Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 24 listopada. Imieniny: Emmy, Flory, Romana
19/03/2020 - 07:40

Epidemia. Pielęgniarki nie mają jak dojechać do krakowskich szpitali na dyżur

Lokalni przewoźnicy - Szwagropol i Voyager - zmienili rozkłady jazdy. Przez epidemię koronawirusa autobusy kursują tylko kilka razy dziennie, a pracujące w krakowskich szpitalach pielęgniarki nie mają czym dojechać na dyżur, nie mówiąc już o powrotach w późnych godzinach wieczornych. Wyczerpane i zmęczone organizują sobie transport na własną rękę. Czy to sytuacja bez wyjścia?

Powrót z Krakowa autem po kilkunastogodzinnym dyżurze wiąże się z dużym ryzykiem. Praca pielęgniarek, zwłaszcza w nocy, najczęściej bez odpoczynku, bardzo wyczerpuje, ponieważ angażuje całą energię i siły. Skupienie uwagi chociażby przy dawkowaniu leków wymaga wysiłku, nie mówiąc już o pracy fizycznej. To ciężki i odpowiedzialny zawód, który wymaga ciągłego poszerzania wiedzy.

Zawsze należy zadbać o to, aby koncentracja podczas jazdy była na najwyższym poziomie. Jeśli liczysz na to, że po zarwanej nocy wsiądziesz za kierownicę i bezpiecznie dojedziesz do celu, a żeby nie zasnąć wystarczy ci mocna kawa, możesz się zdziwić. Jeśli masz trochę szczęścia, najprawdopodobniej nic szczególnego się nie wydarzy. Problem pojawia się wtedy, gdy jesteś bardzo zmęczony, a w podróży nikt ci nie towarzyszy. Zmobilizowanie organizmu do trwającej ponad dwie godziny podróży powrotnej do domu nie jest takie proste. 

Zobacz także: Przez epidemię koronawirusa autobusy do Krakowa odjeżdżają znacznie rzadziej

Właśnie dlatego korzystanie z połączeń lokalnych przewoźników na trasie Nowy Sącz – Kraków – Nowy Sącz było dla pielęgniarek komfortowym rozwiązaniem. Do czasu. Kilka dni temu, mając na uwadze sytuację spowodowaną epidemią koronawirusa oraz bezpieczeństwo pracowników i pasażerów, firmy Szwagropol i Voyager zmieniły rozkład jazdy. Teraz kursy do Krakowa odbywają się znacznie rzadziej. Docierają do nas głosy, że to słuszna decyzja, jednak jest pewna grupa zawodowa, którą ograniczenia dotknęły szczególnie mocno.

Czytaj też: Chiński wirus w podróży. Czy trzeba się bać autobusów i pociągów jadących do Krakowa?

- To jakaś masakra! Ludzie nie mają czym dojechać do pracy. Owszem, obłożenie pasażerów w Szwagropolu jest mniejsze, ale nie zmienia to faktu, że najbardziej pożądana grupa zawodowa w dobie epidemii jest odcięta od możliwości dojazdu do pracy – mówi jedna z pielęgniarek. – Voyager również zawiesił część kursów. Autobusy są odwoływane 10-15 minut przed odjazdem! Większość osób ma wykupione bilety miesięczne. Ja jeżdżę samochodem, bo nie mam innego wyjścia, ale spora grupa osób nie ma prawa jazdy – dodaje kobieta.

Osoby odpowiedzialne za przygotowanie rozkładu jazdy powinny uwzględniać również interesy pasażerów, którzy codziennie dojeżdżają do Krakowa do pracy, między innymi przedstawicieli służby zdrowia. Czy to sytuacja bez wyjścia? Poszukujemy złotego środka.

[email protected], fot. Sądeczanin







Dziękujemy za przesłanie błędu