Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 18 września. Imieniny: Ireny, Irminy, Stanisława
02/03/2017 - 13:25

Krasne Potockie: stracili dom w pożarze, najbardziej potrzebują drogi

Jak wygląda codzienność rodziny Chybińskich z miejscowości Krasne Potockie, która w pożarze straciła dom rodzinny? – Najwięcej siły, żeby iść do przodu, daje mi najmłodsza córka, ale czasem jest bardzo ciężko. Gotuję obiad i łapię się na tym, że nie mam nawet durszlaka – mówi pani Bogumiła Chybińska. Teraz jednak bardziej niż na uzupełnieniu spalonego wyposażenia zależy jej na budowie drogi. Bo nowy dom chce stawiać w nowym miejscu.

- Ktoś mi zaoferował szafę, bo na razie mam tylko taką z materiału z Ikei. Czasem widzę bardziej niż zwykle ile rzeczy mam jeszcze do nadrobienia, do zrobienia czy kupienia. Jak ludzie oferowali pomoc, to nie miała gdzie czegokolwiek trzymać. Teraz mieszkam w domu brata, który jest w stanie surowym, ale już mogę zacząć kompletować wszystko do nowego domu – mówi pani Bogumiła.

A przyda się wszystko: od sprzętu AGD, RTV do naczyń kuchennych i wszystkich innych niezbędnych do normalnego funkcjonowania. Nie ze wszystkim rodzina Chybińskich poradzi sobie sama, ale pogorzelcy co i rusz czują życzliwość ze strony sąsiadów i znajomych.

Zobacz też: Gdyby pies nie naniósł błota, to już by nie żyli. Teraz budują życie na nowo

- Mój pracodawca pomógł mi znaleźć projektanta, który nie zedrze za mnie za zrobienie projektu nowego domu i za pomoc w załatwieniu wszystkich formalności, które są z tym związane. Ja nie miałam czasu ani nawet nie umiałabym tego wszystkiego sama zrobić – mówi pani Chybińska. Jej najstarszy syn już pracuje i choć cały czas finansowo buduje nowe życie swojej mamy i młodszej siostry na równi z matką, to na zaangażowanie się w budowę ma naprawdę niewiele czasu.

Nowy dom trzeba postawić w nowym miejscu. Chybińscy nie chcą go stawiać na miejscu zrujnowanego a i odbudować nie ma czego. – Chcę go postawić w takim miejscu, by jak najmniej zapłacić za drogę. Media: gaz, prąd, ich podciągnięcie nie jest aż takie drogie, ale tu jest teren podmokły więc droga pochłonęłabyby krocie – mówi kobieta.

Zobacz też: Pożar domu w Krasnem Potockiem. Poparzona kobieta zabrana do szpitala

Tu znalazła ogromne wsparcie ze strony sąsiadki, by drogę można było puścić od strony najdogodniejszej dla pogorzelców: kobieta złożyła wniosek o przejęcie części jej gruntów na budowę dojazdu dla Chybińskich. I tu jest pole do popisu dla Urzędu Gminy w Chełmcu. O przyjęciu gruntu muszą stosowną uchwałą zadecydować radni. I tu ważny jest czas. Im szybciej te formalności zostaną klepnięte, tym szybciej Chybińscy będą mogli ruszyć z budową. Gmina otworzy sobie też furtkę do możliwości sfinansowania budowy drogi, a przynajmniej w części ze swojego budżetu.

- Tę sprawę można załatwić bardzo szybko – deklaruje przewodniczący rady gminy Chełmiec Józef Zygmunt. – Można zwołać nawet sesję w trybie nadzwyczajnym siedmiu dni i przegłosować potrzebną uchwałę – wyjaśnia deklarując, że samorządowcy nie zostawią rodziny Chybińskiej bez pomocy. – To oczywiste, że w takich sprawach zawsze będziemy starali się działać – podkreśla na zakończenie.

A my zachęcamy Sądeczan do włączenia się w pomoc rodzinie. Liczy się każda jaskółka nadziei, nawet w postaci garnka, patelni czy wspomnianego przez panią Bogumiłę durszlaka.

ES [email protected] Fot.: archiwum sadeczanin.info / KMP w NS







Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe