Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 26 września. Imieniny: Cypriana, Justyny, Łucji
04/03/2020 - 14:00

Interwencja w sprawie Lackowej - komentarz

Wjazd skuterów śnieżnych na Lackową, czyli teren, należący do lasów państwowych, nie pozostał obojętny Czytelnikom portalu „sadeczanin.info”

Po publikacji artykułu Skutery śnieżne na Lackowej. Co robiły w miejscu, gdzie nie powinno ich być?, część z zainteresowanych sytuacją stron, postanowiła ponownie skomentować to zdarzenie.

- Nie wczytałem się wcześniej zbyt „precyzyjnie” w wyjaśnienia szefa SnowJet-u, więc teraz, na spokojnie, po tej zajmującej lekturze, pozwalam sobie na jeszcze jeden komentarz do sprawy -rozpoczyna swoją wypowiedz czytelnik, po interwencji, którego, opisaliśmy fakt wjazdu skuterów śnieżnych na Lackową.

- Najogólniej, wyjaśnienia firmy urągają inteligencji czytelników. Dlaczego tak uważam? Jeśli wspomniani turyści schodzili pieszo z Lackowej w kierunku Izb szukając pomocy dla pozostawionego na szlaku współtowarzysza - to znaczy, że nie mógł samodzielnie zejść. Czyli musiał być to zapewne uraz ortopedyczny. Poważna sprawa (nie podejrzewam, że zadrapał się na jakimś konarze i rana była tak wielka, że nie mógł kontynuować zejścia).

W takim przypadku pomoc mogła polegać wyłącznie (!) na unieruchomieniu bolącej kończyny (szyna, orteza) i zwiezieniu delikwenta do cywilizacji. Z usztywnioną nogą nie nadawałby się do spacerów po zaśnieżonym szlaku z Lackowej do Izb. Wobec czego, zostawienie go w lesie przez „skuterowców”, to przejaw delikatnie mówiąc głupoty i bezduszności. A i paragraf by się na to znalazł. No chyba, że z delikwentem nie było tak źle. Tylko po co, w takim razie, współtowarzysze zostawili go w lesie szukając pomocy? - zastanawia się, proszący o anonimowość, czytelnik

- Pojawia się pytanie: co to znaczy, że warunki były takie, że nie mogli wrócić skuterami do Izb, tylko musieli wyjechać na szczyt Lackowej? Może tam są, aż takie urwiska po obu stronach, że nie da się zawrócić skuterem, a ja się po prostu czepiam? Proszę wybaczyć, że mnie poniosło, ale jak ktoś chce mi ewidentnie zrobić przysłowiową „wodę z mózgu”, to puszczają mi nerwy – dodaje na zakończenie.

W podobnym charakterze, ale bardziej stonowanym głosem, wypowiada się nadleśniczy z nadleśnictwa Łosie, Bartłomiej Sołtys. - Miejscowy posterunek straży leśnej podejmuje właśnie stosowną interwencję, która zapewne zakończy się postępowaniem mandatowym. Nadmieniam, że nadleśnictwo cały czas prowadzi intensywne działania mające na celu walkę z tym procederem, posiłkując się m.in. nowoczesnym sprzętem monitoringowym. Poleciłem także komendantowi straży leśnej zwiększenie częstotliwości patroli w okolicach Izb i Bielicznej.

Co zatem pozytywnego można wynieść z zaprezentowanej sytuacji?

- Dziękuję za opublikowanie artykułu, dotyczącego nielegalnych przejazdów skuterów po terenach leśnych, gdyż z pewnością zwiększy on świadomość lokalnej społeczności o zakazie poruszania się takimi pojazdami po lasach – dodaje nadleśniczy Sołtys.

(Karol Trojan) [email protected], fot. ilustracyjne: Pixabay







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe