Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Niedziela, 25 października. Imieniny: Ingi, Maurycego, Sambora
01/03/2013 - 10:22

Piechotą do Gorlic. MZK likwiduje połączenie z Bieczem

Najstarsza linia autobusowa w powiecie gorlickim została zlikwidowana. Powód? Nierentowność. - Cofamy się o kilkadziesiąt lat i będziemy chodzić piechotą - mówią oburzeni mieszkańcy Biecza, którzy od dzisiaj (1 marca) pozostają bez komunikacji publicznej.
Mieszkańcy Biecza od dziś nie dotrą do Gorlic autobusem. Miejski Zakład Komunikacyjny zlikwidował kursy najstarszej w regionie inii numer 1 łączącej Gorlice z Biecz.
- Nie możemy pogrążać spółki w długach. Koszty są niewspółmierne do przychodów uzyskanych ze sprzedaży biletów. Linia przyniosła olbrzymie straty w ciągu ostatnich miesięcy – wyjaśnia Marcin Lech, prezes MZK Gorlice.
To 20 tys. zł w skali miesiąca. Mieszkańcy liczyli, że spółce uda się dogadać z samorządem, ten jednak strat przewoźnika nie zamierza pokrywać.
- Rada miejska podjęła uchwałę o dopłacie z tytułu sprzedaży biletów ulgowych. Ustaliliśmy kwotę 6,8 tys. zł dopłaty rocznej. Znane jest nam stanowisko MZK , które mówi o tym, że dokonano analizy kosztów, a bilans strat określono na poziomie 20 tys. zł. Gmina Biecz nie może tych kosztów pokryć, tym bardziej, że na tej trasie kursują także prywatni przewoźnicy –  argumentuje Janusz Gubernat, zastępca burmistrza Biecza.
Problem w tym, że prywatni przewoźnicy nie kursują w weekendy i nie oferują takich zniżek jak przewoźnik miejski.
- Mamy jeździć deskorolką, dotrzeć do Gorlic rzeką wpław, czy chodzić piechotą? – śmieją się zgromadzeni na przystanku mieszkańcy Biecza. Ale nie brakuje też głosów oburzenia.
- Zamiast rozwoju komunikacyjnego cofamy się o kilkadziesiąt lat, bo w 1945 roku chodziliśmy na nogach do Gorlic – mówią oburzeni.
- To jest niepoważne podejście do ludzi. Bierze się pod uwagę tylko czynnik ekonomiczny, nie licząc się z tym, że zostajemy bez łączności z Gorlicami. Przecież nie wszyscy mają samochody. Ponadto wielu mieszkańców nawet w tygodniu wybiera MZK, bo autobusy są wygodniejsze i łatwiej jeździć z zakupami, podczas gdy do zatłoczonego busa często nawet trudno wejść - narzeka mieszkanka Biecza.
Jeszcze przedwczoraj samorząd nie wykluczał rozmów z miejskim przewoźnikiem.
Wydaje mi się, że trzeba osiągnąć jakiś kompromis - stwierdził  Janusz Gubernat.
Ten trudno jednak osiągnąć bez rozmowy, a według ostatnich informacji przekazanych przez Marcina Lecha prezesa MZK, wczoraj nie udało się zaprosić urzędników z Biecza do negocjacji.



ED
Fot. ED
 






Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)