Trwa wczytywanie strony. Proszę czekać...
Czwartek, 25 lutego. Imieniny: Almy, Cezarego, Jarosława
19/01/2021 - 19:05

„Zezowaty” myśliwy, samochód, zdziczały pies? Co naprawdę zabiło tę sarnę?

Nasz Czytelnik na spacerze z synem natrafił wczoraj w Długołęce w gminie Podegrodzie na resztki sarny. Twierdzi z przekonaniem twierdzi, że to zwierzę, które padło po chybionym strzale myśliwych. Co na to sami myśliwi? Kategorycznie nie zgadzają się z zarzutami i wyliczają inne przyczyny, dla których sarna mogła paść.

Autor emaila, który otrzymaliśmy w tej sprawie z załączonymi zdjęciami nie ma wątpliwości – sarna padła ofiarą niewprawnego myśliwego. Scenariusz według naszego Czytelnika jest zawsze ten sam: myśliwy strzela niecelnie, zwierzę się płoszy, ucieka przerażone a potem pada w męczarniach lub łupem jakiś dzikich zwierząt.

- Bo myśliwy ma zeza i strzela na ślepo mając gdzieś, że zwierzę uciekło, nawet go nie szukając a potem lis czy pies zje taką sarnę do połowy i później zostawia aż sama się rozłoży. Bardzo proszę o nagłośnienie tej sprawy bo, to co się dzieje w Polsce na polowaniach nie powinno być bezkarne. Niech myśliwi zastanowią się parę razy co robią, bo zdjęcie tej biednej sarny jest przerażające – grzmi autor zdjęć.

Zobacz też: Czy myślistwo to niepotrzebne mordowanie zwierząt? Co o tym mówi nadleśniczy

- Jak można stwierdzić po takim truchle, że to akurat myśliwy postrzelił tę sarnę? Równie dobrze tę sarnę mogły zabić zdziczałe psy, mógł ją potrącić samochód, sarna mogła mieć już zupełnie starte zęby i być pozbawiona możliwości zżuwania pokarmu i po prostu paść ze starości lub z innych naturalnych przyczyn. Co innego gdyby sarna była w całości, gdyby było widać ślad po kuli  – nie kryje oburzenia oskarżeniem Jacek Klimek myśliwy, wieloletni członek Koła Łowieckiego Rożnów – Ponowa komentujący zarzuty z upoważnienia łowczego Bogusława Rataja z Zarządu Okręgowego PZŁ w Nowym Sączu.

Klimek przypomina, że w związku z epidemią COVID-19 polowania zbiorowe są całkowicie zawieszone a polować mogą jedynie indywidualni myśliwi. Zgodnie z obowiązującymi przepisami taki myśliwy musi wpisać się do książki polowań – wskazać rewir, w którym będzie polować, określić gatunek, na który planuje polować a potem schodząc z rewiru podać informację ile oddał strzałów i z jakim skutkiem. I nie ma od tego odstępstw, bo te skutkują bardzo poważnymi konsekwencjami nie tylko dyscyplinarnymi, ale również karnymi.

- Nie ma możliwości żeby myśliwy zostawił postrzałka. Zawsze w takich przypadkach szuka się śladów: choćby farby, czyli krwi albo bierze się psa posokowca, który jest w tym kierunku specjalnie wyszkolony i szuka się takiej sarny do skutku. Tak jest z absolutnie z każdym gatunkiem, na który polujemy, bo tak nakazuje etyka myśliwska  – podkreśla z mocą nasz rozmówca. (e.stachura@sadeczanin.info )







Dziękujemy za przesłanie błędu