Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 18 września. Imieniny: Ireny, Irminy, Stanisława
06/02/2017 - 12:20

Gdyby pies nie naniósł błota, to już by nie żyli. Teraz budują życie na nowo

Pod koniec stycznia kilkudziesięciu strażaków gasiło pożar domu w Krasnem Potockim w gminie Chełmiec. Mimo ogromnego zaangażowania ratowników dom rodziny Chybińskich legł w gruzach. Teraz matka z dwójką dzieci musi budować całe swoje życie na nowo. Muszą zaczynać dosłownie od początku: łyżek, szklanek, talerzy… Urząd Gminy w Chełmcu opublikował numer konta, na który można wpłacać środki na rzecz rodziny.

- Wiem, że już ubezpieczyciel robił oględziny po pożarze, ale jeszcze nie wiadomo na czym stanie. Czy zapadnie decyzja o konieczności rozbiórki czy o remoncie. Ale na moje oko, to już tam nie ma czego odbudowywać – mówi sołtys Krasnego Potockiego Krzysztof Kornaszewski, dzięki któremu uruchomiono konto, na które wszyscy ludzie dobrego serca mogą wpłacać pieniądze dla poszkodowanej rodziny.

- Tam jest matka z dwóją dzieci. Pani Bogumiła Chybińska ma córkę, który uczy się w gimnazjum i syna, który już pracuje. Od tego, jaka zapadnie decyzja ubezpieczyciela zależy, ile środków będzie rodzinie trzeba, by wrócić na swoje. Ale sami państwo wiecie jak to jest. Dom był ubezpieczony i ubezpieczyciel pewnie coś wypłaci, ale na pewno nie tyle, ile rzeczywiście rodzina straciła. Jak doszło do pożaru? To wina rozszczelnionej butli gazowej. Pani Bogumiła opowiadała mi, że to było koło godziny 11-ej. Wypuściła psa na podwórko, ten zaczął po jakimś czasie piszczeć, więc wpuściła go z powrotem do domu. Mokro było, więc psiak nanosił błota. Pani Bogumiła schyliła się po ścierkę, żeby wytrzeć podłogę i wtedy właśnie poczuła gaz. Wtedy też doszło do zapłonu, pojawił się ogień, który poparzył jej rękę. Jakby ten psiak tego błocka nie nanosił i gdyby pani Chybińska nie poczuła wtedy gazu mogłoby się to wszystko skończyć o wiele gorzej – opowiada z przejęciem sołtys.

Pogorzelcy znaleźli schronienie u rodziców pani Chybińskiej. Tam jednak mają do dyspozycji jeden mały pokój, dlatego brat kobiety przyspieszył budowę swojego domu, robi wylewki, instalacje, by poszkodowani jak najszybciej mieli jak najwięcej miejsca, przecież kilkunastolatek musi mieć odpowiednie warunki do nauki. A o to i tak trudno po tak dramatycznych przeżyciach.

Zobacz też: Pożar domu w Krasnem Potockiem. Poparzona kobieta zabrana do szpitala

Czego im trzeba? Okoliczni spieszą z pomocą, każdy wie, że potrzebny jest sprzęt AGD: lodówka, pralka, kuchenka… Tyle, że na razie poszkodowana rodzina nie ma gdzie tego schować. – Dlatego prosiłbym o wstrzymanie się z takimi darami do czasu aż będzie zorganizowane miejsce w domu brata pani Chybińskiej. Ale im trzeba też innych podstawowych rzeczy: szklanek, talerzy, sztućców, pościeli, garnków – wylicza sołtys, z którym umówiliśmy się, że zaapelujemy do chętnych, którzy chcą udzielić pomocy rzeczowej, by zgłaszali to do redakcji portalu Sądeczanin.info.

Zrobimy listę, by ewentualne dary AGD się nie dublowały. Zgłoszenia prosimy przekazywać na adres [email protected] z imieniem, nazwiskiem i danymi kontaktowymi.

Z pomocą ruszyła też gmina, która zaproponowała pogorzelcom lokal socjalny w Paszynie. Rodzina wolała jednak zostać bliżej najbliższych, ale za to otrzymała zastrzyk gotówki na start.

- A jeszcze nie tak dawno skończyłam remont kuchni. Dopieściłam ją sobie jak mi się zawsze marzyło. Były nowoczesne meble, zmywarka. Na jesień założyliśmy z synem nowe rynny. Na wiosnę mieliśmy skończyć docieplać dom. Syn przejął schedę po ojcu i jak tylko uskładaliśmy jakieś pieniążki, to sobie ten nasz dom remontowaliśmy. Zrobiliśmy nowe wylewki, łazienkę, regipsy – mówi z przeogromnym żalem sama pani Bogumiła, której serce na myśl o tym wszystkim, co straciła jej rodzina po prostu pęka. A najgorsze jest to, że dom, choć takim nakładem wyrzeczeń remontowany, i tak ubezpieczony był jako bardzo stary tylko na 50 tys.

- Ale najważniejsze, że żyję, bo mam dla kogo żyć. Córka ledwo 16 lat ma i chodzi do trzeciej gimnazjum w Chomranicach – mówi kobieta. W czasie pożaru dziewczynka była w szkole, dzięki temu uniknęła i skutków i oglądania pożaru i dlatego ocalał też jej plecak z podstawowymi drobiazgami do szkoły. A dyrekcja placówki już zapewniła, że zabezpieczy jej zeszyty i książki. – Mam też już lodówkę i meble do kuchni – wylicza poszkodowana nie kryjąc, że zawdzięcza je wspomnianemu już bratu. – Brat robi co może i z przyspieszeniem swój dom wykańcza – zaznacza wzruszona Chybińska.

A i wsparcie sąsiadów mocno ją buduje, choć bardziej od wyzwań materialnych boi się przeszkód prawnych. Nowy dom chce postawić na nowym miejscu a większość działki, to grunty rolne wymagające przekształcenia, musi też pozałatwiać wszystkie sprawy związane z przeniesieniem praw spadkowych niezbędne do pozyskania na pozwolenia na budowę nowego domu. I tu jest pole do popisu dla prawników i notariuszy: chcecie lub możecie pomóc? Skontaktujcie się z nami emailowo.

Poniżej z kolei podajemy numer konta, na który można wpłacać darowiznę dla rodziny Chybińskich. 

ES [email protected] Fot.: archiwum PSP w Nowym Sączu







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe