Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Sobota, 26 września. Imieniny: Cypriana, Justyny, Łucji
12/08/2013 - 16:12

W Łubince padają ryby. To nie wina upału, a skażenie

Na blisko kilometrowym odcinku rzeki Łubinka w Nowym Sączu, od wysokości Kompleksu Rekreacyjno-Wypoczynkowego Platinum do mostu przy ul. Tarnowskiej, leżą śnięte ryby. Do nich dołączają kolejne, inne są w fazie agonii. Taki stan rzeki został zauważony dzisiaj (12 sierpnia) przed południem.
Na miejscu najpierw pojawił się Jaromir Myrna, prezes Zarządu Okręgu Polskiego Związku Wędkarskiego w Nowym Sączu oraz związkowy ichtiolog – Leszek Augustyn. Po wstępnych oględzinach wezwali policję oraz pracowników Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska z Delegatury w Nowym Sączu.
- Wśród śniętych ryb zauważyliśmy jak na razie dwa gatunki wpisane w czerwoną księgę, czyli chronione ustawą. Jest to śliz oraz brzanka. Są też gatunki typowe dla tego miejsca, czyli klenie i jelec. Najwięcej padło szczebli potokowej, czyli tej drobnej rybki – wylicza Augustyn. – Straty może nie będą tak wielkie, jak w Kobylance, bo myślę, że będzie to około dwóch tysięcy, może więcej. Ale gołym okiem widać, że na odcinku ponad półkilometrowym nie ma zupełnie życia – dodaje. A do samego skażenia najprawdopodobniej doszło na wysokości odkrytego basenu, bo powyżej niego nie ma śladu śniętych ryb.
Co gorsze ryby w dalszym ciągu padają. W rzece można zaobserwować pojedyncze sztuki w fazie agonii. Jak podejrzewa prezes Myrna do zatrucia wody musiało dojść najpóźniej wczoraj wieczorem, ale zachowanie jeszcze żywych ryb, może wskazywać, że w dalszym ciągu skażenie w niej występuje.
Sprawę badają policjanci Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu, którzy zabezpieczyli martwe ryby, dokonali oględzin i spisali na miejscu raport. Natomiast pracownicy WIOŚ pobrali do badania kilka próbek wody z różnych odcinków Łubinki.
- Wstępnie możemy już wykluczyć przyduchę spowodowaną upałami. Sprawdziliśmy zawartość tlenu rozpuszczonego w wodzie. Jest on dość wysoki, więc rzeka jest dobrze natleniona – zaznacza Jadwiga Pach, kierownik Działu Inspekcji Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska z Delegatury w Nowym Sączu. – Jednak dopiero po zbadaniu próbek wody będziemy mogli powiedzieć co takiego spowodowało, że ryby padły o ile w dalszym ciągu znajdują się w niej szkodliwe substancje – dodaje.
Próbki wody zostały pobrane na wysokości Kompleksu Rekreacyjno-Wypoczynkowego Platinum, gdzie znajduje się odkryte kąpielisko, poniżej basenu, gdzie znaleziono ryby w stanie agonii oraz w okolicach mostu przy ul. Tarnowskiej. Wyniki badań znane będą najprawdopodobniej jutro.
Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu doszło do skażenia potoku Kotlanka w miejscowości Kobylanka. Z wody wyłowiono 101 kg śniętych ryb, które oddano do utylizacji. PZW straty oszacował na 13,7 tys. zł. Czytaj:Padło ponad 500 ryb. Potok skażony fekaliami i Na półkilometrowym odcinku potoku nie ma życia!

(ALF)
Fot. (ALF)
 






Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe