Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 25 stycznia. Imieniny: Miłosza, Pawła, Tatiany
26/01/2018 - 18:30

Rok temu radni go wyśmiali, dziś święci triumf. A wszystko przez smog

Radny Tadeusz Gajdosz temat wyposażenia Straży Miejskiej w drony z przenośnymi analizatorami dymu w Nowym Sączu poruszył na sesji w marcu 2016 roku. Wtedy radni pomysł wyśmiali, dziś okazuje się, że drony już latają w Katowicach a wszystkich trucicieli niemal od ręki można ukarać mandatami. Radny już opublikował informację na ten temat na swoim profilu na Facebooku a my przypominamy, że cała historia z użyciem dronów w walce ze smogiem zaczęła się w Żywcu 2015 roku w prima aprilis.

Opatrzył ją też stosownym komentarzem.

Pytamy radnego Tadeusza Gajdosza – czy w ślad za doniesieniami z Katowic wróci do tematu na forum publicznym w Nowym Sączu? – Oczywiście. Jeszcze raz złożę w tej sprawie interpelację już na najbliższej sesji – poinformował nas z nowym zapałem radny PO.

Zobacz też: Nowy Sącz czarnym punktem na mapie Europy. Tak, znów chodzi o smog

A teraz szerzej o dronach w Katowicach

Po raz pierwszy dron w walce ze smogiem w Katowicach wzbił się 23 stycznia. Lot trwał dwie godziny. Jak donoszą media pierwszy mandat na podstawie składu dymu z komina można było wystawić już po 60 minutach lotu.

Jak donosi portal www.spidersweb.pl : Dron antysmogowy to wspólna inicjatywa katowickiej Straży Miejskiej, Urzędu Miasta, Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla oraz firmy Flytronic. To właśnie Flytronic odpowiada za technologiczne zaplecze projektu. Śląska firma jest znana z takich rozwiązań jak wykorzystywany przez Polskie Siły Zbrojne system obserwacyjny FlyEye oraz bezzałogowe Manty.

Zobacz też: Postapokaliptyczna moda? Młodzi ludzie bronią się przed smogiem! [WIDEO]

Portal podaje również jak wygląda zastosowanie drona od kuchni: - Najpierw dron skanuje znaczne obszary miasta, informując operatora o prawdopodobnym wykorzystaniu niedozwolonego paliwa. Poza najczęściej palonymi w piecu odpadami czujniki maszyny pozwolą na analizę zawartości etanolu amoniaku, chlorku wodoru, formaldehydu oraz PM10, PM2,5, PM1. Następnie dyspozytor podejmuje decyzję o wysłaniu funkcjonariuszy pod zasygnalizowany adres w celu potwierdzenia podejrzenia i wystawienia mandatu.

I choć używanie dronów nadal budzi pewne prawne wątpliwości, to bez wątpienia narzędzie to skraca cały czas interwencji i zdecydowanie obniża ich koszty. A przede wszystkim na bardziej kompleksowe kontrolowanie jakości powietrza w całym mieście.

Garść historii

Tadeusz Gajdosz temat dronów w Nowym Sączu podjął w dniu, gdy na sesji  gościł komendant SM Dariusz Górski by przedstawić radnym sprawozdanie z działalności SM w 2015. Górski wspominał między innymi o udziale SM w akcji „Kochasz dzieci? Nie pal śmieci!”. Radni nie kryli znużenia wystąpieniem, na sali obrad toczyły się rozmowy, ale wszyscy ożywili się, gdy głos zabrał Gajdosz.

Radny powoływał się na przykład kilkunastu innych samorządów, które już walczą za pomocą dronów z plagą spalania śmieci.

- Musimy działać w granicach dopuszczalnych prawem – podkreślał w odpowiedzi Górski. Zastrzegał, że nie ma prawnych uregulowań, jaki powinien być skład chemiczny dymu z komina zgodnego z prawem.

Obaj wiceprzewodniczący rady Tomasz Cisoń i Michał Kądziołka nie kryli rozbawienia pomysłem Gajdosza.







Dziękujemy za przesłanie błędu