Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Wtorek, 4 sierpnia. Imieniny: Dominiki, Dominika, Protazego
06/02/2020 - 12:05

Posypią się mandaty i grzywny. Błoto z kopalni w Klęczanach to wykroczenie!

Wracamy do tematu zanieczyszczenia drogi powiatowej w Dolinie Smolnika przez auta dostawcze wyjeżdżające z Kopalni Surowców Skalnych w Klęczanach. Zarządca i właściciel drogi, czyli Powiatowy Zarząd Dróg poprosi o interwencję policję.

O problemie szlamu wywożonego na wyjątkowo uczęszczaną drogę powiatową w gminie Chełmiec, który stwarza bezpośrednie zagrożenie dla kierowców pisaliśmy szczegółowo w publikacji Błoto z kopalni w Klęczanach nie zniknie z powiatówki, bo kolej buduje tory...

Mieszkańcy od lat proszą władze gminy, do których w całości należy kopalnia o to, by przy wyjeździe z kamieniołomu zainstalować myjkę ciśnieniową, dzięki której ubłocone koła i podwozia ciężarówek z terenu przedsiębiorstwa można by było czyścić przed wyjazdem na drogę publiczną. Bez skutku. Bo choć władze gminy najpierw deklarowały taką inwestycję, to ostatnio od pomysłu odstąpiły tłumacząc się tym, że już niebawem kolej będzie przebudowywać tory w gminie Chełmiec i tym samym transport surowca z kopalni będzie przekierowany właśnie tutaj.

Miejscowi tłumaczeń nie przyjmują i postanowili zwrócić się o pomoc do właściciela zanieczyszczanej drogi, czyli Powiatowego Zarządu Dróg. Bo błoto z kopalni stanowi realne zagrożenie dla wszystkich, którzy tędy przejeżdżają. Co na to władze PZD? Wicedyrektor Wojciech Błażusiak z miejsca zaznaczył, że przed naszą rozmową miał spotkanie właśnie z jednym z mieszkańców gminy Chełmiec i już doskonale w temacie zorientowany. – W pierwszej kolejności zwrócimy się o pomoc do policji, bo zanieczyszczanie drogi według kodeksu cywilnego jest wykroczeniem. Policja ma prawo kierowców, którzy się tego dopuszczają ukarać mandatem albo grzywną. I od tego zaczniemy prosząc policję o szczególny monitoring okolicy wyjazdu z kopalni – tłumaczy dyrektor.

Zobacz też: Sąd bezwzględnie nakazał kopalni odbudować przejazd dla odciętych Łazów

Mówimy mu, że w ten sposób ziszczą się obawy choćby radnego Stanisława Kuzaka, bo za zaniedbania ze strony gminy i kopalni zapłacą w ten sposób ci, którzy tak naprawdę żadnej winy nie ponoszą. Błażusiak widzi to inaczej. Stoi na stanowisku, że jeśli odbiorcy surowca raz, drugi, trzeci będą musieli zapłacić karę, to zaczną się poważnie zastanawiać, czy przy takich problemach brać nadal towar z kopalni w Klęczanach, czy poszukać innego, mniej problematycznego kontrahenta. A tego ani gmina, ani kopalnia zlekceważyć z oczywistych przyczyn nie będą mogły.

Według naszego rozmówcy na razie nie ma innego rozwiązania. Bo jeśli PZD zdecydowałby się na bardziej drastyczne środki – na przykład ograniczenie tonażu, który zablokowałby na drodze biegnącej koło KSS Klęczany możliwość przejazdu ciężarówkom, to w konsekwencji oberwałoby się wszystkim firmom transportowym, które tędy jeżdżą. A na takie coś pozwolić nie można.

Wojciech Błażusiak zastrzega jednocześnie, że tak jak do policji, PZD zwróci się też pisemnie do zarządu KSS Klęczany o znalezienie rozwiązania problemu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez SYGNAŁ

ES [email protected] Fot.: archiwum sądeczanin.info







Dziękujemy za przesłanie błędu

Sądeczanin HISTORIA (2-2020)