Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 20 kwietnia. Imieniny: Agnieszki, Amalii, Czecha
06/11/2023 - 11:15

„Nigdy nie ufaj osobie w garniaku”. Znany samorządowiec pod lupą CBA

14 marca, wkrótce po powrocie ze słynnej konferencji „Europejski Kongres Samorządów”, Jarosław Górczyński, prezydent Ostrowca Świętokrzyskiego, został ponownie zatrzymany przez funkcjonariuszy CBA, aresztowany i zawieszony w wykonywaniu obowiązków decyzją prokuratora. 19 października jednak wychodzi na wolność, ale śledztwo wciąż trwa.

Jak długo prezydentowi będzie pasował krawat i czy zarzuty CBA po raz kolejny nie są naciągane? Quo vadis, polski sądzie?

W krajach nieco mniej europejskich nas uczono: „nigdy nie ufaj osobie w garniaku”. Wynikało to z powodu nadmiernej korupcji na wszystkich poziomach życia. Pan prezydent jest istnym miłośnikiem garnituru – czasem nawet wypoczywa w krawacie. W dodatku lubi Churchilla, jest inżynierem, uwielbia numizmatykę i jest zapatrzony w węgierską kulturę. Czy to wszystko przemawia na jego niekorzyść? Osobiście uważam, że nie, bowiem komuś ufa na tyle, by ten krawat mu zawiązał. Poważne wątpliwości budzą za to zarzuty przed wyborami, które znacząco utrudniają mu wzięcie udziału, a wręcz dążą do uniemożliwienia danej zdolności. Przypomina się pytanie Churchilla w sprawie procesu w Norymberdze: Jaka powinna być procedura sądu: prawna czy polityczna?

Jarosław G. nie jest pod tym względem postacią nietuzinkową na tle polskiego samorządu: CBA toczyło bezskuteczne procesy przeciwko Marcinowi Zamoyskiemu, Krzysztofowi Żukowi, Jackowi Karnowskiemu. Zawsze wygląda podobnie: poważne zarzuty i epilog sądowy w postaci oczyszczenia z nich. Należy tu przypomnieć, że Jarosław Górczyński jest drugim co do rozpoznawalności samorządowcem w województwie, ustępując tylko Materkowi, a jego szanse na wygraną są oceniane w ten sposób, że jeżeli się pana Górczyńskiego nie zamknie, to się tych wyborów nie wygra. Chyba znane nie od dziś, jak się chce pokonać osobę, trzeba pozbawić ją majestatu, najlepiej publicznie. Być może dlatego właśnie on zgadza się na udostępnianie wizerunku wszystkim mediom i otwarcie mówi, że jest niewinny.

Cóż, powoli (kolejne) uniewinnienie (kolejnego) prezydenta się zbliża, natomiast na ile niewinne jest Centralne Biuro Antykorupcyjne? Razi nie to, że są wszczynane postępowania przeciwko samorządowcom – przecież wybierając kogoś na posadę nie ukrywamy, że urzędnik, poseł, minister wykorzysta swoje stanowisko w sprawie prywatnej. Wybierając kierujemy się domyślnym bilansem: na ile zadba przy tym również o nasze sprawy. Razi natomiast to, że żaden rzekomo skorumpowany ważny samorządowiec jak dotychczas nie został ukarany! Walka z wiatrakami? Nie wyobrażam sobie funkcjonariuszy w roli rycerzy na białych koniach w srebrnych pancerzach. Ale również nie sądzę, że mają w jakikolwiek sposób zamieniać się w tłum Sancho Panzów – a na to wygląda po obaleniu ich wniosków, gdy nałoży się je na tło polityczne kraju. Czy jest w końcu korupcja, czy nie? Jak nie – to po co nam CBA? By straszyć dzieci samorządowców na noc jak niegdyś napędzano strachu czarną wołgą? Parafrazując Churchilla: skoro naturalną wadą korupcji jest nierówny podział bogactwa, to naturalną zaletą jej pozornego zwalczania jest sprawiedliwy podział krzywdy.

Druga strona medalu również nie wygląda dobrze

Czy zawsze wynik procesu jest odzwierciedleniem prawdy obiektywnej, czy też przyznaniem nagrody w konkursie na najlepszą argumentację prawną? Na ile system, z którego w 39 r. wycofano ławę przysięgłych (ławnicy – żadna zamiana, choć parę razy w historii faktycznie zadecydowali o wyroku) odzwierciedla duch sprawiedliwości, nie zaś skupia się na samych przepisach? W dzisiejszych czasach główne rozgrywki się toczą pomiędzy znawcami przepisów: sędziowie, adwokaci, prokuratorzy. Kwestia przekonania i intencji jest właściwie często medialną stroną problemu, nie zaś poważnym zadaniem. Czy możliwe byłoby dziś coś takiego jak linia obrony adwokata XIX wieku F. N. Plewako, gdy w sprawie zgarbionego chłopaka, który uderzył inną osobę nożem za to, że przez wiele lat się z niego kpiła on (obrońca) po prostu wyszedł i powiedział: Dzień dobry, wysoki sądzie! – i po równie grzecznej odpowiedzi ze strony sędziego i ławy przysięgłych on znów powtarzał to, aż w końcu ludzie niemal się na niego nie rzucili, tak byli rozjuszeni. I wtedy on powiedział: Przepraszam za to, ale powtórzyłem to tylko 17 razy – to co miał czuć chłopak po tylu latach notorycznych kpin?

„zataił”, „przyjął”, „skłonił”

Oczywiście, gdyby zawsze wygrywała prawda obiektywna, prawnicy nie byliby potrzebni – natomiast czasem zapomina się o tym, jak ważne jest odpowiednie przekonanie ludzi i ich zrozumienie. Przecież nieraz rozstrzygamy sprawy o dalszym życiu człowieka. Jest wysoce prawdopodobne, że  prezydent, który rzekomo „zataił”, „przyjął”, „skłonił” – zachowa swój ładny krawat, natomiast jego „niewygodna” opcja polityczna sprawia, że przez wiele lat chodzi pod wyrokiem. Jest też jasne, że sąd, prokuratura, państwowe służby (całe szczęście) nie boją się „bogatych”. Natomiast patrząc na tendencyjność tychże służb, w naszym przypadku – CBA, a czasem też prokuratury wydaje się, że wszystkie te pozwy samorządowców mają na celu nie udowodnienie winy człowieka, lecz utwierdzenie siły wyroku. A to chyba nie jest cechą państwa prawa. (ISW, Rubstou Uladzihor)







Dziękujemy za przesłanie błędu