Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 1 kwietnia. Imieniny: Chryzamtyny, Grażyny, Zygmunta
26/07/2013 - 07:00

300 cieniawian walczy z lasem nadajników. Skargi nie pomagają

Petycję za rozbiórką masztów telefonii komórkowej podpisało 300 mieszkańców wsi, nawet właścicielka gruntu na którym stoją. Mają żal do urzędników, bo ani oni, ani sieć Play nie mają zamiaru ich likwidować. W zapewnienia, że nie są groźne nie wierzą.
Cieniawa to wieś w gminie Grybów, położona w górskim terenie,na trasie między Nowym Sączem a Gorlicami. Legenda głosi, że jej początki sięgają panowania króla Kazimierza Wielkiego, który to zmęczony długą drogą usiadł w cieniu drzew. Odpoczynek był podobno tak przyjemny, że król nazwał to miejsce Cieniawa. - Panie dziś by sobie nie odpoczął, bo tu u nas bardzo niezdrowo teraz jest – zagaduje reportera Sądeczanina pan Józef.
Miejscowi twierdzą, że budowane tu, jeden po drugim, maszty telefonii komórkowej mają negatywny wpływ na ich zdrowie. Boją się też pożarów, bo w stalowe maszty podczas burz często uderzają pioruny.
– Walą wtedy jak armaty – podkreśla pan Józef i upewnia się, że reporter dokładnie zanotował jego słowa. Podobno we wsi z tego powodu staniała też ziemia, bo nikt nie chce kupować działek w takiej okolicy.

Potwierdza to pan Władysław Poręba, który też podpisał petycję.
- Tu nikogo pan nie znajdzie takiego co myśli inaczej – ostrzega lojalnie. - Na co im tyle tych nadajników? Sam mam komórkę, ale zasięg od tego mi się wcale nie poprawił, tylko zdrowie pogorszyło. Obok sąsiedzi mają dwójkę niepełnosprawnych dzieci. Tu wszyscy są przekonani, że to właśnie do tych promieni z nadajników – opowiada. – Jak parę lat temu postawili pierwszy nadajnik to już ludzie kręcili nosami, potem pojawił się kolejny, a kilka dni temu jeszcze jeden: to już trzeci, stoi zaledwie 200 metrów od pozostałych. Przesadzili. Dziwię się tym, którzy odstąpili im swoje pole pod te maszty, pewnie trochę za to wzięli pieniędzy – dodaje.

Niedawno postawione maszty znajdują się na działce należącej do dwóch braci, prowadzących we wsi całkiem nieźle prosperującą
 betoniarnię. U stóp wzniesienia jest ich zakład i zadbany domek jednorodzinny. Nad dachami wznoszą się maszty, które tak przeraziły mieszkańców wsi. W sumie aktywnie protestujących jest ponad 300, bo tylu podpisało kolejną już petycję o usunięcie masztów.
– Ja też się na niej podpisałam. Umowę z siecią Play zawarł mój nieżyjący już teść, a zerwanie umowy ważnej od trzech lat groziłoby wysoką karą finansową. My też żyjemy pod tymi nadajnikami, bo musimy. I co mam z tym zrobić?– rozkłada bezradnie ręce młoda kobieta.

Ostatni maszt najwyraźniej przelał czarę goryczy.
- Najgorzej, że zrobili to wszystko po cichu, nikt nam nie powiedział o kolejnym maszcie, to bardzo podejrzana sprawa. Te anteny powodują bóle głowy, są przyczyną raka i poronień, ludzie odczuli to na sobie - kręci głową pani Hania. - Gdybyśmy wiedzieli o tym wcześniej można by jakoś skuteczniej interweniować. A teraz wszyscy się na nas wypięli - dodaje rozgoryczona. Ma żal do władz lokalnych i powiatowych. 

Wójt gminy Grybów Piotr Krok zarzeka się jednak, że sam o niczym nie wiedział i wiedzieć nie mógł, bo obiekty stoją na prywatnym gruncie i są równie prywatną inwestycją. - Trzeba się bliżej temu przyjrzeć. Popieram w pełni mieszkańców, którzy chcą usunąć te nadajniki - powiedział nam wójt i wskazał na Starostwo Powiatowe jako organ odpowiedzialny za zgodę na ich montaż. 

Urzędnicy ze Starostwa są tym bardzo zdziwieni i za naszym pośrednictwem prostują słowa wójta.
- To nie tak, nikt do nas nie występuje o zgodę na montaż tego typu nadajników. My dostajemy tylko informacje po fakcie, czyli zgłoszenie tego typu nadajników do rejestru. Jak wynika z rozporządzenia, które mówi jak wygląda takie zgłoszenie, musi być ono poprzedzone specjalnymi pomiarami – tłumaczy Jan Opiło, dyrektor Wydziału Środowiska, Rolnictwa i Leśnictwa w Starostwie Powiatowym w Nowym Sączu.
Opiło jest tym bardziej zdziwiony obawami mieszkańców podgrybowskiej wsi, bo, jak nam powiedział, do Starostwa nie wpłynęły dotąd żadne skargi w związku z nadajnikami.
- Jeżeli wszystko jest zgodne z prawem to urząd nie może nic zrobić. Mamy wolność gospodarczą – zauważa przytomnie i uspokaja mieszkańców Cieniawy. - Jak wynika z badań przeprowadzanych na terenie Powiatu Nowosądeckiego, tego typu monitoring regularnie, co roku, prowadzi Inspekcja Ochrony Środowiska, nie przekroczona jest jedna dziesiąta dopuszczalnej wartości natężenia promieniowania.

Przypomnijmy, że Cieniawa to nie pierwsza miejscowość Sądecczyzny gdzie nadajniki sieci komórkowych straszą mieszkańców. Podobnie było w Jazowsku (gmina Łącko), tam jednak Starostwo wsparło protest, bo chodziło o teren objęty ochroną w ramach Natury 2000. Też chodziło o sieć Play, która zapewniała wtedy, że nie ma się czego obawiać. - Nie ma żadnych naukowych dowodów pokazujących negatywny wpływ nadajników na zdrowie ludzi. Emisja promieniowania w kuchence mikrofalowej jest kilka tysięcy razy wyższa niż w przypadku takiego nadajnika – zapewniał nas Marcin Gruszka, rzecznik prasowy spółki P4, operatora sieci Play.

W Cieniawie nie dają jednak za wygraną. Mieszkańcy wysłali petycję m.in. do Głównego Inspektoratu Budowlanego w Warszawie oraz Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie. Czekają na odpowiedź i nadal niepokojem patrzą w górę, gdzie ponad drogą, na zboczu Rosochatki, wyrasta im powoli las nadajników.

***
Zdaniem ekspertów, nadajniki tego typu emitują promieniowanie w płaszczyźnie poziomej. Szkodliwość takiego promieniowania powinna być więc znikoma dla mieszkańców działek położonych w bezpośrednim sąsiedztwie masztu. Obawiać się o swoje zdrowie już bardziej mogliby mieszkający na wyższych terenach, a co za tym idzie, mieszkający dalej, tam gdzie promieniowanie jest słabsze. Zgodnie z prawem  takich masztów nie można obecnie stawiać np. w miejscowościach uzdrowiskowych, w ich najbardziej chronionym obszarze czyli tzw. strefie A. Co prawda Naczelny Sąd Administracyjny wydał orzeczenie, że osoba sąsiadująca z nieruchomością, na której będzie prowadzona działalność gospodarcza zagrażająca jego dobru osobistemu lub majątkowemu, ma prawo zakwestionować wydane zezwolenie na budowę, ale tylko pod warunkiem, że udowodni, iż taka inwestycja rzeczywiście wpłynęła na jej stan zdrowia lub obniżyła wartość nieruchomości.  

Bogumił Storch
Marcelina Gargula
Fot: BOS
 






Dziękujemy za przesłanie błędu