Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 19 czerwca. Imieniny: Gerwazego, Protazego, Sylwii
17/06/2022 - 15:00

Uczestnicy procesji w Jazowsku zapobiegli tragedii. Ofiar mogło być więcej

Po dramatycznym wypadku w Jazowsku, gdzie staczające się auto, nad którym nie zapanowała siedząca w nim starsza kobieta, wjechało w ludzi idących w procesji, dostaliśmy kolejną relację. Tym razem z przypomnieniem tych, którzy w nieszczęściu nie stracili zimnej krwi.

- Co do zdarzenia koło kościoła w Jazowsku chciałbym dodać, że samochód, który się staczał i nabierał prędkości, sam się nie zatrzymał - czytamy. - Mój kolega Grzegorz Bodziony, zawodowy strażak pracujący w PSP w Krakowie, mieszkaniec Jazowska, otworzył podczas zdarzenia drzwi od strony kierowcy i rękami wcisnął pedał hamulca i to zatrzymało samochód. Inaczej byłoby jeszcze gorzej.

- Moim zdaniem jest to prawdziwy akt odwagi i zachowanie trzeźwego umysłu w chwili krytycznej - pisze świadek zdarzenia i trudno się z nim nie zgodzić. -  Po opanowaniu zagrożenia udzielił pierwszej pomocy wraz z druhami OSP Kadcza oraz Jazowsko. Chwilę później opiekę nad poszkodowanym dzieckiem przejęła lekarz Grażyna Janik.

Zobacz też Wypadek w Jazowsku. Samochód wjechał w uczestników procesji. Relacja świadka

W czwartek zadzwonił do nas ktoś, kto przedstawił się jako uczestnik tego wydarzenia. Z jego relacji wynika, że starsza kobieta jest lekarką. Jak mówi, widział, gdy wsiadała do swego Suzuki, wyciągnęła jasną torebkę i czegoś w niej szukała. Jak przypuszcza dzwoniący do nas, w upale, chcąc opuścić nieco szyby, mogła za daleko przekręcić kluczyk w stacyjce.

- Mój syn stał przed maską, odepchnąłem go, a sam próbowałem zatrzymać samochód - opowiada łamiącym się głosem. - Złapałem za maskę, ale nie było szans, tam jest konkretna górka. Całe szczęście, ludzie w procesji szli twarzą do auta, cześć z nich zobaczyła co się dzieje, zdążyli odskoczyć - powiedział nam świadek zdarzenia.

Te dramatyczne sceny rozegrały się w miniony czwartek w Jazowsku. Na początku policjanci informowali, że do nieszczęścia doszło po zakończonej procesji z okazji uroczystości Bożego Ciała. Jak się później okazało, do zdarzenia doszło w trakcie procesji. Tak jak już informowaliśmy, w tłum ludzi wjechał staczający się samochód. Niestety nie obyło się bez poszkodowanych. Ranne zostało 3-letnie dziecko, które razem ze swoimi rodzicami uczestniczyło w procesji.  Chłopiec został zabrany do szpitala. Po przeprowadzonych badaniach okazało się, że ma poważne obrażenia, dlatego policjanci prowadzą czynności pod kątem wypadku drogowego. 

Zobacz też Kolejny tragiczny wypadek, tym razem w Starej Wsi. Nie żyje 24-latek

Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że 78-letnia kobieta wsiadła do zaparkowanego na wzniesieniu samochodu marki Suzuki, który następnie zaczął się staczać w kierunku grupy osób uczestniczących w procesji Bożego Ciała. Kobieta prawdopodobnie zwolniła hamulec, nie uruchamiając wcześniej samochodu. 

- Dokładne okoliczności i przyczyny tego zdarzenia, są obecnie ustalane. Postępowanie w tej sprawie prowadzą policjanci ze Starego Sącza - powiedziała naszej redakcji kom. Justyna Basiaga. ([email protected] Fot. Ilustracyjna RG)







Dziękujemy za przesłanie błędu