Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Piątek, 5 czerwca. Imieniny: Bonifacego, Kiry, Waltera
01/04/2020 - 05:30

W walce z COVID - 19 jesteśmy dłużnikami pracowników ochrony zdrowia

Z pandemią koronawirusa zmaga się cały świat, w tym również Polska. W naszym kraju, jak wynika z raportów Ministerstwa Zdrowia potwierdzanych jest codziennie coraz więcej nowych przypadków zachorowań spowodowanych wirusem SARS-CoV-2.

Rozmowiamy z prof. Andrzejem M. Falem, kierownikiem Kliniki Alergologii, Chorób Płuc i Chorób Wewnętrznych CSK MSWiA w Warszawie i dyrektorem Instytutu Nauk Medycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie

Czy polskie statystyki, jeśli chodzi o liczbę zachorowań, w porównaniu z podawanymi przez media statystykami z innych krajów dają umiarkowany powód do optymizmu czy też jest się czego obawiać?

Czytaj takżeZOSTAŃCIE W DOMU – apeluje zakażony koronawirusem lekarz z ośrodka w Ropie

- Pandemia koronawirusa jest największym jak do tej pory, chociażby ze względu na jej skalę wydarzeniem epidemiologicznym, które wystąpiło w XXI wieku. Co więcej bardzo niepokojąca jest ogólnoświatowa dynamika zachorowań.

Panie profesorze z koronawirusem walczymy bez wyjątku. Są kraje, w których zachorowań jest mniej, ale są i takie, gdzie sytuacja jest dramatyczna. Przykładem są chociażby Włochy. Bardzo trudna sytuacja jest także w Stanach Zjednoczonych, Hiszpanii, Francji. Dlaczego ta dynamika zachorowań jest bardzo duża albo duża w niektórych krajach, a w innych mniejsza?

- Wszystkie kraje, w których można zaobserwować szczególnie dużą dynamikę zachorowań spowodowanych wirusem SARS-CoV-2 wydaje się, popełniły pewne błędy pierwotne, w pierwszych dniach trwania epidemii na swoim terenie.

Proszę wskazać te błędy?

- Do takich błędów należy zaliczyć chociażby brak natychmiastowych działań zaradczych, zbyt późne izolowanie pierwszych przypadków pacjentów zakażonych koronawirusem, zbyt późna reakcja systemowa, czyli chociażby zawieszenie pewnych zgromadzeń publicznych, zamknięcie szkół, przedszkoli, ograniczenie, a w konsekwencji zawieszenie działalności teatrów, restauracji, klubów, pubów, itp. Brak takich reakcji, na przykład w przypadku Włochów, przez pierwsze dwa tygodnie epidemii i nieopanowanie pierwszych kilkudziesięciu przypadków zachorowań, które pojawiły się w tym kraju, są moim zdaniem, jednym z głównych powodów dramatu, który teraz Włosi przeżywają. Powiem bardzo ostrożnie, że wydaje się, iż Włosi obecnie (sytuacja na 28 marca) mają szczyt zachorowań (maksimum) za sobą, że przeszli już najgorszy okres infekcji SARS-CoV-2.

A jakie jest pana zdanie w tym względzie w przypadku Polski?

Wydaje się, że w Polsce, takich istotnych błędów nie popełniono. Oczywiście zawsze można mówić, że coś można było zrobić szybciej, lepiej, dokładniej. Moim zdaniem w naszym kraju, jeśli chodzi o zapobieganie rozwoju epidemii i rozprzestrzenianie się wirusa odbywa się to dotychczas w spokojny, bardzo racjonalny sposób. Niestety w przypadku czynników zakaźnych, a w szczególności wirusów nic nie daje stuprocentowej gwarancji ochrony czy bezpieczeństwa.

Czytaj także: Nowy Sącz: nowy pawilon ginekologiczno-położniczy szpitala jutro otwiera podwoje

Jakiego scenariusza, jeśli chodzi o rozwój epidemii w naszym kraju, można się spodziewać?

- Powiem tak: dalej musimy być przygotowani na każdą sytuację, która może być bardzo dynamiczna. Według mnie szczyt epidemii wcale jeszcze nie przeszedł. Wynika to z analizy dynamiki w innych krajach, przy czym nie chodzi tu o liczby całkowite zachorowań i zgonów – te wynikają w dużej mierze ze sposobu przygotowania, ochrony i odpowiedzialności społeczeństwa, lecz o dynamikę przebiegu podobną dla wszystkich, bo zależną głównie od okresu inkubacji, wirulentności czynnika zakaźnego i profilu choroby.

Jako społeczeństwo musimy stanąć w obecnej sytuacji na wysokości zadania i podchodzić do niej poważnie. Nie możemy lekceważyć zaleceń i zasad obowiązujących w stanie epidemii.

No właśnie Panie Profesorze co rusz docierają do nas informacje, że ktoś, kto powinien przebywać w kwarantannie domowej nie przestrzega tego rygoru. Pojawiły się apele, aby nie ukrywać przed zespołami medycznymi, lekarzami, tego, że wróciło się niedawno z zagranicy, albo miało się, bądź mogło się mieć kontakt z osobą zarażoną. Na szczęście osób, które tak postępują jest stosunkowo niewiele, ale jednak…

- Ukrywanie się, zatajanie informacji czy uciekanie z kwarantanny, albo udawanie, że nic mi nie jest w momencie, kiedy czuję się źle są to działania nie tylko na szkodę własnego zdrowia, ale są to działania na szkodę społeczeństwa. Dowodzą one absolutnego braku dojrzałości i odpowiedzialności. Dowodzą braku zrozumienia, że bycie członkiem społeczeństwa to nie tylko prawo do pomocy, opieki i bezpieczeństwa, ale także obowiązek zapewniania tego samego współobywatelom. Nawet najlepsze działania ze strony jakichkolwiek władz centralnych czy lokalnych, ze strony profesjonalistów zawodów medycznych nic nie dadzą, jeśli my wszyscy – sto procent społeczeństwa - nie podejdziemy poważnie do zagrożenia, w jakim się obecnie znaleźliśmy.

W ostatnim czasie w ramach akcji „Powrót do domu” z różnych krajów powrócili do Polski nasi rodacy. Nikt nie daje gwarancji, że ktoś nie wrócił do kraju zakażony koronawirusem…

- Obawiam się, że to był jeden z niewielu punktów, w którym ta nasza profilaktyka epidemiologiczna zawiodła. Myślę, że nadzór nad tymi powrotami do domu był za mały. W tym konkretnym przypadku uważam, że można to było zrobić lepiej i zapewnić bardziej ścisły nadzór nad tymi osobami. 

Na pierwszej linii frontu w walce koronawirusem są pracownicy ochrony zdrowia, ale też przedstawiciele innych zawodów, przed którymi chylimy czoła…

- Jakkolwiek patrzymy na efektywność prewencji, skalę dobrych i tych mniej dobrych decyzji, fakt jeden pozostanie niezmieniony: w tych dniach wszyscy jesteśmy dłużnikami pracowników ochrony zdrowia, szczególnie tych z SOR- ów, transportu, oddziałów zakaźnych i obserwacyjnych. I o tym także pamiętajmy, że będąc racjonalnym, uważając, żeby nie zakażać innych ani siebie – pomagamy im w walce z epidemią.

Dziękuję za rozmowę

Całą rozmowę możesz przeczytać w najnowszym, kwietniowym numerze miesięcznika Sądeczanin.

Rozmawiała Iga Michalec, Fot. arch. Prof. Andrzeja Fala.







Dziękujemy za przesłanie błędu