Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Środa, 23 września. Imieniny: Bogusława, Liwiusza, Tekli
23/01/2014 - 12:42

Wyciek fekaliów zabił ryby. Gmina zapłaciła odszkodowanie

Przez zatkaną studzienkę rewizyjną gminnej kanalizacji w Kobylance (gmina Gorlice) w sierpniu ubiegłego roku doszło do zanieczyszczenia potoku Kotlanka w Kobylance. Fekalia zabiły kilkaset sztuk ryb. Odpowiedzialność za to zdarzenie wzięła na swoje barki gmina i wypłaciła odszkodowanie – około 11 tys. zł. PZW za te pieniądze zarybił potok.
Społeczna Straż Rybacka Polskiego Związku Wędkarskiego miasta Gorlice 5 sierpnia 2013 roku wykryła zatrucie potoku Kotlanka, w miejscowości Kobylanka. Skażony został kilkukilometrowy odcinek wody, a z koryta wyławiano śnięte ryby: klenie, płocie, okonie i inne gatunki.
Do potoku przez kilka dni trafiały fekalia. Przez zatkany pokrywą studzienki kolektor gminnej kanalizacji wylewały się ścieki. Najprawdopodobniej ktoś uszkodził studzienkę w głównym kolektorze, a ten znajdował się w miejscu mało uczęszczanym, przez co szybkie wykrycie uszkodzenia było niemożliwe. Czytaj: Na półkilometrowym odcinku potoku nie ma życia!
- Gmina Gorlice posiada 260 km kanalizacji, a co za tym idzie 8700 studzienek kanalizacyjnych. Praktycznie na każdej z nich mogło dojść do takiej awarii. Nie jesteśmy w stanie co dzień kontrolować wszystkich studzienek. Gdybyśmy wcześniej wiedzieli o uszkodzeniu pewnie starty w przyrodzie nie byłyby tak duże – podkreśla Jan Miksiewicz, zastępca wójta gminy Gorlice. – Choć to nie gmina była odpowiedzialna za uszkodzenie stanęliśmy na wysokości zadania. Wypłaciliśmy Polskiemu Związkowi Wędkarskiemu odszkodowanie – dodaje.
Z informacji przekazanych nam przez Koło PZW miasta Gorlice, wynika, że wydarzeń związanych z większym lub mniejszym zatruciem rzek i potoków w Gorlicach co roku jest kilka, a do tego stosunkowo często zdarzają się awarie urządzeń kanalizacyjnych.
- W ciągu ostatnich kilku lat mieliśmy z nimi do czynienia na Moszczance (awaria oczyszczalni), Sękówce (zatkana kanalizacja) i oczywiście na Kotlance (również zatkana kanalizacja). W przypadku Sękówki szczęśliwie udało się uniknąć strat, natomiast w przypadku Moszczanki i Kotlanki straty były spore – przyznaje Łukasz Kosiba, prezes koła Polskiego Związku Wędkarskiego miasta Gorlice.
Schemat działania zawsze jest taki sam. Priorytet to ustalenie źródła skażenia i jego wyeliminowanie. Później członkowie PZW skupiają się na odbudowie biologicznej cieku. Samorządy administrujące urządzenia kanalizacyjne zawsze odpowiedzialnie podchodzą do sprawy i służą pomocą w usuwaniu szkód. Podobnie rzecz się ma z odbudową rybostanu. Na podstawie sporządzonej przez PZW ekspertyzy ustalana jest wycena strat, w ramach której samorząd partycypuje w kosztach zakupu ryb przeznaczonych do zarybienia.
- Tak też było w przypadku Kobylanki, który za pieniądze z odszkodowania i środki PZW został zarybiony. Obecnie potok Kotlanka wraca do życia. Trafiły do niego nowe ryby, a koryto wraca do normy – mówi Kosiba. - Spora zasługa w tym samej aury gdyż w krótkim czasie po zatruciu intensywnie padał deszcz który rozcieńczył resztę nieczystości i natlenił wodę – dodaje.

(ALF)
Fot. Koło PZW miasto Gorlice – zdjęcia wykonane podczas odłowy śniętych ryb z sierpnia 2013 roku
 






Dziękujemy za przesłanie błędu

Miesięcznik Sądeczanin - wydanie wrześniowe