Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 26 czerwca. Imieniny: Jana, Pauliny, Rudolfiny
22/05/2019 - 08:45

Tajemnica sześcioraczków spod Łącka. Jak to się stało że rodzice trafili szóstkę

- To był dla córki, dla zięcia i dla całej naszej rodziny szok. Potem wszyscy się oswoiliśmy z tą myślą i czekaliśmy na narodziny pięcioraczków. A tu trafiła się jeszcze jedna niespodzianka – mówi Janusz Kołodziejczyk, dziadek sześcioraczków z Tylmanowej, który zdradza, że to szczęście pomnożone przez sześć to chyba zmasowane działanie genów


Telefon Janusza Kołodziejczyka z Tylmanowej, właściciela firmy produkującej okna, urywał się przez cały dzień. Ale to nie byli kontrahenci, tylko zmasowany atak dziennikarzy na najsłynniejszego polskiego dziadka sześcioraczków, które urodziły się w poniedziałek w Szpitalu Uniwersyteckim w Krakowie. To cztery dziewczynki i dwóch chłopców.

Czytaj też Jak mieć dziewięcioro dzieci, nie zwariować i pogonić dziennikarzy z programu „Zamiana żon"

- Jak odbieram telefon, to najpierw pada pytanie: "Czy to pan jest tym dziadkiem sześcioraczków"? – mówi w rozmowie z Sądeczaninem Janusz Kołodziejczyk. - Może od razu powiem, jak dzieci mają na imię, bo wszyscy sprawdzają, czy potrafię wyliczyć. Dziewczynki to Zosia, Kaja, Malwina i Nela, a chłopcy to Tymon i Filip.

Maluchy czują się całkiem dobrze, zważywszy na to, że urodziły się prawie jedenaście tygodni przed czasem. Poród odbył się bowiem w 29 tygodniu ciąży, przez cesarskie cięcie. Najmniejszy z noworodków waży 890 g, największy 1300 g. W domu czeka na nich 2,5-letni brat Olivier.

- Jesteśmy na razie zadowoleni ze stanu ogólnego szóstki wcześniaków. Dzieci przebywają w inkubatorach, jedno z nich wymagało intubacji, ale przygotowujemy się już, żeby odłączyć je od respiratora i podłączyć do nieinwazyjnej wentylacji - mówi prof. Ryszard Lauterbach, kierownik Neonatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.-  Jak dodał jednak, dzieci opuszczą szpital najwcześniej za dwa miesiące.

Z kolei profesor Hubert Huras, szef Położnictwa i Perinatologii podkreślał, że mama dzieci była wręcz idealną pacjentką. Konkretną, świetnie współpracującą z lekarzami, nie kierującą się „wskazaniami” z internetu, a stosującą się do wytycznych medycznych.

- Pierwsza doba po porodzie jak na razie przebiega bardzo dobrze – mówił prof. Huras. Podkreślił, że każda ciąża wielopłodowa – nawet bliźniacza – jest ciążą wysokiego ryzyka i przy takiej liczbie dzieci trudno monitorować ich dobrostan. - Dzieci urodzone przedwcześnie wymagają przygotowania. Otrzymują sterydy, żeby ich płuca mogły dojrzewać, czy siarczan magnezu, aby ustabilizować centralny system nerwowy – mówił prof. Huras.

Szczęśliwy ojciec sześcioraczków Szymon Marzec podczas konferencji prasowej przyznał szczerze, że razem z żona Klaudią czują wielką radość, ale maja też masę obaw.

Cieszymy się, że dzieci są w najlepszych rękach, w jakich mogą być. Chcemy im zagwarantować ciepło i obdarzyć każde dziecko taka samą porcją miłości i troski. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy – mówił przejęty.

Skąd się ta pomnożona przez sześć radość wzięła?

- To chyba zmasowane działanie genów – mówi dziadek sześcioraczków Janusz Kołodziejczyk. - W rodzinie, po stronie mojego taty i po stronie mojej,mamy kilkakrotnie pojawiały się bliźnięta. Tato ma siostry bliźniaczki.  Bliźniaki ma też siostra mojej mamy. Może to się wszystko skumulowało, a to tego zięć jest pewnie wyjątkowy i wyszły z tego sześcioraczki – śmieje się Janusz Kołodziejczyk.  

Rodzice sześcioraczków pracują w rodzinnej firmie. Mają swój dom, więc miejsca dla maluchów nie zabraknie. -  Tylko potem, jak wszystko pójdzie szczęśliwie, trzeba będzie się zająć całą gromadką. Z jednym dzieckiem jest co robić, a co dopiero z szóstką. Nad tym szczęściem, trzeba będzie się napracować - dodaje Kołodziejczyk.

Na razie rodzice i dziadkowie stali się sławni na cały świat i nie najlepiej czują się w roli medialnych gwiazd.

- Pod szpitalem było, chyba że stu dziennikarzy z Polski i zagranicy. Córka jest tym zainteresowaniem zmęczona. Trochę ma już dosyć. W końcu to dopiero drugi dzień po porodzie. Ale ogólnie jest w dobrej formie – mówi najsłynniejszy polski dziadek i dodaje, że telefony do całej rodziny po prostu się urywają, zewsząd płyną gratulacje i obietnice pomocy.

- Ale ja twardo stąpam po ziemi i wiem, jak to jest. Z czasem zainteresowanie minie i wtedy się okaże, czy na tę pomoc będzie można liczyć na dłużej.  Potem i tak trzeba wszystko zrobić samemu i najlepiej liczyć na rodzinę.

To teraz firma będzie pracować na maluchy? - pytamy

- No chyba tak – mówi ze śmiechem dziadek sześcioraczków. – Myślę, że jakoś damy radę. Przede wszystkim trzeba znaleźć opiekunki do dzieci. Chodzi o to, żeby córka miała choć trochę czasu dla siebie, żeby mogła gdzieś wyjść z domu, a nie tylko siedzieć przy dzieciach… żeby miała normalne życie.

- Liczymy na to, że może gmina coś pomoże, z pomocą zaoferował się też wojewoda.  Wspomniał, że mogłyby to być opiekunki ze szpitala. Zobaczymy  jak się to wszystko poukłada. Na razie dzieci będą w szpitalu, więc jeszcze jest czas, żeby to wszystko, przemyśleć i zorganizować. Ja sam też muszę się przyzwyczaić do tej nadzwyczajnej sytuacji. Do tej pory miałem dwóch wnuków,  bo druga córka ma pięcioletniego synka. Teraz za jednym zamachem,  w wieku 52 lat. zostałem dziadkiem ośmiorga wnucząt – dodaje Janusz Kołodziejczyk.

Z dumy z powodu sześcioraczków pęka cała Tylmanowa, która do tej pory zyskała lokalną sławę z powodu. trojaczków – zdradza wójt gminy Ochotnica Dolna Tadeusz Królczyk.

- Nasze trojaczki mają już cztery lata. Teraz poprawiliśmy wynik i nikt nas w Polsce już nie przebije.

To taka wyjątkowa gmina, w której rodzi się dużo dzieci? - pytamy.

- Szczegółowych danych w głowie nie mam. Z tego co wiem, jakiegoś szczególnego przyrostu naturalnego u nas nie ma. Ale jest dużo rodzin wielodzietnych. A jako wójt jestem przeszczęśliwy, że sześcioraczki urodziły się właśnie u nas. Widać klimat mamy bardzo dobry, a poza tym mamy wielowiekowe tradycje do wielodzietnych rodzin.

Jak deklaruje wójt, gmina będzie wspierać rodziców tylmanowskich sześcioraczków. Na swoim Facebooku Królczyk już ogłosił, że trwają poszukiwania najlepszego na świecie wózka dla Zosi, Kai, Malwiny i Neli, Tymona i Filipa.

- Oprócz tego chcemy przygotować cały pakiet pomocowy, ale zamierzamy  to zrobić w porozumieniu z rodzicami. Poczekamy aż się to całe zamieszanie uspokoi. Nie chcemy teraz rodziców uszczęśliwiać na siłę. Jest pomysł, żeby rodzice mogli korzystać z bonu zakupowego. Wtedy sami będą mogli zdecydować co jest im najbardziej potrzebne.

Sześcioraczki zdarzają się niezwykle rzadko – raz na 4,7 mld ciąż. Jak poinformowali lekarze, na świecie narodziły się m.in. w USA i w Wielkiej Brytanii. W Polsce taki przypadek zdarzył się po raz pierwszy

[email protected] fot.  Szpital Uniwersytecki

Pierwsze zdjęcia sześcioraczków z Tylmanowej i szczęśliwych rodziców

fot. Szpital Uniwersytecki w Krakowie
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji

Masz ciekawe zdjęcia lub wideo? Przyślij do nas!






Dziękujemy za przesłanie błędu


Czerwcowy miesięcznik "Sądeczanin" już w kioskach