Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 29 lutego. Imieniny: Antoni, Oswalda, Romana
28/09/2023 - 11:10

Jesteśmy ludźmi, a nie maszynami pozbawionymi uczuć. Sądeccy strażnicy graniczni o filmie "Zielona granica"

Film "Zielona granica" Agnieszki Holland, który kilka dni temu trafił do kin, budzi wiele emocji. Jedni uważają, że jest to atak wymierzony w polskie służby, a szczególnie w straż graniczną, inni z kolei twierdzą, że ten film idealnie pokazuje dramat uchodźców, którzy szukają schronienia w europejskich krajach. A co o tym filmie sądzą funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej, którzy od czasu kryzysu na granicy polsko – białoruskiej stale są delegowani do strzeżenia tej granicy.

- Osobiście filmu nie oglądałam, lecz widziałam obrazy go zapowiadające. Jeżeli są to faktycznie obrazy z tego filmu, to nie mogę zgodzić się z twierdzeniami, że ten film nie obraża funkcjonariuszy Straży Granicznej. Przyjrzyjmy się choćby scenie, w której funkcjonariusz SG rozbija termos i celowo podaje go migrantowi, a ten pijąc płyn z kawałkami rozbitego szkła krzyczy z bólu. Taka scena nie może być traktowana jako neutralna, bądź mieścić się w granicach szeroko pojętej wizji artystycznej. Przedstawianie takiego obrazu funkcjonariuszy Straży Granicznej jest krzywdzące dla całej grupy ludzi, którzy z pełnym poświęceniem chronią granic naszego kraju. Przedstawianie opinii publicznej takiej sceny sugeruje, że w naszych szeregach są ludzie pozbawieni ludzkich odruchów. To tylko jedna scena, a jest ich więcej… - mówi mjr SG Dorota Kądziołka z Karpackiego Oddziału Straży Granicznej. 

Pomijam, że jesteśmy cyklicznie szkoleni z szeroko rozumianej ochrony praw człowieka. Pomijam, że w tzw. zasadach etyki zawodowej funkcjonariuszy Straży Granicznej znajduje się obowiązek poszanowania praw i godności innych osób. Chciałabym podkreślić przede wszystkim, że jesteśmy ludźmi, a nie maszynami pozbawionymi uczuć - dodaje. 

- Z premedytacją nie idę na ten film, tak jak większość moich koleżanek i kolegów z formacji. Musimy chyba okrzepnąć trochę i być może wtedy spróbujemy obejrzeć ten obraz. W tej chwili jest dla nas bolesne, że będziemy oglądać wizję, gdzie są sceny pozwalające przypuszczać, że robi się z nas ludzi odczłowieczonych. Od czasu kryzysu na granicy polsko – białoruskiej jesteśmy z Karpackiego Oddziału SG stale delegowani do wsparcia naszych kolegów w ochronie tej granicy. Wiemy więc dokładnie co tam się dzieje. Nie zgadzamy się na szarganie naszym dobrym imieniem tym bardziej mając świadomość tego, jakich poświęceń wymaga od nas służba w czasie takiego delegowania - tłumaczy. 

Nie mówię nawet o trudnych warunkach służby (bagnach, mrozie) czy konieczności bezpośredniego patrzenia na sytuację ludzi, którzy w pogoni za lepszym życiem zostają wmanipulowani w proceder nielegalnego przekraczania polsko – białoruskiej granicy w bardzo trudnych warunkach terenowych. Mówię o poświęceniach, kiedy trzeba na dłuższy czas opuszczać nasze rodziny oraz dzieci i wyjeżdżać na drugi koniec Polski, by bronić bezpieczeństwa naszego kraju i naszych granic.

- Jeżeli sceny zapowiadające film są faktycznie w nim użyte, to naprawdę są dla nas bardzo krzywdzące. Znam relacje funkcjonariuszy, którzy widząc trudną sytuację migrantów, z własnych pieniędzy kupowali im żywność, czy buty. Znam opowiadania kolegów i koleżanek, którzy musieli robić uniki, żeby nie dostać kamieniami rzucanymi w ich kierunku. Czy kiedy chce się pokazać człowieczeństwo w obrazie artystycznym, naprawdę konieczne jest naruszanie człowieczeństwa innych? Pomimo poczucia niesprawiedliwego przedstawienia naszego wizerunku zapewniam, że nadal pozostaniemy ludzcy - dodaje mjr SG Dorota Kądziołka. 

[email protected] Fot. Straż Graniczna







Dziękujemy za przesłanie błędu