Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 4 sierpnia. Imieniny: Dominiki, Dominika, Protazego
30/01/2020 - 07:10

Jak wskrzesili tajemniczy zegar z pałacowej wieży w Nawojowej [ZDJĘCIA]

O tym, że na wieży pałacu w Nawojowej był kiedyś zegar prawie nikt nie pamięta. Nikt też nie potrafi powiedzieć, kiedy z wieży zniknął. Teraz, po latach, wraca na swoje miejsce. Zdecydował o tym spadkobierca Stadnickich, hrabia Andrzej Mańkowski. Już niebawem czasomierz jak za dawnych lat będzie wybijał godziny mieszkańcom Nawojowej.

Kiedy zegar zniknął z pałacowej wieży? – Próbowaliśmy to ustalić, ale ci, którzy żyją i pamiętają zamek sprzed wojny, twierdzą, że zegara tam nie było - mówi Krzysztof Kron, wiceprezes zarządu spółki Pałac w Nawojowej, nadzorujący generalny remont budowli, która od strony dziedzińca odzyskała już swój dawny blask.  

Czytaj też Co skrywa Pałac Stadnickich w Nawojowej. Remont odsłania tajemnice [FILM, FOTY]

Dowodem na to, że zegar na wieży był, jest jedynie rycina z dziewiętnastego wieku. Spadkobierca Stadnickich, hrabia Andrzej Mańkowski, który jest teraz właścicielem pałacu zdecydował, że zegar wróci na swoje miejsce i tak jak kiedyś będzie wydzwaniał godziny mieszkańcom Nawojowej.

Rekonstrukcji zegara podjęła się specjalizująca się w takich pracach firma z Wrocławia. Wcześniej projekt musiał zyskać akceptację służb konserwatorskich

-Zegar będzie miał dwie tarcze, jedną od strony dziedzińca, drugą od strony drogi. Zostaną zrobione ze szkła, ale z zachowaniem oryginalnej kolorystyki. Wszystko po to, żeby można je było podświetlić w nocy – zdradza Dariusz Haszczewicz, właściciel firmy.

Kiedy czasomierz będzie gotowy? Udało nam się zajrzeć do zegarmistrzowskiej pracowni.

- Tarcza zegara, który robimy dla pałacu w Nawojowej, ma średnicę blisko jednego metra,  dokładnie to dziewięćdziesiąt pięć centymetrów– mówi Haszczewicz. – Wskazówki,  indeksy i niektóre elementy ozdobne tarczy pokrywamy dwudziestokaratowym złotem.

To,  jak zdradza zegarmistrz, najbardziej skomplikowane przedsięwzięcie, ponieważ używa się do tego tak zwanego złota płatkowego, po prostu przyklejanego na powierzchnię. Jest bardzo cienkie i dlatego na powierzchni doskonale się układa.  

Ile złota trzeba było zużyć na Zegar w Nawojowej.

- Liczy się to na książeczki. To takie prostokąciki o wymiarach osiem na osiem centymetrów.  Myślę, że zużyliśmy ich około stu.

Wyzwaniem dla zegarmistrzowskiej firmy z Wrocławia była szklana tarcza czasomierza. Jak wyjaśnia Dariusz Haszczewicz, trudność polegała na tym, że miała być nie tylko podświetlana.

- Trzeba ją było pomalować od wewnętrznej strony w takich kolorach, które dałyby się podświetlić. Musieliśmy uzyskać barwę kości słoniowej. Robiliśmy to metodą prób i błędów, przy czym najpierw wykorzystaliśmy symulację komputerową. W końcu się udało.

Już niebawem zegar ponownie będzie zdobił pałacową wieżę. Ma bić co pół godziny i jak kiedyś będzie obwieszczał czas całej okolicy. Żeby uniknąć uciążliwości, w nocy, zrobi to nieco ciszej.

Czytaj też Czytaj też Nawojowa w centrum uwagi. Stadniccy bohaterami "Sądeczanin Historia"

- Ten zegar na pewno stanie się atrakcją Nawojowej – mówi Krzysztof Kron.

[email protected] fot. K.H

Tak wrócił do życia zegar z pałacowej wieży w Nawojowej, którego nikt nie pamięta




Wskrzesili go w zegarmistrzowskiej firmie we Wrocławiu






Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)