Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 21 września. Imieniny: Darii, Mateusza, Wawrzyńca
23/05/2019 - 17:30

Marek Oleniacz pozwie do sądu audytorów i radnego Prokopowicza

Były prezes spółki Sądecka Infrastruktura Miejska skomentował to, że został podany do prokuratury, a także opowiedział o tym, jak ma zamiar bronić dobrego imienia.

- Zdecydowałem się zabrać głos w sprawie tak zwanego audytu w Sądeckiej Infrastrukturze Miejskiej, którego skutkiem było złożenie zawiadomienia do prokuratury przeciwko mnie. Nie dano mi do tej pory żadnej szansy zabrania głosu w tej sprawie. Wtorkowa sesja Rady Miasta została przerwana, więc nie miałem możliwości wypowiedzenia się, czy to przed radnymi miasta, czy przed mieszkańcami - rozpoczął Marek Oleniacz

Jak podkreślił były prezes Sądeckiej Infrastruktury Miejskiej w obecności swojego adwokata, nikt podczas audytu nie zwracał się do niego o jakiekolwiek wyjaśnienia. Zaznaczył, że gdyby tak się stało, to ogromna część zarzutów okazałaby się bezpodstawna.

- Zaznaczę również, że kodeks spółek handlowych w artykule 203, paragraf 3 mówi, że mam prawo się wypowiadać jako były prezes zarządu. Mam prawo i obowiązek udzielać wyjaśnień w czasie tworzenia pewnych dokumentów w spółce. Taka możliwość również nie została mi udzielona - dodał Oleniacz, który uznał te działania, jako celowe. - Tak traktuję wtorkowe złożenie wniosku do prokuratury, ponieważ tego dnia rano złożyłem prośbę o to, abym mógł się wypowiedzieć na sesji Rady Miasta, a za kilka godzin wpadł wniosek do prokuratury przeciwko mnie.

Bez wchodzenia w szczegóły były prezes odniósł się do metod stosowanych wobec niego.

- Jak prowadzono ten tak zwany audyt? Pokażę na prostym przykładzie, jak na każdego można zastosować działania, takie jak przeciwko mnie. Zarzuca mi się na przykład niegospodarność, bo zamawiałem różne usługi prawne u różnych prawników. Sytuacja taka, że na stałe obsługiwała nas jedna kancelaria prawna, a ja dodatkowo zamawiałem specjalistyczne usługi prawne. Więc odwracając trochę sytuację, to ja pytam po co prezydent miasta Nowego Sącza zamówił audyt za ponad 120 tysięcy złotych? - argumentował

Następnie były prezes SIM przeszedł do konkretów. - W Urzędzie Miasta Nowego Sącza pracuje co najmniej dwóch audytorów wewnętrznych. Kilkunastu prawników w tym prawie 10 radców prawnych, kilkudziesięciu ekonomistów, inżynierów różnych branż i specjalistów w różnych dziedzinach. Ponadto Urząd Miasta ma wydział bezpieczeństwa i kontroli wewnętrznej z nowym dyrektorem. Jak rozumiem, jak mówi pan prezydent, zapewne wybitnym specjalistą - emocjonalnie wyliczał Marek Oleniacz.  

- Po co oprócz tego zamawiać dodatkowy audyt jeżeli to można było zrobić własnymi siłami? Mi zarzuca się właśnie takie działania, po co zamawiałem dodatkowe usługi, skoro mogłem to zrobić dotychczasowymi siłami. Idąc takim tokiem myślenia, jak przyjęli panowie audytorzy należałoby stwierdzić, że Rada Miasta jako organ nadzorczy nad prezydentem powinna się zastanowić nad złożeniem zawiadomienia do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa, a tym samym działaniem na szkodę miasta przez niegospodarność.

Marek Oleniacz sugeruje, że drugi audyt zrobiono po to, żeby go personalnie zaatakować. - 25 lutego tego roku prezydent miasta radośnie i uroczyście ogłasza, że w spółce SIM przeprowadzono audyt i przedstawia razem z panią prezes wyniki tego audytu. Więc ja się pytam po co prezydent, czy spółka zamówili kolejny audyt, którego wyniki przedstawiono 16 maja. Mniemam, że poprzedni nie wykazał tego, co chciano wykazać, więc trzeba było zlecić kolejny audyt. Jak to mówią, jak się chce kogoś dopaść, to można w różny sposób - mówił.

Wspomniał również, że po fali hejtu, jaka wylała się na niego w Internecie zdecydował się skorzystać z pomocy prawników. Oleniacz postanowił bronić swojego dobrego imienia i skieruje sprawę do sądu przeciwko audytorom - Pragnę również poinformować, że audytorzy podczas prezentacji wyników audytu wielokrotnie naruszyli moje dobra osobiste. W najbliższym czasie wystąpię z powództwa cywilnego przeciwko panom Romanowi Batko oraz Januszowi Sosakowi - zaznaczył.

Ponadto zarzucił Jakubowi Prokopowiczowi przekroczenie wszelkich granic w jego wpisach o audycie na łamach portalu społecznościowego, więc również radnego czeka proces.

- Tak w ogóle zastanawiam się, po co to wszystko? Po co te wszystkie działania? Niewątpliwie jestem pierwszym byłym prezesem spółki, ale pewnie nie ostatnim, którego spotyka coś takiego - dodał.

Zdaniem byłego prezesa SIM, tego typu działania mają być odwróceniem uwagi od pewnych wydarzeń. Wymienił on, że nowy most na Dunajcu jest pofalowany, nie wymieniono krawężników po remoncie ulicy Krakowskiej, pojawił się problem przy budowie schroniska, a oddanie projektu stadionu Sandecji znacznie się opóźnia. Jego zdaniem działanie wobec niego, miałoby maskować medialnie wymienione problemy.

- Zatrudnili ludzi niedoświadczonych, niekompetentnych i jak widać niewiele im wychodzi. Więc jaka metoda? Najlepiej pokazać, że poprzednicy byli beznadziejni. Nam nie idzie, ale poprzednicy byli dramatyczni. Myślę, że taki sens miało wystąpienie prezydenta na sesji, gdy po 6 miesiącach urzędowania jest dyskusja co dalej z Sandecją, a prezydent mówi, że są jacyś ludzie, ale siądziemy i podyskutujemy. W kampanii wyborczej mówił, iż będzie to gotowe - wyjaśnił.

- Jestem niewinny. Chcę to podkreślić. Będę walczył z całych sił o zachowanie mojego dobrego imienia - zakończył Marek Oleniacz.

MŚ ([email protected]). Fot. archiwum sadeczanin.info

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu