Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 27 stycznia. Imieniny: Anieli, Juliana, Przemysława
08/03/2020 - 17:30

Miał tylko szesnaście lat. Dlaczego zabiła go jazda na nartach na Magurze

- Jesteśmy wstrząśnięci. Takie straszne nieszczęście - mówi jeden z pracowników stacji narciarskiej Magura Ski Park. -Taki młody chłopak, właściwie dziecko. - Dziś na stoku ruch był niewielki. Nie wiem jak to się mogło stać…

Czytaj też Tragedia na stoku narciarskim na Magurze Małastowskiej. Nie żyje nastolatek

Znamy szczegóły tragedii jaka rozegrała się do południa na stoku narciarskim na Magurze Małastowskiej.  Pracownik stacji, który opowiada o wypadku jest bardzo przygnębiony.

- To było zaraz po dziewiątej. Na stoku było niewiele osób. Ten chłopiec jeździł ze swoim ojcem i z jego znajomym.  Pojechali przed nim.  Potem czekali na niego na dole przy wyciągu. Kiedy się długo nie pokazywał, zaczęli się niepokoić, a w końcu szukać. Znaleźli go. Leżał poza trasą. Okazało się, że uderzył w drzewo.

Jak mogło dojść do tego tragicznego w skutkach wypadku?

- Nikt tego nie widział – mówi pracownik stacji. – Najprawdopodobniej chłopiec jechał za szybko. Paradoksalnie to był najłatwiejszy fragment stoku, z wypłaszczeniem.  Musiał w to drzewo uderzyć z dużą siłą.

Kiedy przyjechało pogotowie, chłopiec był przytomny, ale potem z minuty na minutę jego stan się pogarszał. Wedle relacji rzecznika gorlickiej policji Grzegorza Szczepanka, kiedy nastolatek trafił do szpitala, był w stanie agonii. Mimo wysiłków lekarzy, zmarł.

Czytaj też Dwie tragedie w jeden dzień. Góry ich zabiły

- W karetce był z chłopcem ojciec – mówi pracownik stacji narciarskiej. -  Jesteśmy tym wypadkiem wstrząśnięci. Takie straszne nieszczęście. - Mówi pracownik Magura Ski Park.  - Zapadła decyzja, żeby zamknąć stację już o szesnastej. Nikt z nas nie był w stanie pracować. Jesteśmy wszyscy bardzo rozbici.

Jak mówi rzecznik gorlickiej policji, szesnastolatek najprawdopodobniej doznał poważnych obrażeń wewnętrznych. Przyczynę śmierci wykaże sekcja zwłok.   

Na miejscu wypadku była policja i prokurator.

jagienka.michalik@sadeczanin.info zdjęcie ilustracyjne







Dziękujemy za przesłanie błędu