Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 18 listopada. Imieniny: Klaudyny, Romana, Tomasza
27/09/2019 - 11:15

Czy na Sądecczyźnie powstanie klub zdobywców? Kandydatów nie brakuje

Coraz więcej sądeczan ma na koncie niebanalne wyczyny. Nie brakuje już zdobywców najwyższych szczytów i niedostępnych miejsc. Na liście kandydatów do klubu zdobywców przybywa więc nazwisk.

Oj ciągną te majestatyczne góry do siebie Sławomira Wiktora, podróżnika z Nawojowej i zdobywcę kilku pięciotysięczników, ciągną. W lipcu wrócił z Iranu, gdzie zdobył Damawend (Damawand), najwyższy szczyt Iranu w górach Elbrus, a zarazem najwyższy wygasły wulkan całej Azji (5 610 m. n.p.m.), a w sierpniu dwukrotnie zaznaczył swoją obecność w górskich, innych stronach świata. Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju, zdobywca Korony Ziemi myśli o utworzeniu Klubu Zdobywców Gór, który skupiałby ludzi wspinających się uparcie po swoją "Koronę Ziemi".

Jak oni to robią, skąd czerpią siły? Wyprawy na pięciotysięczniki wiążą się ze sporym wysiłkiem. Sławomir Wiktor, od kilku lat mieszkaniec Nawojowej, wspina się po swoją Koronę Ziemi. Wierzy, że wcześniej, czy później ją zdobędzie.

W maju ubiegłego roku Sławomir Wiktor stanął w Pakistanie na szczycie Two Headed Massif (5730 m n.p.m.). Zdobyła go siedmioosobowa polsko-pakistańska grupa alpinistów. Wśród nich był również właśnie młody wspinacz z podsądeckiej miejscowości. Była to wyprawa dla uczczenia 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości.

W tym roku uczestniczył już w kilku wyprawach. Zaliczona Aconcagua, najwyższy szczyt Andów Ameryki Południowej (‎6960,8 m n.p.m.), zaliczony Damawend (Damawand), najwyższy szczyt Iranu w górach Elbrus, a zarazem najwyższy wygasły wulkan całej Azji (5 610 m. n.p.m.). Ten zdobył w lipcu.

Gdy po jego powrocie rozmawialiśmy w studiu Sądeczanina o tej wyprawie i o wrażeniach wywiezionych z Iranu, Sławomir Wiktor nie krył, że być może w tym roku wyruszy na jeszcze jedną wyprawę. Gdy zapytaliśmy go – gdzie tym razem, to odparł, że jest to jego słodka tajemnica. Ani słowem nie zająknął się, że będą dwie kolejne wyprawy.

Na jakich górskich szczytach Sławomir Wiktor zaznaczył swoją obecność? W połowie sierpnia wziął udział w wyprawie na Matterhorn – górę symbol całych Alp.

Matterhorn leży na granicy włosko-szwajcarskiej. Jest jedną z trzech najtrudniejszych gór do zdobycia w Alpach.

- Na Matterhorn (4478 m n.p.m.) prowadzi kilka dróg wspinaczkowych o różnym stopniu trudności – opowiada alpinista z Nawojowej. – Z kilkuosobową ekipą zdobyliśmy ją od strony południowo-zachodniej. Szliśmy Włoską Lwią Granią. Zazwyczaj na zdobycie tej góry trzeba zarezerwować mniej więcej pięć dni. My już pierwszego dnia (15 sierpnia) wyszliśmy do schronu (Schron Carrela), który jest położony na wysokości 3825 m n.p.m. A następnego dnia, po żmudnej wspinaczce, która trwała 5,5 godziny stanęliśmy na szczycie Matterhornu i tego samego dnia zeszliśmy na sam dół do miasteczka Cervino.

Podróżnik z Nawojowej przyznaje, że Matterhorn jest kolejnym jego zdobytym górskim wyzwaniem, na którym postawił swoją stopę.

- Trudno opisać słowami, jakie to uczucie, gdy człowiek znajdzie się na szycie takiego pięciotysięcznika – dodaje. – Niesamowite. Ich majestat, choć to nie te najwyższe giganty, naprawdę robi wrażenie, wzbudza respekt.

Wydawało się, że po tej wyprawie Sławomir Wiktor już do końca roku nie spakuje swojego wspinaczkowego ekwipunku do plecaka, z którym od kilku lat zdobywa kolejne szczyty. Wydawało się, że te kilkanaście tygodni, jakie zostały do końca tego roku alpinista wykorzysta na regenerację sił, po bardzo pracowitym sezonie. Nic bardziej mylnego. Pan Sławomir odpoczął zaledwie kilkanaście dni i znów wyruszył, pod koniec sierpnia, do innego zakątka świata. Tym razem do Gruzji. Zorganizował wyprawę na Kazbek (5054 m n.p.m.).

W wyprawie, która trwała dwanaście dni brało udział sześć osób. - Sama akcja górska wraz z aklimatyzacją zajęła pięć dni – opowiada podróżnik. - Na szczycie zameldowaliśmy się w komplecie o godzinie 9:30 czasu gruzińskiego.

Z bazy głównej METEO (3655 m n.p.m.) grupa wspinaczy wyruszyła o godz. 3. - Warunki pogodowe były bardzo dobre, słaby wiatr, temperatura odczuwalna około -19 stopni powyżej bazy głównej – relacjonuje wspinacz z Nawojowej.

Pan Sławomir podzielił się z nami ciekawostką dotyczącą wysokości tego szczytu. Do tej pory przyjęte było, że Kazbek ma wysokość 5033 m n.p.m. Był to przyjęty pomiar rosyjski. W tym roku jednak przedstawiciele National Geographic wykonali nowy i okazało się, że jest to 5054 m. n.p.m.

Warto też wiedzieć, że w bazie głównej pod tym szczytem, od czerwca do końca września pełnią dyżur polscy ratownicy z programu Bezpieczny Kazbek.Czy jest to ostatnia wyprawa Sławomira Wiktora w wysokie góry w tym roku?

- Nigdy nie mówię nigdy – odpowiada podróżnik. Takich pasjonatów gór jak Sławomir Wiktor, mierzących się z górskimi wyzwaniami i wynikającymi z tego przeciwnościami jest na Sądecczyźnie i nie tylko, więcej.

Jest o tym przekonany Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju, twórca krynickiego Festiwalu Biegowego i zdobywca Korony Ziemi. Uważa on, że warto takich pasjonatów, ludzi „pozytywnie zakręconych” pokazywać i promować.

- Może warto nawet zawiązać taki Klub Zdobywców Gór? – zastanawia się prezes Berdychowski. Warto o czymś takim pomyśleć. Szukajmy takich ludzi, rozmawiajmy z nimi o ich pasji. Zapraszajmy ich na spotkania z ludźmi, z którymi mogliby się podzielić swoimi dotychczasowymi osiągnięciami. Zdobywcy gór, to ludzie bardzo aktywni, pasjonaci.

[email protected], fot. Sławomir Wiktor.

Sławomir Wiktor z Nawojowej wspina się z uporem po Koronę Ziemi




Jak on to robi, skąd czerpie między innymi siły? Wyprawy na pięciotysięczniki wiążące się chociażby ze sporym wysiłkiem. To nie bułka z masłem.
Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu