Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 20 września. Imieniny: Eustachego, Faustyny, Renaty
26/08/2016 - 04:10

Stary Żyd o zbrodniach niemieckich w Nowym Sączu. Markus Lustig pamięta!

„Jestem szczęśliwym człowiekiem, że mogę całemu światu opowiedzieć co przytrafiło się Żydom, co przecierpieli w Nowym Sączu” – powiedział Markus Lustig.

W czwartek, w kawiarni „Prowincjonalna” przy ul. Pijarskiej w Nowym Sączu 91-letni Żyd z Izraela o sądeckich korzeniach uczestniczył w promocji swojej książki „Skrwawiony puch”.  Spotkanie wpisane było w obchody 74. rocznicy likwidacji getta sądeckiego. Latem 1942 roku Niemcy zagazowali w Bełżcu ok. 18 tysięcy sądeckich Żydów, zginęła jedna trzecia mieszkańców przedwojennego Sącza.  

Markus Lustig cudem ocalał z Zagłady, do czego nawiązuje tytuł książki.

Kiedy pijani gestapowcy wpadli nocą do ich mieszkania w gettcie, to leżał w łóżku z młodszym bratem. Niemcy zastrzelili matkę, ojca, siostrę i brata.

– Mnie nie zauważyli, nie domyślali  się, że w łóżku może być nas dwóch, leżałem schowany po kołdrą. Zastrzelili braciszka, za chwilę kołdra zabarwiła się na różowo – wspominał. To się wydarzyło 29 kwietnia 1941 roku w  w Nowym Sączu.  

Przed wywózką na pewną śmierć do Bełżca wyratował 16-letniego  Marcusa  wujek, brat ojca, który mu wyrobił papiery ślusarza.  

Po gettcie w Nowym Sączu zaliczył obozy pracy w Rytrze, Rożnowie, Płaszowie. Następnie słynna Fabryka Schindlera, Mauthausen i marsz śmierci z Linzu do Ebensee.

Lustig to wszystko przeżył. Po wyzwoleniu obozu przez Amerykanów pracował dla aliantów przez trzy lata, a w 1948 roku, kiedy powstało państwo Izrael, wyemigrował do „Ziemi Obiecanej” . W Palestynie założył rodzinę, doczekał się dzieci, wnuków i… cały czas tęsknił do rodzinnego miasta.    

**

Prowadzący spotkanie Łukasz Połomski, prezes Fundacji Nomina Rosae, która wydała książkę Markusa Lustiga, dopytywał swego rozmówcę o życie żydowskie w przedwojennym Nowym Sączu.

- Nasza rodzina była bardzo pobożna i bardzo biedna – opowiadał bohater spotkania. 

Mieszkali w jednym pokoju, w którym też mieścił się sklepik z wyrobami krawieckie. Władze skarbowe zaplombowały sklepik w 1938 roku i to ich uratowało…

- Jak weszli Niemcy to mogliśmy sprzedać towar i było za co żyć – mówił gość z Izraela.  

- Nie puszczono mnie do polskiej  szkoły, chodziłem do jesziwy – kontynuował. -  Polskiego uczyła mnie i kilku innych żydowskich chłopców wynajęta nauczycielka.

Egzamin ukończenia szkoły powszechnej zdał w szkole przy ul. Kochanowskiego.  – Z języka polskiego otrzymałem stopień zadawalający, reszta dostateczny  – chwalił się po osiemdziesięciu latach.  

Markus Lustig kochał się w dziewczynie z Piekła, ale szczegółów amorów trzeba szukać w książce, także imiona złodziei w przedwojennym Sączu, bo tam jest mnóstwo takich smaczków.  

A teraz największa ciekawostka: Markus Lustig to bodaj najbardziej znany sądeczanin w świecie. Autor „Skrwawionego puchu” zagrał w 168. filmach, jako statysta. Docenili go reżyserzy z całego świata. Doskonale nadawał się do filmów o Holocauście, bo na twarzy ma wyrytą tragedię narodu żydowskiego. Lustig zagrał z gwiazdami Hollywood. Jego partnerzy z planu filmowego to m.in. Sylwester Stalonne, Chuck Norris, Steven Spielberg.     

Do Nowego Sącza Markus Lustig przyjechał z rodziną. W „Prowincjonalnej” była jego ukochana żona, co podkreślał, córka, syn, synowa  i wnuk.

– Wnuk mi wszystko załatwia, bo ja już nie jestem taki sprytny, jak kiedyś - mówił nasz bohater, który 28 maja br. skończył 91 lat.

Organizatorzy spotkania w „Prowincjonalnej”  przygotowali dla swego gościa niespodziankę. Jego straszne – chwilami - opowieść przerywała frywolnymi, przedwojennymi piosenkami Urszula Makosz przy akompaniamencie Pawła Pierzchały (klawisze).

Markus Lustig jest w świetnej kondycji. Zaśpiewał dla publiczności „Umówiłem się z nią na dziewiąta”. Zna też na pamięć inne szlagiery sprzed siedemdziesięciu, osiemdziesięciu laty. Na koniec podpisywał swoją książkę. Po autograf ustawiła się kolejka. Było dużo młodzieży, skupionej wokół Fundacji Nomina Rosea.     

**

Autor książkę poświęcił pamięci swoich rodziców, rodzeństwu i krewnym, którzy podczas drugiej wojny światowej przeszli przez nazistowskie piekło. „Oby imię niemieckich oprawców sczezło na wieki” – zakończył dedykację.

„Nowy Sącz zawsze był i będzie częścią Jego serca. Każdy, kto kocha to miasto, doskonale rozumie Markusa. Swoim spisanym po latach świadectwem ten dziarski chłopak z ulicy Pijarskiej wpisuje się w historię Sącza” – napisał w słowie wstępnym Łukasz Połomski, który swoim uporem doprowadził do wydania tej niezwykłej książki.  

**

Wspomnienia Markusa Lustiga „Skrwawiony puch” wyszły w 2012 roku po hebrajsku. Na język polski przetłumaczyła je Ewa Świderska. Książka zawiera cenne,  archiwalne fotografii z przedwojennego Nowego Sącza.

Skład – Przedsiębiorstwo Alt, Drukarnia GOLDRUK.

Publikację można zdobyć w Fundacji Nomina Rosea.

(HSZ), fot. własne      

Promocja książki Markusa Lustiga




Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu