz rynek, że z tych roślin produkowana jest pasza i w konsekwencji produkowane jest mięso. Mówimy tu o drobiu, trzodzie chlewnej, ale również o bydle.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu