Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 6 grudnia. Imieniny: Dionizji, Leontyny, Mikołaja
18/11/2019 - 19:25

Podstawówka nie wpuści licealistów z zatłoczonej "Jedynki"?

Dosłownie zawrzało po naszym artykule o pomyśle ewentualnego wykorzystania sal w Szkole Podstawowej nr 1 w Nowym Sączu przez zatłoczone I Liceum Ogólnokształcące im. Jana Długosza. Zzaskoczona i zaniepokojona jest tym Jolanta Bodziony, dyrektorka podstawówki, zaskoczeni są również rodzice uczniów uczęszczających do tej placówki. Według dyrektor Bodziony, jej szkoła nie jest przystosowana dla licealistów.

Jak już pisaliśmy, Liceum Ogólnokształcące im. Jana Długosza pęka w szwach. Podczas przerw na korytarzach jest wyjątkowo tłoczno. Jak powiedziała nam Magdalena Majka, wiceprezydent Nowego Sącza, w sposób naturalny pojawiła się myśl, aby „zagospodarować” niewykorzystywane sale w Szkole Podstawowej nr 1. Na takie rozwiązanie zgodę musi jednak wydać małopolski kurator oświaty, bo według obowiązujących przepisów, uczniowie muszą mieć zorganizowane zajęcia w siedzibie własnej szkoły.

W tej sprawie nie zapadła jeszcze żadna decyzja. Władze miasta czekają na stanowisko szefowej Małopolskiego Kuratorium Oświaty.

Przypomnijmy, że pod koniec stycznia przez miasto przetoczyła się batalia o otrzymanie Szkoły Podstawowej nr 1. Wtedy na płycie sądeckiego rynku protestowali nauczyciele i rodzice uczniów. Murem za strajkującymi walczącymi o przetrwanie tej placówki stała także dyrekcja. Już wtedy rozważano, że po likwidacji podstawówki i przeniesieniu dzieci do innej szkoły należy przeznaczyć ten budynek dla szkoły średniej. Ostatecznie jednak władze miasta wycofały się z pomysłu likwidacji SP nr 1.

Po naszym wczorajszym artykule zawrzało w Szkole Podstawowej nr 1. Dyrekcja szkoły, nauczyciele i rodzice uczniów nie ukrywają, że zostali zaskoczeni pomysłem ewentualnego wykorzystania sal w SP nr 1 przez I Liceum Ogólnokształcące. Ich zdaniem ta szkoła nie jest przystosowana do tego, aby uczyli się w niej licealiści, którzy za chwilę będą pełnoletni.

Dyrektor SP nr 1 Jolanta Bodziony wyjaśniła nam dzisiaj, że nauka w szkole, którą kieruje odbywa się na parterze, gdzie zajęcia mają dwa oddziały przedszkolne i jeden oddział zerowy. Natomiast nauka koncentruje się głównie w salach na pierwszym piętrze, które wykorzystywane są do wczesnego popołudnia. Na pierwszym piętrze, podobnie, jak na parterze znajduje się także świetlica, do której uczęszcza łącznie 50 uczniów, których oboje rodziców pracują. Uczniowie ci mają zapewnioną opiekę po skończonych lekcjach

W salach na piętrze uczą się klasy: I, II, III i VI. Klasy, jak zapewnia dyrektorka szkoły, wolne są dopiero po południu

- Posiadamy też niewielką pracownię informatyczną, która nie jest cały czas użytkowana – mówi dyrektor Bodziony. – Nie wiem, skąd pojawiła się taka informacja, że w naszej szkole są puste sale na pierwszym piętrze. Nigdy nie było tam pusto – zapewnia dyrektor Bodziony.

Dzisiaj, przed południem lekcje odbywały się w salach zarówno na parterze, jak i na pierwszym piętrze.

- Pod koniec minionego roku szkolnego, mógł być to maj, albo czerwiec mieliśmy w szkole kontrolę z krakowskiego Sanepid -u, chyba na prośbę władz miasta – opowiada dyrektor SP nr 1. – Wtedy była mowa o tym, że w tym budynku mogłyby się uczyć jakieś klasy z I LO. Ale proszę sobie wyobrazić chociażby kwestię korzystania w godzinach porannych i dopołudniowych z toalety. Wymagałoby to wydzielenia właśnie oddzielnych toalet dla uczniów podstawówki i dla licealistów, a także wydzielenia klatki schodowej dla naszych uczniów, jak i tych starszych.

Jolanta Bodziony uważa, że szkoła, którą kieruje od wielu lat jest placówką, która będzie się w przyszłości rozwijała. Jej zdaniem dzieci, których rodzice zapisują do tej szkoły przybywa.

- Rodzice zapisują dzieci do oddziałów przedszkolnych i do zerówki – dodaje nasza rozmówczyni. – Pytają także o miejsca w innych oddziałach.

Młodsze dzieci w SP nr 1 kończą zajęcia o godz. 12.30, zaś klasa szósta o godz. 13.20.

- Dla licealistów w grę wchodziłaby ewentualnie nauka jedynie w godzinach popołudniowych – mówi dyrektor Bodziony. - Zastanawiam się też, jak uczniowie szkoły średniej uczyliby się w salach, w których są stoliki przystosowane do dzieci.

- Klasy przystosowane są generalnie do dzieci młodszych – potwierdzają Anita Zontek i Aneta Jędrusik z Rady Rodziców. – Są tam małe stoliki, małe krzesła. Nie mówiąc już o toaletach, które także przystosowane są do małych dzieci. Nie wyobrażamy sobie też, aby na przerwach na korytarzu przebywali mali uczniowie i uczniowie, którzy za chwilę wkroczą w dorosłość. Trzeba brać pod uwagę kwestie bezpieczeństwa. Rodzice zapisują dzieci do tej szkoły, bo jest w niej prowadzona nauka na jedna zmianę, szkoła zapewnia pod tym względem naprawdę komfortowe warunki. Od września, po kolejnym naborze, dzieci w SP nr 1 będzie jeszcze więcej. Ktoś po raz kolejny kładzie nam kłody pod nogi. Odnosimy także wrażenie, że nasza szkoła jest omijana. Wielokrotnie zapraszaliśmy tutaj władze miasta na różne organizowane imprezy. Do tej pory nikt nie przyszedł.

[email protected], fot. IM.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu