Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 26 września. Imieniny: Cypriana, Justyny, Łucji
04/10/2012 - 09:19

Ryby nie biorą. Wędkarze narzekają na kiepski rok

Ten rok nie będzie pomyślny dla Sądeckich wędkarzy. Jak podkreślają sami zainteresowani od wiosny ryba nie bierze, a podczas połowów częściej byli ofiarami komarów, niż sami coś upolowali. Powód to niski stan wody w rzekach.
Głosy niezadowolenia wśród wędkarzy naszego regionu są coraz głośniejsze. I choć na co dzień to w większości ludzie cierpliwi, którzy z niespotykaną wytrwałością czekają na kolejne branie, to tym razem, według nich, sytuacja stała się już na tyle dramatyczna, że należałoby zabrać głos.
- Tak naprawdę ci, którzy w tym roku opłacili kartę wędkarską, żałują – mówi nam Jan Waśko, wędkarz z ponad dwudziestoletnim stażem. – Podstawowa składka wynosi około 300 złotych. W skali roku to może nie jest jakaś oszałamiająca kwota, ale ja w tym sezonie złowiłem ledwie parę sztuk.
Jak podkreśla Waśko, problem jest poważniejszy, niż na początku mogło się wydawać i dotyczy całego regionu.
- Ja sam miałem nadzieję, że w wakacje ryba się obudzi i dopiero na ten okres opłaciłem kartę. Jednak mocno się przeliczyłem. Próbowałem zarówno na Dunajcu, na Jeziorze Rożnowskim jak i na stawach. Bilans jest marny: jeden leszcz, jeden sandacz, kilka karasi i tylko poczciwa ukleja brała jak szalona. Ale co za satysfakcja łowić dziesięciocentymetrowe ryby? Pytałem kolegów wędkarzy, którzy próbowali swoich sił znacznie częściej ode mnie. Zgodnie stwierdzili, że takiej „rybiej posuchy” nie widzieli na tych wodach już od lat. Podobno tylko ci, którzy łowią na sztuczną muchę mogli poszczycić się od czasu do czasu udanymi połowami – kończy znawca.

Słowa Jana Waśki potwierdził nam Mariusz Korcyl, dyrektor Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego (PZW) w Nowym Sączu.
- Rzeczywiście, dochodzą nas słuchy, że w tym roku ryba wyjątkowo słabo bierze, a satysfakcję z wędkowania daje tylko połów na sztuczną muchę. Jednak Polski Związek Wędkarski ma tak naprawdę bardzo ograniczone pole manewru jeśli chodzi o zmianę obecnego stanu, bo jego głównym winowajcą jest matka natura.
Jak twierdzi dyrektor Korcyl, przyczyn takiej sytuacji może być kilka.
- Trudno tak naprawdę odpowiedzieć na pytanie dlaczego ryba nie bierze. Uważam, że niemałe znaczenie ma tutaj bardzo niski stan rzek, jaki zanotowaliśmy tego roku. Proszę spojrzeć chociażby na Kamienicę, ona praktycznie wysycha. A ryba bardzo nie lubi brać w takich warunkach.
Jak podkreśla Mariusz Korcyl, dodatkowym czynnikiem niesprzyjającym żerowaniu ryb jest pogoda.
- Mogę śmiało potwierdzić mit, że ryba bardzo chętnie bierze w deszczu, albo podczas pochmurnej pogody. Za to staje się bardzo leniwa w upalne, słoneczne dni. A niestety dla wędkarzy tegoroczne lato w dużej części tak właśnie wyglądało. Teraz powinno być nieco lepiej, bo jesień przynosi ochłodzenie, ale z drugiej strony uaktywniają się kormorany, które skutecznie płoszą ryby z najczęściej użytkowanych łowisk.

Wędkarze podnoszą też kwestię zarybiania. Według nich w sądeckich rzekach jest po prostu dużo mniej ryb niż jeszcze kilkanaście rat temu. Obwiniają o to okręg PZW, który ich zdaniem niedostatecznie zarybia wody regionu.
- Kwestie zarybiania są ściśle usankcjonowane umowami na użytkowanie wód zawartymi pomiędzy Polskim Związkiem Wędkarskim, a Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej – wyjaśnia Dyrektor Korcyl.Nie możemy zarybić ani mniej ani więcej niż jest to zawarte w tych właśnie umowach. W ciągu trzyletnich cykli mamy okresy, gdy musimy zarybiać mniej, są też takie, gdy zarybiamy więcej. Niestety w tej kwestii mimo dobrych chęci nie możemy nic robić na własną rękę. Ale nie uważam, że ryb jest za mało. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie ich szukać. W tej chwili polecam głębsze zbiorniki, gdzie poziom wody jest w miarę wysoki, chociażby na jeziorach Czorsztyńskim i Rożnowskim. Pewną rybę mamy też na odcinku specjalnym Dunajca między Ochotnicą a Krościenkiem. To jedenaście kilometrów dobrze zarybionej wody. Ale tam oczywiście musimy uszanować zasadę „złowić – wypuścić”.
I słono zapłacić, bo połowy na odcinkach specjalnych wiążą się z dodatkowymi kosztami. Ze wszystkimi można się zapoznać na stronie Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Nowym Sączu pod adresem: www.pzwns.info.pl. Można tam też wyczytać, że w tym roku Sądecki PZW zarybiał nasze wody już trzykrotnie, a w poprzednim roku aż jedenaście razy.

Nadchodzi jesień, a z nią nowe nadzieje na połowy. Do czasu skucia lodem pokryw rzecznych tłuszczu na zimę będą szukały drapieżniki takie jak pstrąg, szczupak czy głowacica. Jednak zdaniem Jana Waśki nie ma co liczyć na drastyczną poprawę sytuacji. A to według niego pozwala przewidzieć… jaka będzie zima.
- Wędkarze mówią, że jak szczupak jesienią nie bierze to znaczy, że nie zbiera dużej warstwy tłuszczu na zimę. A co za tym idzie zima będzie bardzo łagodna.

Sebastian Filipowicz
fot. (s)
 






Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe