Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 19 czerwca. Imieniny: Gerwazego, Protazego, Sylwii
19/05/2024 - 10:00

W wojsku też się śmieją. I to jeszcze jak!

Skrzą się humorem, dowcipem, takie są publikowane na łamach miesięcznika „Sądeczanin” felietony pochodzącego z Nowego Sącza znakomitego krakowskiego dziennikarza Leszka Mazana. O czym pisze niedościgniony prześmiewca w najnowszym, majowym numerze?

 Dostaniemy humor Bellony!      

  Zadzwonił do mnie  nasz znakomity Sądeczanin, egiptolog i historyk wojskowości, mój przyjaciel z dzieciństwa, dr Tomasz Podgórski.

 - Kończę książkę „Humor Bellony, czyli polska satyra wojskowa XIX i XX wieku”.

­-  Humor Bellony?  Czy bogini wojny – małżonka lub siostra  Marsa – mogła się w tych latach na ziemiach polskich uśmiechać?

- Zaiste, czasem był to uśmiech przez łzy, ale przecież żołnierze czy oficerowie niezależnie od stopnia i sytuacji na froncie, w koszarach, w rodzinie czy w kasynie oficerskim byli tylko ludźmi i wszelkie ponuractwo było im obce. Przekopałem sterty książek i starych gazet, znalazłem przeciekawe rzeczy, ale gdybyś miał coś ciekawego i zabawnego – koniecznie mi podeślij. Przesyłam i wstęp, i jeden rozdział, żebyś wiedział, co jest grane, ale rozdziałem najważniejszym i najbardziej obfitującym w anegdotę będzie chyba ten o generałach, admirałach i marszałkach.

- Co oczywiste w kraju, który miał generała Wieniawę. Mam nadzieję, że nie zapomnisz, że on był z naszych, z

 Sądecczyzny.

- O to akurat nie musisz się martwić, generałów zresztą będzie  sporo, cała galeria fotografii i karykatur. Materiały ikonograficzne to lwia część książki. I zapewniam, że nie będzie to kolejna wielonakładowa „skarbnica żołnierskiego humoru” czy szwejkowska „Nasza armata gulaszowa”, ale zupełnie, ale to zupełnie coś innego.  Póki co, sugeruję, byś może dał jakąś zajawkę do naszego „Sądeczanina”? A może kawałek z materiałów, które mi, mam nadzieję, wyślesz?  Cała książka ukaże się najprawdopodobniej jeszcze w tym  roku. No to – pozdrowienia dla małżonki i do przeczytania!

 Propozycję współpracy  przyjąłem z entuzjazmem, Czytelnicy moich tekstów  wiedzą, że takie poszukiwania uwielbiam. I oto część tego, co udało mi się do tej pory –  w książkach i w pamięci – wygrzebać.

Generał i dziennikarz

Redaktor i rysownik – karykaturzysta „Ilustrowanego Kuriera  Codziennego” Antoni  Wasilewski migał się z powodzeniem od wojska aż do roku 1934, kiedy to musiał iść w kamasze jako szeregowiec 8 Dywizji Piechoty z siedzibą w Krakowie – pisze

Witał go życzliwie komendant i liczne grono oficerskie: znany w całej Polsce pan redaktor był osobą  publiczną, stałym gościem uroczystości dywizyjnych i oficerskiego kasyna, autorem wielu karykatur swych obecnych dowódców, niezrównanym gawędziarzem, człowiekiem, którego zwyczajnie, po ludzku się lubi. Ale że wojo to wojo, musiał ćwiczyć musztrę, strzelanie, stać na warcie, pełnić dyżury w kuchni. Dziwnym trafem szeregowcowi Wasilewskiemu nie przeszkadzało to w unikaniu co cięższych ćwiczeń, w intensywnym życiu towarzyskim, w malowaniu dziesiątek karykatur, w codziennej obecności w kasynie oficerskim.

 I w taki właśnie wieczór wydarzyło się nieszczęście: z niezapowiedzianą wizytą zjechał do dywizji generał - nowy  komendant garnizonu krakowskiego - i zobaczył to, w co w pierwszej chwili żadną miarą nie mógł uwierzyć: za kasynowym, gęsto zastawionym butelkami stole, między dowódcą jednostki, jego zastępcą i księdzem kapelanem siedział SZEREGOWIEC i widelcem dyrygował masowym śpiewaniem piosenki o „Marynie, która we młynie lazła do góry po drabinie”.

 -  Won! – zaryczał komendant, celując palcem w Wasilewskiego. -Natychmiast do koszar! Wstyd i hańba dla całej dywizji!

 Wasilewski rzecz jasna uciekł, ale na drugi dzień, za cichą zgodą przełożonych, zdołał wpaść się na krótką chwilę do macierzystej redakcji. Od tego dnia generał czytając krakowskie gazety, z rosnącym zdumieniem stwierdzał nieobecność na ich łamach swojej osoby: nie było go ani na spotkaniu u wojewody, ani na trybunie honorowej, ani na pogrzebie dostojnika kościelnego. A przecież wszędzie był, uświetniał i dumnie reprezentował polskie siły zbrojne. Wszędzie, z wyjątkiem gazet.

 Wytrzymał tak miesiąc, po czym w mundurze galowym, przy szabli, udał się do redakcji „Kuriera” na krakowskim Wielopolu, by na ręce redaktora naczelnego złożyć przeprosiny i wytłumaczyć: - Nie wiedziałem, że ten żołnierz jest dziennikarzem...

Cały artykuł Leszka Mazana można przeczytać można przeczytać  w najnowszym w internetowym wydaniu miesięcznika „Sądeczanin” KLIKNIJ  TUTAJ  oraz w  tradycyjnym, papierowym wydaniu periodyku.

O czym jeszcze piszemy?

Gdzie można kupić  miesięcznik "Sądeczanin"?

Nowy Sącz

  • Księgarnia-Antykwariat BESTSELLER, Nowy Sącz, ul. Sobieskiego 1
  • Firma Handlowa DANEK, Nowy Sącz, ul. Barbackiego 45
  • MUSICBAN, Nowy Sącz, ul. Barbackiego 15
  • Kiosk wielobranżowy, Nowy Sącz, ul. Jagiellońska 23
  • Spółdzielnia Ogrodnicza Ziemi Sądeckiego, Nowy Sącz, ul. Chopina 10
  • Sklep Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej, Nowy Sącz, ul. Sobieskiego 22
  • ADeeM – Dariusz Migacz, ul. Lwowska 66A, Nowy Sącz
  • Sklepik KOSMOS - Nowy Sącz, Aleja Batorego 52

Poza miastem

  • Kamianna: Pasieka Barć Kamianna, Kamianna 17 (gmina Łabowa)
  • Brzezna: Sklep spożywczo-przemysłowy BEATRICZE, Brzezna (gmina Podegrodzie)
  • Łącko: Firma Handlowa PASOŃ, Łącko 214
  • Grybów: SHP SKŁADNICA GRYBÓW, ul, Rynek 1, Grybów
  • Stary Sącz: Kiosk TRAFIKA, ul. Rynek 12, Stary Sącz
  • Łacko: QSi Sport Leszek Pasoń

Przypominamy o ofercie prenumeraty naszego miesięcznika, którą można rozpocząć w dowolnym momencie. Po wykupieniu prenumeraty "Sądeczanina" co miesiąc na wskazany adres będziemy wysyłać za pośrednictwem poczty najnowsze wydanie periodyku. Więcej informacji: Bogusława Berdychowska - tel. 18 475 16 26, mail: [email protected]







Dziękujemy za przesłanie błędu