Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 14 października. Imieniny: Alany, Damiana, Liwii
03/10/2019 - 06:05

Głośna kradzież koni w Kurowie: mijają tygodnie i co?

Andrzej Woda, hodowca koni na Sądecczyźnie, właściciel stadniny w Klimówce, w gminie Chełmiec nie ukrywa, że traci już nadzieję, że odzyska pięć hodowlanych klaczy, które zostały mu skradzione ponad 1,5 miesiąca temu w Kurowie.

Przypomnijmy, że złodzieje wyprowadzili z dwóch pastwisk siedem koni. Pięć hodowlanych klaczy należących właśnie do Andrzeja Wody, właściciela stajni w Klimkówce oraz klacz i źrebię, należące do jego sąsiada, przebywające wówczas na przylegającym pastwisku w Kurowie, nieopodal mostu na drodze nr 75.

Do tej zuchwałej kradzieży doszło z 16 na 17 sierpnia tego roku, w nocy. Najprawdopodobniej w godzinach między 23.00, a 2.30. Zwierzęta zostały przeprowadzone z pastwisk do samochodów, którymi złodzieje wywieźli je w nieznane.

Znany sądecki hodowca przypuszczał, że złodzieje przyjechali do Kurowa nie specjalistycznymi autami, służącymi do przewozu koni, ale takimi, które nie rzucały się w oczy i nie wzbudzały podejrzeń. Z każdym następnym dniem od kradzieży utwierdzał się w tym przekonaniu.

Andrzej Woda poruszył dosłownie „niebo i ziemię”, aby odzyskać swoje konie. Za przekazanie informacji, które pozwoliłyby w ustaleniu i zatrzymaniu sprawców kradzieży przez policję właściciele skradzionych siedmiu zwierząt wyznaczyli nagrodę w kwocie 10 tys. złotych. Oprócz działań policji sami szukali klaczy i źrebaka na własną rękę

Sprawa kradzieży hodowlanych zwierząt z pastwisk w Kurowie, dzięki błyskawicznemu nagłośnieniu przez Andrzeja Wodę, stała się głośna praktycznie w całej Polsce Z różnych zakątków kraju, nie tylko od hodowców i miłośników koni, ale także osób prywatnych zaczęły napływać różne informacje o koniach. Żadna, niestety nie wskazała tego właściwego tropu.

Przypomnijmy także, że Andrzej Woda w sierpniu, po dokonanej kradzieży mówił portalowi Sadeczanin.info, że jest przekonany o tym, że tego przestępstwa musiała dokonać zorganizowana grupa przestępcza.

Od kradzieży koni upłynęło już ponad półtora miesiąca. Dochodzenie w tej sprawie nadal prowadzi sądecka policja.

Sierż. Monika Mordarska, po oficera prasowego sądeckiej policji potwierdziła nam, że sprawa jest nadal prowadzona przez funkcjonariuszy.

- Obecnie analizowany jest zebrany materiał dowodowy – dodała.

Konie niestety do tej pory nie zostały odzyskane.

Andrzej Woda ma jeszcze odrobinę nadziei, że jego klacze nie trafiły do rzeźni. Mówi, że gdyby tak się stało, choć nie dopuszcza do siebie takiej myśli, to nie mógłby się z tym pogodzić.

- Co mogę pani powiedzieć? – odzywa się w słuchawce Andrzej Woda. – Sytuacja bez zmian. Koni nie ma. Sądzę, że straciłem je bezpowrotnie. Chyba musiałby się zdarzyć cud, abym je odzyskał. Nie mam już praktycznie nadziei na to, że tak się stanie, że sprawa prowadzona przez policję zakończy się pozytywnie. To smutne.

Na zgromadzone w tej sprawie materiały z policji czeka prokuratura rejonowa w Nowym Sączu

- Jeszcze nie dysponujemy materiałami w zakresie prowadzonego postepowania – mówi Jarosław Łukacz, szef sadeckiej prokuratury. – Taka sprawa do nas jeszcze nie wpłynęła.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez SYGNAŁ

[email protected], fot. fot. IM, Fb Stadnina Klimkówka A.Woda.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu