Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 25 września. Imieniny: Aureli, Kamila, Kleofasa
01/06/2017 - 18:25

Musieli się ratować … czapkami i rękawiczkami

Ciepłe kurtki, czapki i rękawiczki, w takim rynsztunku Sądeczanie zdobywali Kralovą Holę, - najwyższy szczyt wschodniej części Niżnych Tatrach na Słowacji. Na szczycie było zaledwie kilka stopni powyżej zera.

Fani pieszej turystyki turyści z sądeckiego PTT  wyprawili się w Niżne Tatry na Słowacji. Celem wyprawy było wyjście na Kralovą Holę - najwyższy szczyt wschodniej  części tych gór o wysokości 1946 m n.p.m.

- Królewska Hala, jak brzmi polska nazwa szczytu, jest obok tatrzańskiego Krywania drugą narodową górą Słowaków, o której krąży wiele legend i opowieści. To z jej zboczy wypływa Wag - największa rzeka naszych południowych sąsiadów - relacjonuje Zbigniew Smajdor z PTT.

 Charakterystycznym elementem szczytu jest wysoki maszt nadajnika telewizyjnego wraz z potężną bryłą budynku maszynowni, widoczny z bardzo daleka. Królewska Hala słynie z doskonałej dookolnej panoramy sięgającej przy dobrej pogodzie 50 – 60 km.

 - Wędrówkę rozpoczęliśmy w miejscowości Szumiac. Wyjście na szczyt zajęło nam prawie trzy godziny. Mieliśmy to szczęście, że widoczność była znakomita. Jedynym utrudnieniem był bardzo silny wiatr na grani i temperatura zaledwie kilku stopni powyżej zera.  Każdy był jednak na takie warunki przygotowany i w plecaku znalazła się ciepła czapka oraz rękawiczki.

Mimo ciepłego ubrania niska temperatura dała sądeczanom popalić. Bezcenne okazało się  ciaśniutkie, ciepłe pomieszczenie w budynku nadajnika TV o wymiarach dwa na dwa metry, w którym ogrzała się niemal cała nasza ponad trzydziestoosobowa grupa.

- Fragment grani od Królewskiej Hali po Andrejcową , który przemierzyliśmy, jest bez wątpienia najciekawszy w całym paśmie - opowiada Zbigniew Smajdor.- Rozległe łąki przyozdobione ciekawymi formacjami skalnymi i niczym nieograniczone widoki na okoliczne pasma górskie uczestnicy wycieczki zapamiętają na długo.

Pierwszy dzień wędrówki  turyści z sądeckiego PTT zakończyliśmy w Pohoreli.  W kolejnym powędrowali od Przełęczy Besnik na pograniczu Niżnych Tatr i Słowackiego Raju.

Trasa bez wybitnych szczytów,może mniej oblegana przez turystów, ale równie ciekawa i malownicza. Intrygowała nas nazwa celu,który sobie obraliśmy, o nazwie Cudenisko. Tłumaczyliśmy go sobie jako „Cudeńko” i mimo, że leży poza szlakiem chcieliśmy koniecznie go odnaleźć. Trochę trudu nas to kosztowało, ale dla tych widoków warto było - relacjonują  turyści.  

Zwieńczeniem naszego dwudniowego pobytu w Niżnych Tatrach było zejściew okolice Dobszyńskiej Lodowej Jaskini, która w 2000 roku, w 130 rocznicę odkrycia, została wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Niestety ograniczenia czasowe nie pozwoliły na jej zwiedzanie.  (ami)  Fot.: PTT

To była bardzo "zimna wyprawa" sądeckiego PTT




Sądeczanie z PTT wyprawili się w Tatry Niżne na Kralovą Holę






Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe