Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 11 grudnia. Imieniny: Biny, Damazego, Waldemara
19/11/2019 - 21:00

Sprawca wypadku w Łęce zachował kamienną twarz. Nawet podczas ogłaszania wyroku

W Sądzie Okręgowym w Nowym Sączu zapadł dzisiaj wyrok w sprawie tragicznego wypadku w Łęce, w którym zginęły trzy osoby, w tym kobieta w zaawansowanej ciąży. Kolejnych pięć osób zostało rannych, jedna ledwo uszła z życiem. Jaki wyrok ogłosił sędzia?

W Sądzie Okręgowym w Nowym Sączu odbyła się dzisiaj rozprawa w sprawie tragicznego wypadku w Łęce, w którym zginęły aż trzy osoby, w tym kobieta w zaawansowanej ciąży. Oprócz rodziny poszkodowanych, na sali rozpraw zasiadł również mieszkaniec Łęki, który jako pierwszy udzielał pomocy ofiarom katastrofy. Do wypadku doszło kilkadziesiąt metrów od jego domu, to on wyciągnął z samochodu dziewczynkę, która razem z rodzicami i braciszkiem jechała do Nowego Sącza. Z całej rodziny tylko ona przeżyła...

Zobacz też Ruszył proces w sprawie tragicznego wypadku w Łęce. Oskarżony stanął przed sądem

Zeznawał również biegły do spraw rekonstrukcji wypadków drogowych. Jak mówił, podczas zderzenia z pierwszym autem Nissanem w samochodzie ciężarowym doszło do uszkodzenia drążka kierownicy, dlatego kierujący nim Jan S., który zasiada na ławie oskarżonych, nie miał możliwości powrotu na swój pas jezdni. Z kolei po zderzeniu z Volkswagenem doszło do zerwania przewodów hamulcowych i mężczyzna nie miał możliwości, aby wyhamować pojazd.

Biegły podkreślał, że bardzo rzadko dochodzi do takich sytuacji, żeby niemal w tym samym momencie doszło do jednoczesnego uszkodzenia układu kierowniczego i hamulcowego, a więc tych mechanizmów, które mają wpływ na podjęcie manewrów obronnych. W tej sytuacji według biegłego sądowego, kierowca cysterny był bezradny.

Według fachowca od wypadków drogowych istnieje możliwość, że oskarżony, zjeżdżając cysterną na lewy pas, zasnął za kierownicą albo zrobił to z nieostrożności. Potwierdza to fakt, że nie był to gwałtowny manewr, ale stopniowy. Kierowcy, którzy jechali od Korzennej w kierunku Nowego Sącza nie mieli jednak żadnych szans, aby uniknąć zderzenia.

Zobacz też Drugi dzień procesu w sprawie wypadku w Łęce. Przed sądem stanęły kolejne osoby

Według biegłego wszyscy kierowcy jechali z przepisową prędkością - na tym odcinku drogi w dniu wypadku dozwolona była prędkość 90 km/h, choć obecnie w tym miejscu jest ograniczenie do 50 km/h. Według biegłego bezpośrednią przyczyną wypadku jest to, że kierowca cysterny zjechał na przeciwny pas jezdni.

Obrońca oskarżonego Jana S. złożyła wniosek o dopuszczenie dowodu z dokumentacji medycznej oskarżonego oraz opinii biegłego lekarza z zakresu kardiologii i neurologii. Według niej stan zdrowia kierowcy cysterny mógł mieć wpływ na przebieg wypadku. Wniosek ten spotkał się ze sprzeciwem prokuratora oraz pełnomocników poszkodowanych osób, którzy twierdzili, że wniosek dowodowy jedynie wydłuży proces, a opinie lekarzy dotyczą okresu po, a nie przed wypadkiem. Ostatecznie sąd oddalił wniosek dowodowy.

Dalej czytaj na następnej stronie:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście, zaznacz fragment z błędem i wyślij do redakcji



Dziękujemy za przesłanie błędu