Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 24 września. Imieniny: Dory, Gerarda, Maryny
12/03/2021 - 14:30

Przyjaciele opłakują Kamila: Nie wierzę, że nie żyje. Ciągle słyszę jego śmiech

Miał tylko dziewiętnaście lat i całe życie przed sobą. Przyjaciele opłakują Kamila z Łomnicy, który zmarł po tragicznym wypadku na budowie w Zubrzyku. - Ciągle nie możemy uwierzyć, że nie żyje. To był wspaniały, dobry, pracowity chłopak. Miał w sobie niesamowitą, pozytywną energię. Takiego go zapamiętamy...

Ten dramat rozegrał się ponad tydzień temu na terenie rozlewni wód mineralnych Masspol w Zubrzyku koło Piwnicznej. Zakład przymierza się do postawienia nowego budynku. Roboty prowadzone przez firmę z pobliskiej Łomnicy niedawno się zaczęły.   

- To był po prostu nieszczęśliwy wypadek - opowiada nasz rozmówca, który był na miejscu tragedii.  Był już prawie zmierzch. Chłopak się poślizgnął i wpadł do płytkiego wykopu, który mógł mieć nieco ponad metr głębokości i z pół metra szerokości. Wiadomo jaki jest teren budowy w górach. Z jednej strony trzeba tam zrobić mur oporowy z metalowym palowaniem. I on właśnie w taki pal uderzył głową. To straszne – dodaje.

Czytaj też  Nie żyje 19-latek. Tragiczny wypadek na budowie w Zubrzyku koło Piwnicznej

Rok temu Kamil skończył technikum w Starym Sączu. Potem wyjechał do Danii, żeby zarobić trochę pieniędzy – mówi jeden z mieszkańców Łomnicy. -  Jak się zaczęły mrozy, to przyjechał, do domu, bo roboty na jakiś czas zostały przerwane. No i znalazł pracę tutaj na budowie. Boże! Taka tragedia i to podwójna. Bo to był syn dobrych znajomych właściciela tej firmy budowlanej. Takie wielkie nieszczęście dla obydwu rodzin i bardzo im tu wszyscy współczujemy.

Dziewiętnastolatek był reanimowany przez godzinę, potem trafił do sądeckiego szpitala. Nie odzyskał przytomności. Zmarł we wtorek, 9 marca.

-We wsi wszyscy go dobrze znali, bo należał do miejscowej jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej. - Ta tragedia jest po prostu nie do opisania. Czuje się tak, jakbym stracił brata, choć nie byliśmy rodziną. Znałem Kamila od malutkiego chłopca. Przyjaźniliśmy się - mówi Łukasz Jarzębak, szef jednostki.

Czytaj też Morderstwo przy ulicy Prusa w Nowym Sączu. Sąsiedzi w szoku [ZDJĘCIA]

- To był taki dobry chłopak. Promieniowała od niego radość, którą nas wszystkich zarażał. Jak ktoś się smucił, wystarczyło, że się uśmiechnął i zaraz na sercu robiło się lżej. Miał w sobie niesamowitą, pozytywną energię. Uwielbiały go dziewczyny. Był taki wesoły. Wszyscy go bardzo lubili. Ciągle nie mogę uwierzyć, że on nie żyje. Ciągle słyszę ten jego śmiech – dodaje.  

 Kamil miał swoje marzenia i swoje pasje. Jedną z nich była jazda na crossowym motocyklu.

- Jak był jeszcze małym kajtkiem to już uwielbiał motocykle. A jak dorósł to nie tylko jeździł na crossie, ale nawet jako amator brał udział w zawodach. Był w tym naprawdę dobry,  choć nikt go nie trenował. Jak już startował, nie odstawał od najlepszych.  On to po prostu uwielbiał – opowiada Łukasz Jarzębak.

Rodzina i przyjaciele pożegnali śp. Kamila. Pogrzeb zgromadził tłumy wiernych

Kamil kochał też góry. Kiedy tylko miał czas, wyruszał ze znajomymi na szlak. No i miał jeszcze trzecią miłość. To była straż pożarna.  

- Najpierw był w młodzieżowej drużynie,  potem, kiedy skończył osiemnaście lat uczestniczył we wszystkich akcjach równo z nami – wspomina jego przyjaciel. -  Nigdy sobie nie odpuszczał żadnych wyjazdów, szkoleń czy służby. Zawsze można było na niego liczyć. Nie zdarzyło się, żeby nie odebrał telefonu. Jak nie mógł odebrać, zawsze odzwaniał.  Bardzo się angażował w to,  co działo się w naszej jednostce. Teraz uczył wszystkiego tych młodszych, którzy do nas przyszli.

- Opłakujemy go. To tak jakby z człowieka wyciągnąć jakąś część i postawić z boku. Ale tej części już nie ma. Byliśmy w straży jak wielka rodzina, wszyscy z jednej wioski, w której wszyscy się znają. A ja mieszkałem blisko niego mówi Łukasz Jarzębak. -  Mieliśmy do siebie pięćset metrów. Wierzyliśmy, że przeżyje ten wypadek. Przecież był silny, wysportowany, a lekarze mówili, że jego stan się poprawia. A potem przyszła ta straszna wiadomość, że nie żyje.

Jeden z przyjaciół Kamila zamieścił wzruszający wpis na jego profilu na Facebooku. - Nie mówię żegnaj, lecz do zobaczenia... a do posta załączony jest przejmujący utwór „Na szczycie” znanego polskiego rapera Tomasza Iwanca Grubsona,

Jestem tego pewny, w głębi duszy o tym wiem
Że gdzieś na szczycie góry wszyscy razem spotkamy się
Mimo świata, który, kocha i rani nas dzień w dzień
Gdzieś na szczycie góry, wszyscy razem spotkamy się

Się porobiło czeka to też nas
Ziemia, coraz więcej pragnie ciała ludzkich mas
Nikt nam nie powiedział, jak długo będziemy żyć
Do jakich rozmiarów ciągnęła się będzie życia nić

Nikt nam nie powiedział, kiedy mamy się pożegnać
I ile mamy czekać, aby znowu się pojednać
Ramię w ramię nawzajem siebie wspierać
Rodzimy się by żyć, żyjemy by umierać

Aniele śmierci proszę powiedz mi
Czemu w stosunku do nas jesteś obojętny
Najlepsze są dla ciebie młode ofiary
Nigdy nic Ci nie zrobiły a traktujesz je jak psy

Zobacz!
Ile miłości w każdym człowieku
Niejeden by chciał…

Jagienka.michalik@sadeczanin.info, fot. Facebook

Pogrzeb Kamila w Łomnicy-Zdroju




Rodzina i przyjaciele pożegnali w sobotę śp. Kamila. Obecni byli m.in druhowie z OSP Kosarzyska i OSP Łomnica-Zdrój. W ostatniej drodze towarzyszyli mu również koledzy podzielający jego motocyklową pasję.






Dziękujemy za przesłanie błędu