Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 11 listopada. Imieniny: Bartłomieja, Gertrudy, Marcina
11/12/2017 - 11:20

Jest maszt, a trzeba po sąsiadach biegać, żeby zasięg złapać! W trzech sołectwach znów wrze

Mieszkańcy gminy Stary Sącz znów proszą o pomoc. Mimo że już od 2016 roku w Moszczenicy Niżnej stoi wysoki na 54 metry przekaźnik telefonii nadal są domy, w których zasięg jest tylko w jednym pokoju albo wcale. Część miejscowych, by skorzystać z dobrodziejstwa mobilnego kontaktu ze światem musi biegać i szukać sygnału po całej okolicy. Na przysiółku Lipie nawet to nie pomoże…

- W Moszczenicy dramat a w Gaboniu, Skrudzinie i Przysietnicy jest nawet gorzej niż było – skarżą się znowu mieszkańcy gminy Stary Sącz. Ich irytacja sięga zenitu, bo choć maszt stoi ponad rok i co chwilę słychać zapewnienia, że już za miesiąc, już za dwa będzie lepiej, to na zapewnieniach się kończy…

Dzwonimy do sołtysa Moszczenicy Niżnej i jak zwykle nijak się dodzwonić nie możemy. Powód? A jakże by inaczej – abonent niedostępny. W końcu się udało. – Dziwię się, że w ogóle się pani dodzwoniła. Pewnikiem zaraz nam połączenie urwie –nie kryje ironii Władysław Florek.

Zobacz też: Telefoniczny kontakt ze światem? W tych wsiach dopiero po 22 lutego!

I choć ledwo słyszymy siebie nawzajem emocji sołtysa nawet zakłócenia nie są w stanie zatuszować. – W przysiółku Lipie, to jakiś dramat jest. Tam w ogóle nie ma zasięgu. Nigdzie w całej okolicy. Jak możecie jakoś zadziałać, to zadziałajcie, bo ja już sił nie mam.

Ale czy jeden przysiółek, to rzeczywiście dowód na to, że maszt to niewypał? Pytamy o to sołtysa Przysietnicy. – Może nie jest gorzej, ale lepiej też nie jest. Poprawiło się jedynie tym, co wyżej na przysiółkach mieszkają. W samym centrum Przysietnicy nadal nic się nie zmieniło, nadal nie ma zasięgu. Czy próbowałem interweniować? Bezpośrednio nie, bo my żadnego kontaktu jako mieszkańcy do właściciela masztu nie mamy, ale burmistrzowe faksy wysyłali i najpierw była mowa, że lepiej będzie od czerwca, potem, że od września. Zaraz będzie nowy rok i pewnie nadal nic się nie zmieni. Ja nie wiem, co tu się naprawdę dzieje – irytuje się Kazimierz Ptaśnik.

Zobacz też: Ten przekaźnik to wielka lipa – grzmi sołtys Moszczenicy, bo zasięgu w okolicy nadal nie ma

A co z zasięgiem w Skrudzinie? – Jest problem, jest naprawdę wielki problem. Ja to nawet zgłaszałem na komisji w gminie i na ostatnim spotkaniu wiejskim, bo trzeba po podwórkach a nawet po sąsiadach biegać, żeby zasięg złapać – obrazuje skalę problemu sołtys Mieczysław Szewczyk.

I tylko sołtys Gabonia Halina Dara twierdzi, że w jej sołectwie problemów nie ma a przynajmniej nikt z nim formalnie się nie zgłasza.

Burmistrz Jacek Lelek doskonale zna problem. I choć maszt w Moszczenicy Niżnej powstał z inicjatywy gminy, gmina wnioskowała do operatora o jego budowę, to tak naprawdę samorząd może robić tylko to, co robią mieszkańcy – zgłaszać zastrzeżenia i apelować. A może źródła problemu należy szukać w trudnościach terenowych? W styczniu operator masztu oficjalnie zastrzegał, że choć pełen rozruch urządzenia zaplanowany jest na 22 lutego, to:  „ze względu na fakt, że prace te są skomplikowane, planowany termin uruchomienia może ulec jeszcze zmianie”.

Zobacz też: Przekaźnik już stoi na środku Moszczenicy a zasięgu we wsi nadal nie ma

– Może trzeba zainteresować tą inwestycją samego prezesa? – komentuje obecną sytuację Lelek, bo przecież budowa masztu kosztowała krocie.

A jak jest z zasięgiem w Waszej miejscowości?

ES [email protected] Fot.: ilustracyjne archiwum sadeczanin.info 

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu