Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Poniedziałek, 25 stycznia. Imieniny: Miłosza, Pawła, Tatiany
07/01/2018 - 07:15

Tragedie na drogach, plaga pożarów traw i dokuczliwe fałszywe alarmy. Strażacki rok A.D. 2017 na Sądecczyźnie

Praktycznie, co dwie godziny i 33 minuty strażacy spieszyli w ubiegłym roku z pomocą mieszkańcom Nowego Sącza i regionu. Pożary powstawały średnio co osiem godzin i 23 minuty, natomiast do innych zdarzeń nazywanych przez ratowników miejscowymi zagrożeniami wyruszano średnio co 4 godziny i 7 minut.

Liczby te same mówią za siebie i pokazują, że 2017 rok dla ratowników Państwowej, jak również dla jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych był niezwykle pracowity. Wyjeżdżali oni 3438 razy do różnego rodzaju zdarzeń. Spieszyli do groźnych pożarów (w 2017 roku było ich 1045) trawiących ludzki dobytek. Te jednak nie dominowały. Tendencja ta utrzymuje się zresztą od lat. W strażackiej statystyce prym wiodą, niestety wypadki, w tym również te tragiczne, do których dochodzi na drogach Sądecczyzny. Bardzo dużo jest również miejscowych zagrożeń (2132 w minionym roku). Zdaniem strażaków spieszących poszkodowanym z pomocą 2017 rok, pod tym względem był wyjątkowy.

- Niestety, tak można ocenić minione dwanaście miesięcy – mówi st. bryg. Paweł Motyka, zastępca komendanta miejskiego PSP w Nowym Sączu. – Nie brakowało na drogach tragicznych zdarzeń. Częściej ratownicy musieli sięgać po specjalistyczny sprzęt do cięcia i rozpierania karoserii rozbitych aut, by dotrzeć do uwięzionych w nich ludzi.

Zobacz także: Czołowe zderzenie w Miliku. Młoda kobieta była reanimowana [ZDJĘCIA]

Ratownicy wyjeżdżali też do zgłoszeń, które w efekcie okazywały się fałszywymi alarmami. Takich zdarzeń było 261. Najwięcej było alarmów z instalacji wykrywania pożarów. Zdarzały się też alarmy wzniecane w dobrej wierze (81 w ub. r.), ale były też, niestety alarmy złośliwe (20).

Na 3438 zdarzeń, w których w 2017 roku interweniowali strażacy – 2449 (tj. 71 proc.) zaistniało na terenie powiatu nowosądeckiego, a 989 (tj. 29 proc.) w Nowym Sączu. W mieście w minionym roku interweniowano 989 razy, w gminach: Chełmiec - 293 razy, Stary Sącz – 276, Krynica Zdrój – 266, Łącko – 221, Grybów (gmina) – 198,   Muszyna – 165, Grybów (miasto) – 128, Piwniczna-Zdrój – 128, Łososina Dolna – 120, Podegrodzie – 115, Korzenna – 113, Rytro – 104, Łabowa -  99, Gródek nad D. -  88, Kamionka Wilka -  70 i  Nawojowa -   65.     

- Miniony rok, w naszej ocenie był spokojny, chociaż liczny tego nie pokazują – dodaje komendant Motyka. – Zdarzeń, do których wyjeżdżaliśmy było więcej (o 331). Mniej natomiast zginęło ludzi w pożarach. W ubiegłym roku była jedna ofiara śmiertelna, a w 2016  cztery.

Miesiącami o największym natężeniu działań ratowniczych były: marzec – 485, kwiecień – 339. W tym okresie miała miejsce plaga pożarów powstałych wskutek bezmyślnego wypalania suchych traw i pozostałości roślinnych. Sierpień zapisał się 339 zdarzeniami związanymi z usuwaniem skutków silnego wiatru.

Iga Michalec, Fot i źródło: PSP w Nowym Sączu.







Dziękujemy za przesłanie błędu