Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 5 grudnia. Imieniny: Kryspiny, Norberta, Sabiny
02/10/2019 - 15:50

Nowy Sącz: władze miasta i radni postawieni „pod ścianą”. Dlaczego?

Władze miasta, a także radni zostali postawieni, można powiedzieć, pod ścianą. Na cito trzeba było w budżecie Nowego Sącza znaleźć pieniądze, i to kwotę niebagatelną, bo ponad 1,6 mln złotych, by zwrócić część niewłaściwie pobranej przez miasto subwencji oświatowej. Chodzi o okres od 2015 do 2018 roku, a więc ten, w którym urzędowały poprzednie władze. I takie środki, mimo bardzo napiętego budżetu na ten rok znalazły się, a radni, po dyskusji zgodzili się na zwrot takiej kwoty.

Jak udało się wygospodarować w budżecie taką niebagatelną sumę?

Przypomnijmy, że wiadomość o zwrocie na razie ponad 1,6 mln złotych spadła na władze miasta, jak grom z jasnego nieba. Nieprawidłowości zostały wykryte w pięciu placówkach oświatowych na terenie Nowego Sącza, ale władze miasta posiadają już pokontrolne protokoły z dwóch kolejnych placówek.

O sprawie wykrytych nieprawidłowości pisaliśmy wczoraj szeroko.

Wieczorem rada miasta przyjęła uchwałę, by część pieniędzy, które należy zwrócić została przeznaczona z puli wcześniej zarezerwowanej na przedszkola prywatne. Choć nie przyszło to łatwo.

Jak zapowiedziała już Magdalena Majka, wiceprezydent Nowego Sącza, Wydział Edukacji Urzędu Miasta będzie wnioskował o ponowne rozpatrzenie decyzji Ministerstwa Finansów.

– I nie przysługuje nam od tej decyzji odwołanie – tłumaczy wiceprezydent Majka. - Możemy natomiast wnioskować o ponowne rozpatrzenie decyzji i będziemy chcieli tę możliwość wykorzystać. Taka kwota musiała być zabezpieczona w budżecie na wypadek, gdyby ministerstwo nie zgodziło się na ponowne rozpatrzenie sprawy lub bardzo szybko zadecydowało, że środki mają być zwrócone.

Gdzie znalazły się w bardzo napiętym budżecie pieniądze na tak duży zwrot? Udało się, przesunąć na ten cel część pieniędzy zarezerwowanych na wydatki w przedszkolach niepublicznych.

- W tym roku szkolnym mamy zmniejszoną i to dość znacznie o prawie dwieście dzieci ich ilość w przedszkolach niepublicznych i tutaj wygospodarowaliśmy pewne oszczędności – stwierdziła wiceprezydent nadzorująca w mieście sprawy oświatowe. - Zaznaczam, że nie oznacza to, że my w jakikolwiek sposób spowodujemy, że przedszkola niepubliczne będą miały ograniczone możliwości uzyskania dotacji. Tym placówkom będą wypłacane takie kwoty, jakie są im należne – zapewnia szefowa miejskiej oświaty.

Od momentu otrzymania decyzji o zwrocie kwoty, czyli niewłaściwie pobranej subwencji oświatowej miasto miało 14 dni na zwrot tej sumy, albo na podjęcie innych działań.

- Szukamy możliwości prawnych próby wyjścia z tej sytuacji – dodaje wiceprezydent.

Okazało się, że miasto otrzymało już pięć decyzji wydanych, po kontroli przez Urząd Kontroli Skarbowej. Kontrolerzy wykryli nieprawidłowości na razie w pięciu placówkach oświatowych.

- Wiemy jeszcze o nieprawidłowościach stwierdzonych w dwóch szkołach podstawowych, w których została przeprowadzona kontrola – uzupełnia wiceprezydent Majka. – Miasto dysponuje już protokołami pokontrolnymi. Natomiast w stosunku do tych dwóch szkół nie zostały wydane jeszcze decyzje. Jeśli kierunek działań ministerstwa będzie taki, jak w przypadku tych pięciu palcówek, to możemy się spodziewać, że kwota do zwrotu będzie jeszcze większa.

Jakie działania zamierzają podjąć nowe władze miasta, aby taka sytuacja się nie powtórzyła

Magdalena Majka przyznaje, że nacisk zostanie położony na współpracę z dyrektorami placówek oświatowych, po to, aby uświadomić im poziom odpowiedzialności, jaka na nich spoczywa w przypadku nieprawidłowego wprowadzenia danych do systemu informacji oświatowej. Będą też przeprowadzane intensywniejsze kontrole przez pracowników Wydziału Edukacji. Wydział Edukacji będzie intensywniej sprawdzał poprawność danych wprowadzanych przez szkoły do systemu.

Co stałoby się, gdyby radni nie zgodzili się na przesunięcia środków w budżecie, aby zwrócić tę kwotę?

Wiceprezydent nie zostawia żadnych wątpliwości

- Mogłoby to spowodować, że Ministerstwo Finansów wystąpiłoby o egzekucję wspomnianej kwoty. Jeśli tak stałoby się, to koszty byłyby jeszcze większe, bo miasto byłoby obciążone kosztami egzekucji.

i.michalec@sadeczanin.info, fot. IM.







Dziękujemy za przesłanie błędu