Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 22 kwietnia. Imieniny: Łukasza, Kai, Nastazji
21/02/2024 - 14:00

Chcą budować wielką elektrownię jądrową. To sprzeczne z planami i obietnicami

Ukraina zbuduje kolejną największą elektrownię jądrową w Europie. W ten sposób Kijów chce zmniejszyć deficyt energii elektrycznej powstały w wyniku rosyjskiej agresji.

Ukraina to jeden z największych systemów elektroenergetycznych w Europie. Charakterystyczna dla kraju jest duża flota elektrowni jądrowych, które wytwarzają ponad połowę produkowanej w kraju energii. W marcu 2022 r. największa z nich - Zaporoska – została okupowana przez Rosjan i odłączona od ukraińskich sieci.

Po wyeliminowaniu 6 z 15 działających bloków Ukraina stała w obliczu bardzo poważnego problemu z zaopatrzeniem w energię. Nasilają go regularne ataki na inne elektrownie i sieci przesyłowe. Dla zapewnienia żywotności kraju w sytuacjach kryzysowych, Ukraina awaryjnie importuje energię elektryczną z Polski, Rumunii i Słowacji. Jednak techniczne możliwości dostarczania energii elektrycznej są bardzo ograniczone (do 1700 MW). W kraju regularnie stosowane są limity zużycia energii i przerwy w dostawie prądu.

czytaj też Sztuczna inteligencja do prześwietlania pracowników. Czy to legalne?  

Niektórzy uważają, że problem z wytwarzaniem energii zostanie rozwiązany po przejęciu kontroli nad elektrownią w Zaporożu. Ale sytuacja nie jest tak oczywista. Rosjanie prawdopodobnie zrobią wszystko, aby elektrownia po deokupacji nie nadawała się do użytku. Zgodnie z oceną ekspertów, w najlepszym przypadku jej potęgę będzie można odbudować dopiero po kilku latach. Rosyjska artyleria również regularnie ostrzeliwuje przyfrontowe elektrownie cieplne w Słowiańsku i Kurachowo, co dodatkowo utrudnia sytuację z bezpieczeństwem energetycznym w tym regionie.

Utracone moce Ukraina zamierza zrekompensować poprzez budowę czterech nowych reaktorów, aby w dłuższej perspektywie utrzymać udział energii jądrowej w dostawach energii elektrycznej na poziomie pięćdziesięciu procent. Ukraiński minister energetyki Herman Hałuszczenko poinformował, że prace rozpoczną się na Chmielnickiej Elektrowni Atomowej (którą łączy z Polską linia elektryczna Rzeszów-Chmielnicki). Dwa z bloków mają być oparte na technologii i sprzęcie produkcji rosyjskiej.

Tę Ukraina zamierza importować z Bułgarii. Dwa kolejne mają wykorzystywać zachodnią technologię producenta sprzętu energetycznego Westinghouse. W budowie wykorzystana zostanie technologia AR1000, która nie była dotychczas stosowana ani w Ukrainie, ani w Europie. „Jest to amerykański typ reaktora i potężna technologia, która zapewnia nowe podejście do bezpieczeństwa. Technologia sprawdzi się w przypadku sytuacji krytycznych i konieczności przełączenia się na zasilanie rezerwowe bez ryzyka awarii”- wyjaśniają eksperci. Prace rozpoczną się na bazie dwóch niedokończonych bloków energetycznych, których budowę przerwano w latach 80. ubiegłego stulecia. Całkowity koszt budowy jednego bloku wyniesie około 5 miliardów dolarów. Po ukończeniu budowy elektrownia w Chmielnickim będzie najpotężniejszą elektrownią jądrową w Europie.

Czytaj też Nie miał nic, teraz jest miliarderem! Trudno uwierzyć, że na tym zaczął robić biznes  

Projekt będzie wymagał przejścia przez ogromną liczbę biurokratycznych procedur, aby uzyskać niezbędne zezwolenia na budowę reaktorów. Między innym konsultacji z krajami sąsiadującymi (w ramach Konwencji o ocenie oddziaływania na środowisko) i ustalenia wszystkich danych technicznych z właściwymi organami regulacyjnymi oraz władzą centralną. Z reguły etap przygotowawczy trwa kilka lat, ale Ukraińcy twierdzą, że pierwszy reaktor powstanie już za 2,5 roku.

Nie wszyscy jednak patrzą na te plany optymistycznie. Eksperci ostrzegają, że przeszkodę może stanowić wysoki koszt przedsięwzięcia. Energoatom twierdzi, że projekt zostanie sfinansowany przez środki własne, pieniądze z zagranicznych banków i instytucji finansowych. Przy tym firma jest obciążona finansowaniem specjalnej taryfy socjalnej dla mieszkańców, a negocjacje z bankami zagranicznymi dalej trwają. Ponadto, po rosyjskich atakach na infrastrukturę energetyczną Ukraina oświadczyła, że zamierza inwestować w energię odnawialną i rozproszoną.

Decentralizacja systemu energetycznego miała uczynić go mniej podatnym na wrogie pociski i drony. Udział energii jądrowej miał przy tym być stopniowo redukowany. Budowa kolejnej największej elektrowni w Europie jest sprzeczna z tymi planami i obietnicami. Ale najważniejsza wątpliwość dotyczy możliwości realizacji tak dużego projektu w czasie wojny. Wszystkie projekty Energoatomu w ciągu ostatnich dwóch lat były realizowane z wielkim opóźnieniem. Wdrożenie tak potężnego przedsięwzięcia również może być zagrożone i prawdopodobnie będzie trwało dłużej, niż oczekiwano.

Czytaj też Robią darmowe badania profilaktyczne dla ludzi po czterdziestce. Jak to działa?

Ale ministerstwo energetyki oświadczyło, że budowa ruszy o czasie - na przełomie lata i jesieni tego roku. Ważną rolę w tym procesie mają odgrywać Stany Zjednoczone. "Dla Stanów budowa bloków energetycznych przy użyciu amerykańskiej technologii i tworzenie wspólnego paliwa jądrowego jest projektem geopolitycznym. W ich interesie leży jak najszybsza instalacja bloków opartych na technologii AR1000, aby przedstawić działanie system innym państwom, zainteresowanym technologią.” – powiedział ukraiński minister energetyki. ISW, Khrystyna Vlodek. Fot. pixaby







Dziękujemy za przesłanie błędu